Reklama

Piknik z samobójcą

14/06/2013 15:55
Mężczyzna grozi, że skoczy - ludzie się śmieją. Strażacy stawiają poduszkę pod oknem, a policjantka rozmawia z desperatem

Piątek, 14 czerwca. W oknie na końcu ulicy Spichrzowej (obok Cesty) siedzi mężczyzna. Wygląda jakby wypoczywał na ławce w parku. Dżinsy, ciemna koszulka, na nogach niebieskie adidasy z żółtymi sznurówkami zwisają swobodnie za parapet. Zeskoczy?



- On już nie pierwszy raz skacze. Tak się zachowuje jak mu ci młodzi sąsiedzi dokuczają – mówi jedna z kobiet przyglądających się zajściu. Po chwili dodaje, że niedawno mężczyzna wyrzucał butelki z okna, cała ulica była w szkle.

[[reklama]]

W sumie mężczyźnie w średnim wieku, rozmawiającemu z wychyloną z drugiego okna policjantką, asystuje około dwudziestu osób. Większość dyskutuje ze znawstwem. – Karol, mam piwo, schodź – krzyczy jeden z mężczyzn. Inni w żartach dodają mu otuchy.
- Skacz, to nie kosztuje pięć złotych – rzuca któryś z widzów. Z okna do poduszki nie ma dziesięciu metrów.



Mija czterdziesta minuta akcji. Głosy cichną, gdy mężczyzna z okna znika w mieszkaniu. Może sprawdza zamknięcie drzwi, za którymi czekają policjanci? Nie wchodzą, by gospodarza nie spłoszyć. A widzowie trwają na posterunku. Musi być ciąg dalszy.
Uff – siwy jak gołąbek pan już jest z powrotem.

I po stresie

Podobno papieros nieźle rozładowuje stres. Palą niektórzy na dole, pali i człowiek u góry. W końcu to on ma mieć powód, by skoczyć z wysokości drugiego piętra. Papierosa podaje mu policjantka. Desperat wypuszcza dym na stojąco, tyłem do ulicy. – A jak się poślizgnie? – pierwszy raz w tłumie słychać głos zmartwienia. – Pewnie i tak zabiorą go na psychiatryk – jedna z kobiet mówi ze znawstwem. – Muszą mieć pewność, że to się nie powtórzy – dodaje jej znajoma i odchodzi. Panie umówiły się, że opowiedzą sobie wrażenia później.

[[reklama]]




- Wszystkich was rozpier.... – krzyczy niedoszły skoczek, pokazując palcem ludzi w dole. A tu poruszenie. Pojawia się kilku policjantów w cywilu. Wchodzą na górę, a po chwili mężczyzna ginie w mieszkaniu. Po kolejnej jest już na dole – bezpieczny - w kajdankach, z policjantami pod pachy.

Tłum się rozchodzi, ale opowiadać będzie co.

Łukasz Opłatek

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości