Jest ich kilkunastu. Szkolą się, zdobywają sprzęt, nurkują. Czasem za własne pieniądze. Chcą pomagać na wodzie i lodzie.
Mamy sprzęt, jesteśmy gotowi do akcji i zaprawieni w boju
– zapewnia Sławomir Włoszczyński, który opiekuje się sekcją płetwonurków w Ochotniczej Straży Pożarnej w Złotowie.
Jednostka ta powstała w 2007 roku. Miała być czymś, co będzie promować ochotników ze Złotowa. Te kilka lat pokazało jednak, że wyróżnić się wcale nie jest łatwo.
Jeżeli chce się to robić ratowniczo, to do tego potrzebny jest zapał nieprzemijający
Reklama
– mówi naczelnik OSP Złotów Kazimierz Wiebskowski.
W OSP Złotów nie ma już płetwonurków, którzy mają uprawnienia instruktora czy kierownika robót podwodnych, a bez tego akcji ratowniczych prowadzić nie sposób. W jednostce są tylko osoby z podstawowymi uprawnieniami nurka.
Każdy z nich musiałby przejść odpowiednie przeszkolenie, ale na to nas nie było, nie jest i nie będzie stać. Szkoda, bo sprzęt mamy dobry
– 12 marca, podczas walnego zebrania jednostki, stwierdził jej prezes Janusz Winnicki. Kazimierz Wiebskowski dodaje:
Wyszkolenie jednego człowieka to są potężne pieniądze, a żeby móc być w podziale bojowym trzeba mieć co najmniej pięciu takich ludzi: kierownika prac podwodnych, dwóch ludzi do pracy pod wodą i dwóch w zabezpieczeniu, gotowych pod wodę zejść
– wylicza naczelnik.
Problemem są nie tylko finanse (kilka tysięcy złotych za przeszkolenie jednego strażaka), ale też czas oczekiwania na kurs MSWiA.
W Polsce wykonuje je tylko ośrodek szkoleniowy w Bornem Sulinowie, a kolejki do niego są ogromne. W pierwszej kolejności, z wiadomych względów, szkoli się tam zawodowców
Reklama
– twierdzi Sł. Włoszczyński.
Wszystko to razem pokazuje, jak ciężkie chwile czekają strażaków–płetwonurków ze Złotowa.
Jest to trochę dołujące, ale nie wszystko jest zależne od nas. Nasi druhowie się szkolą i to zaowocuje w akcjach. W razie zmiany uwarunkowań jesteśmy dwa kroki wprzód
– opiekun sekcji nie traci nadziei.
Trzeba jednak zaznaczyć, że choć powiat złotowski ma wiele rzek i jezior, to akcje na wodzie prowadzone w ciągu roku można policzyć na palcach jednej ręki.
Zwykle są to poszukiwania topielców i robią to ekipy z Piły, Bydgoszczy czy Torunia
Reklama
– podaje K. Wiebskowski.
Co więc pozostaje ochotnikom, którzy mają do dyspozycji niezły sprzęt, w tym pozyskaną z państwowej straży pożarnej łódź? Czyszczenie kąpielisk podczas Euro Eco Festivalu i pokazy dla dzieci. Czasem start w zawodach płetwonurków. I czekanie. Na cud lub nieszczęście.
Jesteśmy zabezpieczeniem, gdy na przykład do działań przy powodzi zadysponowana zostanie straż zawodowa. Mamy sprzęt i umiejętności, by wziąć wówczas udział w akcji
– zapewnia Sławomir Włoszczyński i dodaje:
Wielu z nas hobbistycznie, we własnym czasie nurkuje w różnych miejscach, dzięki czemu poznajemy nasz powiat. Sam Złotów ma pięć jezior, więc to nie jest wymysł, że mamy jedną rzeczkę, a chcemy płetwonurków. Naszym zdaniem rozwijanie ratownictwa wodnego na naszym terenie byłoby wskazane.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze