W ''Ogólniaku'' co trzeci uczeń podczas gier w sieci był zagadywany przez potencjalnego pedofila. - Pedofil nie czai się już w krzakach - ostrzegają policjanci
Pedofil, złodziej, morderca – każdy z nich ma łatwiej niż policjant. Pisze na fejsie do 14-letniej Moniki, że jest Kasią, tą z przedszkola sprzed lat. Pamiętasz? Kasia ma zdjęcie koleżanki z przedszkola, które znalazła w sieci. Z profilu Moniki wie, z kim się spotyka, co lubi i że jest rozbita, bo jej rodzice się rozwodzą. Kasia doradza, wspiera, rozumie Monikę jak nikt inny. Tyle wie o życiu. W końcu chce się spotkać w realu. Po kryjomu, bo przecież są najlepszymi tajnymi przyjaciółkami. Dopiero wtedy okazuje się, że Kasia ma 50 lat i wąsy. Jakie ma zamiary? - Nigdy nie jesteście pewni, kto jest po drugiej stronie – mówił Robert Kreczmer ze Szkoły Policji w Pile. Wykładowca zakładu kryminalnego wziął udział w debacie na temat cyberprzemocy. Odbyła się ona 23 kwietnia w sali sportowej I Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Skłodowskiej–Curie w Złotowie. Jak się okazało, młodzież z tej szkoły wie, co to cyberprzemoc.
Lep na flow
Doświadczyli jej zwłaszcza nastolatkowie grający w gry w sieci. - Mieliśmy ewaluację wewnętrzną na ten temat i 1/3 uczniów przyznała, że w trakcie grania w gry doświadczyła pytań czy zainteresowania ze strony pedofilów – podała dyrektor I LO Karolina Skotarczak–Dobrzyńska. Jej zdaniem radość towarzysząca grze ułatwia nawiązywanie kontaktów, w tym tych potencjalnie niebezpiecznych. - Chłopcy w skąpym ubraniu są proszeni o udostępnianie tych zdjęć lub wrzucanie nowych. Ten obszar też badaliśmy – przyznała. Jej tezę potwierdził R. Kreczmer: - Pedofil nie czai się już w krzakach. Dziś łowi on w sieci. Uczy się tego w dark necie. To jest świat równoległy, którego nie da się zablokować. Z obserwacji policji wynika, że przestępczość kryminalna z ulicy przenosi się do sieci, dlatego przy komendach wojewódzkich powstały wydziały do walki z cyberprzestępczością. Chodzi nie tylko o przestępstwa o charakterze seksualnym.
Pochwal się dowodem
Kamil skończył osiemnaście lat. Odebranym dowodem natychmiast pochwalił się na fejsie. Fun był tylko przez chwilę. Do pierwszego wezwania do zapłaty raty. Że Kamil niczego nie kupował? A jednak na jego dane ktoś wziął kredyt. - Jak szybko można zdobyć ten plastik ze zdjęciem? - pytał młodzież ze szkół ponadgimnazjalnych z terenu powiatu Robert Kreczmer. To żaden problem. - Jak mam tę informację, to mogę ją sobie wykorzystać na ""wałki"": wziąć kredyt, uprawiać stalking (złośliwe i powtarzające się nagabywanie, naprzykrzanie się czy prześladowanie, zagrażające czyjemuś bezpieczeństwu) – przestrzegał wykładowca. Takich przypadków policja odnotowuje coraz więcej. Bo w Internecie praktycznie nic nie ginie. Co ciekawe, by zdobyć informacje o kimś policja obwarowana jest trzema ustawami. W sieci dane te są dostępne bez problemu i za darmo. Za każdym razem, gdy wybieram jakąś stronę, zostawiam informację o sobie.
Dlatego należy unikać klikania w komunikaty, których się nie rozumie, nie zgadzać się na pliki cookies, nie zdradzać zbyt wielu informacji o sobie. - Jeżeli coś mówisz, to nie pisz. Jeśli napisałeś, to się nie podpisuj. Jeżeli podpisałeś, to miej świadomość, że może być źle – przestrzegał podinsp. Kreczmer. Warto też uważnie czytać oferty handlowe. Jak choćby ta: ""Mam do zaoferowania zdjęcie telefonu (...tu dokładny opis aparatu)"", która zakończyła się kwotą 600 złotych. Zwycięzca licytacji kupił… zdjęcie telefonu.
[[reklama]]
Zagrożeń w sieci jest mnóstwo. Często nie zdajemy sobie z tego nawet sprawy. To, że nie korzystamy z jakiegoś narzędzia wcale nie oznacza, że jesteśmy bezpieczni. Debatę społeczną ""Bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni"" zorganizowała Komenda Powiatowa Policji w Złotowie. Udział w spotkaniu wzięło ponad 200 uczniów szkół ponadgimnazjalnych.
Łukasz Opłatek
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze