Szczęśliwe, spełnione małżeństwo. Dumne z dzieci, nade wszystko kochające wnuki. Czasami szło krętymi ścieżkami, ale udało się przetrwać wszelkie zawirowania
Czas leci nieubłaganie. Przez lata Jerzy Podlewski jako wójt gminy Zakrzewo przypinał z okazji 50-lecia pożycia małżeńskiego prezydenckie medale tym, którzy świętowali jubileusze, a za kilka lat to on i małżonka odbiorą okolicznościowe pamiątki. Od 43 lat Podlewscy wspólnie idą przez życie. Jak zgodnie przyznają, nie tylko prostą drogą. – Zakręty też bywały, nie tylko łagodne – mówi pani Łucja. Były wójt twierdząco kiwa głową na wspomnienie także tych ostrzejszych zawirowań, przyznaje, że nie raz, nie dwa, trzeba było jasno postawić między sobą sprawę. – Bo nie ma czegoś takiego jak recepta na szczęście. Związek to jest nieustanny, czasami wielki kompromis, zwłaszcza w tych newralgicznych sprawach. Przykre, gdy ludzie nie potrafią znaleźć wspólnego języka – ocenia były wójt. Wójt, który przynosił niekiedy zachowania głowy samorządu do domu. – Czasami Jurek zapominał się, że jest w domu, a nie w urzędzie. Zresztą do teraz mu się to zdarza – przyznaje małżonka, a mąż potwierdza, że nawet po latach nawyk nie wychodzi z krwi. W tym związku nie ma jednak ognia i wody – relacje są równo rozłożone. – Zresztą wiadomo, że z wiekiem spory też są coraz łagodniejsze, w ogóle do spięć dochodzi zdecydowanie rzadziej – ocenia małżonka.
To tylko fragment artykułu z AL 34/2013, s.16
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze