Gdy pękło jej kółko to tak, jakby ktoś przymknął jej okno na świat. Drżącą ręką pokazuje na szczelinę w pożółkłej gumie. Nie wie, czy wymienią ją na inną, a przecież bez niej nigdzie się nie ruszy. To ostatnio największe zmartwienie Ireny Karkut.
Nie odczuwam żadnego bólu, tylko na nogi już nie mogę. Zjem co mi dadzą, nie mam diety. Na razie nie mają problemu ze mną. Nie wiadomo, jak później będzie
– 93–letnia mieszkanka Domu Seniora w Zakrzewie mówi o opiekunkach opłacanych częściowo przez nią, a w części przez Gminy Ośrodek Pomocy Społecznej w Zakrzewie. Przez dwie godziny dziennie może liczyć na jedną z nich. Opiekunka przyniesie obiad, posprząta, umyje, wypierze. Biegania przy tym trochę, ale z panią Irenką nie ma kłopotu.
Jeżdżą na wioski do chorych, a tam jedna siedem lat leży. Jak ją posadzi na fotelu, to siedzi. Nic nie mówi. To już jest okropne
– najstarsza mieszkanka Domu Seniora martwi się, by nie być obciążeniem dla innych.
Dom Seniora w Zakrzewie powstał jesienią 1996 roku z inicjatywy gminy i Holendrów z Vasse. Miejscowi nawiązali z nimi współpracę podczas organizacji międzynarodowego turnieju piłkarskiego dla młodzieży.
Holendrzy pomogli nam zbudować Dom Seniora, ale też organizowali dla nas pomoc rzeczową. Dary od nich przekazywaliśmy mieszkańcom
Reklama
– wspomina ówczesny wójt Jerzy Podlewski. Zaznacza, że gros pieniędzy na budynek pochodziło z budżetu gminy Zakrzewo, ale pomoc sąsiadów z Zachodu była nieoceniona. Zresztą przez lata mieszkańcy Vassel organizowali przy swojej parafii festyny i zbiórki pieniędzy na utrzymanie Domu Seniora. Ich wkład w powstanie budynku potwierdza wisząca w nim tablica pamiątkowa.
Obecnie w domu znajduje się czternaście mieszkań komunalnych. Zajmują je dwie rodziny i dwanaście osób samotnych. Spośród tych drugich osiem osób korzysta z usług opiekuńczych, gwarantowanych przez ośrodek pomocy społecznej. Wśród nich jest Irena Karkut.
Dobrze, że taki dom seniora jest, bo starsi mają się gdzie zatrzymać. Przecież dużo jest takich, co chcą się gdzieś zatrzymać, bo mają krzywdę
– staruszka wynajmująca mieszkanie od gminy patrzy jakby przez mgłę. A może jej oczy dorównują kolorem włosom?
Na drzwiach jest tylko mała karteczka wielkości pudełka od zapałek. Na niej nazwisko oklejone bezbarwną taśmą. Pukam. Cisza. Dzwonię... nic. Nawet szurania. Gdy jestem na końcu korytarza, słyszę szelest otwieranych drzwi, zza których wychodzi przygarbiony staruszek. Wygląda tak, jakby przyciąganie ziemskie mocniej na niego działało. Niestety, nic nie powie. To znaczy wydobywa z siebie dźwięki, ale niezrozumiałe. Kierownik GOPSu ostrzegała, że z wieloma osobami w Domu Seniora się nie porozumiem.
Są tam osoby z chorobą Alzheimera, schorowane tak, że nie zostaną tu długo. Część z nich już powinna trafić do Domu Pomocy Społecznej
– twierdzi Iwona Piątkowska. Tyle że w naszym regionie są dwa domy pomocy, które przyjmują osoby z zaburzeniami psychicznymi. Na wolne miejsce w nich czekać trzeba i dwa lata. Koszt to nawet 3600 złotych miesięcznie. Z tego większość płaci gmina.
Większość z tych osób nie ma rodzin zobowiązanych do alimentacji, dlatego ten obowiązek spada na gminę
– wyjaśnia kierownik Piątkowska. Nikt o nie się nie martwi i nie troszczy. One same też nie, bo choroba Alzheimera najpierw odbiera im pamięć krótkotrwałą, a potem stopniowo wyłącza ich mózgi. Może to i lepiej, że nie zdają sobie sprawy ze swojej samotności?
Nie żałuję, że tu przyszłam – Pani Irena ma rodzinę. Miała nawet gospodarstwo, ale gdy jej mąż zachorował, przepisali je na syna. Po śmierci męża mieszkała z mamą, a potem...
300 tys. na remont – W tym roku Dom Seniora w Zakrzewie, choć wójt Henryk Dobrosielski podkreśla, że formalnie domem seniora nie jest, przejść ma poważny remont. W planach jest...
Mieszkań wciąż mało – Prawda jest taka, że Zakrzewo powinno mieć więcej mieszkań do dyspozycji. Dziś gmina ma w rezerwie, na wypadek np. pożaru, jeden lokal. Właśnie w...
Pani Irena ma rodzinę. Miała nawet gospodarstwo, ale gdy jej mąż zachorował, przepisali je na syna. Po śmierci męża mieszkała z mamą, a potem została sama. Do czasu.
Wnuczka mówiła: babciu, może byśmy przyszli do ciebie, bo nie mamy gdzie. A ja stara, niech przyjdą, bo też wszystko się psuje, wkoło zarosło krzakami
– wspomina 93–latka, na twarzy której czerwone żyłki tworzą gęstą pajęczynę.
Jak wnuczka przyszła było trochę spokojnie, ale później tak wyszło… Ale nie żałuję, wie pan. Nie żałuję, że przyszłam tu. Ludzie więcej zostawiają i odchodzą, a ja będę o ten jeden pokój… A tutaj mam przynajmniej opiekę. Zapłacę, to zapłacę, ale na życie mi wystarczy
Reklama
– twierdzi, splatając palce owinięte bladą skórą. Nic dziwnego, pani Irenka od trzech lat nie wychodzi na dwór. Czasem tylko, przy pomocy opiekunki, postawi stopę na balkonie (wyjścia na niego strzeże próg), odetchnie świeżym powietrzem i wystawi zmęczoną twarz ku słońcu.
Już się przyzwyczaiłam do tej samotności, mnie nie obchodzi wiele
– zapewnia, zawieszając głos.
Dochodzi czternasta, a ona na nogach jest od siódmej piętnaście. Pospałaby i do dziewiątej, ale na ósmą zaplanowane ma śniadanie. Potem rozwiązuje krzyżówki, a po obiedzie włącza stojący obok peerelowskiej meblościanki telewizor. W ogóle wyposażenie pokoju przywodzi na myśl czasy słusznie minione: przeszklony ciemny kredens, przykryta grubą kapą leżanka i firanki w prostokątnym okienku zaglądającym do kuchni.
Siądę w fotelu i patrzę. Nic specjalnego nie oglądam, tylko takie dwa filmy tureckie. Jeden po trzeciej zaraz, a drugi po piątej. Takie dosyć możliwe
– I. Karkut ma na myśli „Tysiąc i jedna noc” oraz „Cenę miłości”.
A do ósmej godziny słucham dziennika czasem i idę do łóżka.
Czasem i rezydentkę Domu Seniora odwiedzą dzieci, wnuki (dochowała się ich piętnaściorga), prawnuki (tych ma dwadzieścioro), a nawet praprawnuk. Na niedawno obchodzonych przez nią urodzinach byli niemal wszyscy.
Dobrze mi tu. Nie mam kłopotu. Nie są dziewczyny opryskliwe, dosyć mnie szanują
Reklama
– mówi, lekko wypychając język, jakby próbowała odepchnąć różowe zgrubienie na dolnym podniebieniu. Sen z powiek spędza jej tylko ten wózek. Pani Irenka chciała, by jej go skleili, ale opiekunki powiedziały, że się nie da.
Przecież ja się nie ruszę bez tego
– martwi się.
W tym roku Dom Seniora w Zakrzewie, choć wójt Henryk Dobrosielski podkreśla, że formalnie domem seniora nie jest, przejść ma poważny remont. W planach jest wymiana okien i orynnowania, dachu, odnowienie elewacji. Na wszystko to w budżecie gminy jest 300 tys. złotych. Sam dach może pochłonąć połowę tej kwoty.
Jeśli wystarczy pieniędzy, to chcielibyśmy zagospodarować także najwyższą kondygnację budynku
– zapowiada wójt.
W jednej jej części są nitki do centralnego ogrzewania i kanalizacji. Mogłyby tam powstać trzy, cztery lokale. W drugiej części mogłaby być wspólna kuchnia czy sala spotkań
– twierdzi. Jeśli do tego dojdzie, to dom znajdą tam kolejni mieszkańcy gminy.
Staramy się tu umieszczać ludzi, którzy tego najbardziej potrzebują. Ludzi, którym niezbędna jest opieka. Łatwiej jest nam nad nimi sprawować opiekę w jednym miejscu
– zaznacza H. Dobrosielski.
Prawda jest taka, że Zakrzewo powinno mieć więcej mieszkań do dyspozycji. Dziś gmina ma w rezerwie, na wypadek np. pożaru, jeden lokal. Właśnie w Domu Seniora. To za mało.
Ludzie piszą podania o mieszkania socjalne, ale my ich nie mamy
– przyznaje wójt Dobrosielski. A przecież na terenie gminy Zakrzewo jest kilka osób bezdomnych. Można też przypuszczać, że będzie przybywać seniorów, którzy będą szukać bezpiecznej przystani. Dlatego kierownik GOPSu twierdzi, że dobrze by było aby utworzyć mieszkania chronione, by ludzie starsi byli jak najdłużej wśród swoich znajomych, bliskich. Na początek lokale takie mogłyby powstać na parterze Domu Seniora.
Dzięki temu nie musielibyśmy wysyłać naszych mieszkańców do DPSu
– twierdzi Iwona Piątkowska. A to tylko kwestia czasu.[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Tak jest na całym świecie.Młodzi ludzie muszą pracować na swoje emerytury. Dlatego są takie Domy Spokojnej Starości,tylko w Polsce ,emerytury przeważnie niskie i skąd potem te 3 600 zł/miesiąc na pobyt w takimDomu? A kazdy będzie stary i każdego czeka taki los.
Opiekujesz
Jak mi takich ludzi jest szkoda umierac w samotnosci to chyba najgorsze co w zyciu moze kazdego z nas spotkac. Przez cale zycie odpisujesz sie swoimi dziecmi podcierasz im pupe a oni na starosc dadza do domu starcow bo nie maja na ciebie czasu. Porazka az sie plakac chce
Tak jest na całym świecie.Młodzi ludzie muszą pracować na swoje emerytury. Dlatego są takie Domy Spokojnej Starości,tylko w Polsce ,emerytury przeważnie niskie i skąd potem te 3 600 zł/miesiąc na pobyt w takimDomu? A kazdy będzie stary i każdego czeka taki los.
Opiekujesz
Jak mi takich ludzi jest szkoda umierac w samotnosci to chyba najgorsze co w zyciu moze kazdego z nas spotkac. Przez cale zycie odpisujesz sie swoimi dziecmi podcierasz im pupe a oni na starosc dadza do domu starcow bo nie maja na ciebie czasu. Porazka az sie plakac chce