Pod koniec listopada rozstrzygnęła się kwestia, czy lipkowski samorząd i tutejsza jednostka OSP będą mogły liczyć na dofinansowanie zakupu nowego wozu gaśniczego poprzez zarząd wojewódzki ZOSP RP w Poznaniu. Przypomnijmy, że w projekcie przyszłorocznego budżetu gminy Lipka pula na zakup wozu stanowi największą kwotę po stronie planowanych wydatków majątkowych - maksymalnie 400 tys. zł.
Zainteresowanie pozyskaniem pieniędzy poprzez zarząd wojewódzki było bardzo duże. Z Wielkopolski wpłynęło około 90 wniosków, wśród których tylko kilkanaście zostało pozytywnie rozstrzygniętych. Komendant gminny Krzysztof Olczak przyznaje, że gdy pojawiła się informacja o dużym zainteresowaniu, szanse na zdobycie dofinansowania przez OSP Lipka automatycznie zmalały. Niemniej Olczak – na co dzień również przewodniczący Rady Gminy Lipka - deklaruje, że będzie zachęcał pozostałych radnych, aby kwotę 400 tys. zł pozostawić w projekcie budżetu. Bo pozyskanie dotacji poprzez zarząd wojewódzki ZOSP to tylko jedna z możliwości zdobycia zewnętrznych pieniędzy. Przewodniczącemu rady wtóruje wójt. – Jest kilka możliwych ścieżek pozyskania zewnętrznych pieniędzy – mówi Przemysław Kurdzieko, zapewniając, że zarówno jednostka jak i gmina będą czynić dalsze starania w celu zdobycia pieniędzy. – To nie jest tak, że z jednego źródła nam się nie udało i wycofujemy się z zadania – podkreśla wójt. – Podejmujemy kolejne działania – zapewnia też Olczak, wyrażając nadzieję, że wóz może jednak uda się pozyskać do OSP Lipka w 2016 roku. Jako jedną z możliwych ścieżek strażak wskazuje na krajowy system ratowniczo-gaśniczy.
Obecnie na terenie gminy jest jeden ciężki wóz bojowy – znajdujący się właśnie w OSP Lipka, liczący 31 lat, jelcz. Jednostka ma jeszcze samochód średniej kategorii, uniwersalny, ale jednak bardziej o charakterze technicznym niż gaśniczym. Ma on zbiornik na wodę o pojemności 2,5 tys. litrów. Gdyby jelcz zawiódł, gmina pozostałaby bez typowego wozu gaśniczego.
O potrzebie posiadania sprawnego, ciężkiego samochodu decyduje nie tylko zagrożenie pożarowe. Również fakt, że w ostatnich dwóch-trzech latach na terenie gminy coraz częściej z wozów korzysta się w celu dowożenia wody do gospodarstw, gdzie w związku z suszą jest problem z brakiem wody. – Taki charakter służby był w kończącym się roku wręcz nagminny i rekordowy. Zaliczyliśmy blisko setkę takich wyjazdów – uzmysławia skalę problemu komendant gminny. Jak porównuje, kiedyś w ciągu roku wyjazdów związanych z dowożeniem wody było maksymalnie tyle, ile obecnie w ciągu kwartału. Jak Krzysztof Olczak procentowo ocenia szanse, że dofinansowanie na nowy wóz uda się zdobyć w perspektywie przyszłego roku? – Nie pokuszę się o taką ocenę – odpowiada wskazując na wysoki koszt zadania szacowany na około 1 mln złotych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze