Mężczyzna grozi, że skoczy - ludzie się śmieją. Strażacy stawiają poduszkę pod oknem, a policjantka rozmawia z desperatem
Piątek, 14 czerwca. W oknie na końcu ulicy Spichrzowej (obok Cesty) siedzi mężczyzna. Wygląda jakby wypoczywał na ławce w parku. Dżinsy, ciemna koszulka, na nogach niebieskie adidasy z żółtymi sznurówkami zwisają swobodnie za parapet. Zeskoczy?
- On już nie pierwszy raz skacze. Tak się zachowuje jak mu ci młodzi sąsiedzi dokuczają – mówi jedna z kobiet przyglądających się zajściu. Po chwili dodaje, że niedawno mężczyzna wyrzucał butelki z okna, cała ulica była w szkle.
[[reklama]]
W sumie mężczyźnie w średnim wieku, rozmawiającemu z wychyloną z drugiego okna policjantką, asystuje około dwudziestu osób. Większość dyskutuje ze znawstwem. – Karol, mam piwo, schodź – krzyczy jeden z mężczyzn. Inni w żartach dodają mu otuchy. - Skacz, to nie kosztuje pięć złotych – rzuca któryś z widzów. Z okna do poduszki nie ma dziesięciu metrów.
Mija czterdziesta minuta akcji. Głosy cichną, gdy mężczyzna z okna znika w mieszkaniu. Może sprawdza zamknięcie drzwi, za którymi czekają policjanci? Nie wchodzą, by gospodarza nie spłoszyć. A widzowie trwają na posterunku. Musi być ciąg dalszy. Uff – siwy jak gołąbek pan już jest z powrotem.
I po stresie
Podobno papieros nieźle rozładowuje stres. Palą niektórzy na dole, pali i człowiek u góry. W końcu to on ma mieć powód, by skoczyć z wysokości drugiego piętra. Papierosa podaje mu policjantka. Desperat wypuszcza dym na stojąco, tyłem do ulicy. – A jak się poślizgnie? – pierwszy raz w tłumie słychać głos zmartwienia. – Pewnie i tak zabiorą go na psychiatryk – jedna z kobiet mówi ze znawstwem. – Muszą mieć pewność, że to się nie powtórzy – dodaje jej znajoma i odchodzi. Panie umówiły się, że opowiedzą sobie wrażenia później. [[reklama]]
- Wszystkich was rozpier.... – krzyczy niedoszły skoczek, pokazując palcem ludzi w dole. A tu poruszenie. Pojawia się kilku policjantów w cywilu. Wchodzą na górę, a po chwili mężczyzna ginie w mieszkaniu. Po kolejnej jest już na dole – bezpieczny - w kajdankach, z policjantami pod pachy.
Tłum się rozchodzi, ale opowiadać będzie co.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze