Od początku nowego roku szkolnego w Złotowie trwa dyskusja na temat uczestnictwa uczniów w zajęciach z pływania, prowadzonych w szkołach w ramach lekcji wychowania fizycznego. W chwili obecnej zajęcia organizowane są na pływalni wyłącznie dla uczniów młodszych klas. Temat przewija się w dyskusjach mieszkańców, poprzez media społecznościowe, był też przedmiotem wymiany zdań podczas niedawnych komisji i sesji Rady Miejskiej Złotowa. Padły na nich słowa, które w ocenie, przynajmniej części radnych, sugerują, że powodem ograniczenia są pieniądze. Wyjaśnienia przedstawione rajcom podczas komisji m.in. miały dotyczyć kwestii związanych z potrzebą szukania pieniędzy na roczne urlopy zdrowotne nauczycieli. W ocenie radnych szukanie finansów akurat kosztem uczestnictwa dzieci w zajęciach z pływania to niewłaściwe posunięcie. Zarówno podczas komisji jak i niedawnej sesji podkreślali oni potrzebę prowadzenia takich lekcji dla wszystkich uczniów.
Dla komisji oświaty i zdrowia priorytetem jest przywrócenie godzin basenu dla wszystkich dzieci. To nie tylko nauka czy doskonalenie pływania, ale również forma rehabilitacji
Reklama
– oceniła radna Mariola Wegner.
Wniosek naszej komisji jest taki, żeby pływanie było we wszystkich klasach szkoły podstawowej
– stwierdził również na niedawnej sesji Jerzy Kołodziejczyk. Podczas obrad do tematu na gorąco odniósł się burmistrz. Wyjaśnił, że z posiadanych przez niego informacji wynika, iż zmniejszona ilość godzin nie jest spowodowana ograniczeniami finansowymi ze strony urzędu, tylko inną organizacją zajęć, jaką wprowadziły szkoły.
Jest to różnie poukładane przez różne dyrekcje
– za przykład podał Szkołę Podstawową nr 3, gdzie obecnie nawet pierwszoklasiści nie uczęszczają na pływalnię i dopiero za jakiś czas mają zacząć uczestniczyć w takich zajęciach w ramach finansowania zajęć z dodatkowego programu.
Również zaapelowałem o to, aby maksymalnie zwiększyć liczbę tych zajęć i tak dokonać organizacji, aby dzieci korzystały jak najliczniej z naszego obiektu
– stwierdził na sesji Adam Pulit.
Okazało się, że sprawa ma jak zwykle inne dno, (…) młodzież nie zawsze chętnie uczestniczy [w takich zajęciach – wyj. red.] na tym etapie dojrzewania
– burmistrz dodał, że problem ten dotyczy przede wszystkim uczniów starszych klas.
W tej chwili jest to rozbierane na czynniki pierwsze. Mam nadzieję, że wkrótce dyrekcje szkół poradzą sobie z tym, aby dzieci liczniej korzystały [z basenu – dod. red.]. Żadnych ograniczeń ze strony urzędu nie było
Reklama
– zapewnił burmistrz.[[pay]]
Jednak również od rodziców dowiedzieliśmy się, że podczas zebrań w szkołach usłyszeli oni informacje, że ograniczenie zajęć na pływalni to pokłosie odgórnych finansowych ograniczeń – efekt rzekomego braku porozumienia na linii placówki – magistrat w kwestii tego, czy zajęcia finansować bezpośrednio z miasta, czy poprzez budżety szkół.
Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 2 Beata Buczkowska–Linke jako jedyny powód zaistniałych zmian wskazuje jednak to, że w starszych klasach podczas zajęć na pływalni regularnie powtarzała się bardzo duża absencja.
Dzieci nie chciały pływać, nie chciały się rozbierać
– wskazuje, że średnio 1/3 klasy siedziała na widowni.
W związku z tym zastosowaliśmy takie rozwiązanie, że dla klas I–IV basen jest nadal obowiązkowy i dzieci pływają, natomiast w klasach V–VI zajęcia takie są dla chętnych uczniów
– wyjaśnia, że w środę lekcje zaczynają od godziny dziesiątej i o ósmej rano uczniowie ci jadą na pływalnię. Dyrektor liczyła, że zgłosi się więcej chętnych, na chwilę obecną z czterech klas jest to szesnaście osób.
B. Buczkowska–Linke przyznaje, że wcześniej, gdy tak spora ilość uczniów siedziała na widowni, finansowanie zajęć było poniekąd wyrzucaniem pieniędzy w błoto. Dyrektor przyznaje, że problem skrępowania, zwłaszcza dojrzewających uczennic, istnieje. Czasami uczniowie mieli tłumaczyć się tym, że zapomnieli strojów, innym razem przynosili zwolnienia od rodziców.
Na tradycyjnych lekcjach wuefu nauczyciele również sygnalizują, że dzieci nie ćwiczą, a rodzice piszą zwolnienia. Niektóre są zasadne, widzimy, że dziecko jest przeziębione. Ale były też takie, że po dziecku nie było widać, żeby coś mu dolegało
– dodaje.
U nas wszystkie dzieci realizują pływanie, tj. od klasy drugiej do czwartej. Od drugiego semestru będą też klasy pierwsze
– mówi dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3 Karol Wójcik.
Jako dyrektorzy wprowadziliśmy coś takiego, że od klasy pierwszej do czwartej dzieci będą uczyły się pływania. W klasie piątej i szóstej zaczyna się okres dojrzewania i mieliśmy, zarówno w zeszłym roku, jak i dwa lata temu takie przypadki, że dzieci nie chciały pływać, nie chciały się rozbierać
Reklama
– potwierdza słowa dyrektor „Dwójki”.
Karol Wójcik zapytany o to, ile prawdy kryje się w stwierdzeniach o szukaniu pieniędzy na inne oświatowe wydatki (choćby wynikające ze wspomnianych na początku artykułu płatnych, rocznych urlopów dla nauczycieli), zdecydowanie zaprzecza takim powodom zaistniałej sytuacji.
Gdzie tam!? To nieprawda. Między sobą, dyrektorami, ustaliliśmy, że będziemy realizować basen od pierwszej do czwartej klasy
– kolejny raz zaznacza, że wśród tych dzieci nie ma takich problemów z frekwencją. Deklaruje, że od drugiego semestru w kierowanej przez niego „Trójce” również chcą wprowadzić zajęcia na pływalni dla starszych, chętnych uczniów. Także od drugiego semestru na pływalnię mają jeździć, tutaj już obowiązkowo, wspomniani już pierwszoklasiści.
Jedynka w zeszłym roku, a my w tym roku wchodzimy w program „Umiem pływać”, skierowany do pierwszych klas
– wyjaśnia.
Do Szkoły Podstawowej nr 1 również zadzwoniliśmy z pytaniami w tej sprawie. Nieobecna tego dnia dyrektor skierowała nas w rozmowie telefonicznej do swojej zastępczyni. Jej również nie udało nam się zastać, naszej rozmówczyni przekazaliśmy jednak, jakie kwestie nas interesują. Mieliśmy zadzwonić następnego dnia. Zadzwoniliśmy, ale odpowiedzi nie otrzymaliśmy. Od tej samej pani, z którą rozmawialiśmy dzień wcześniej usłyszeliśmy jedynie, że dyrektor nie chce rozmawiać z nami na ten temat.
Proszę kontaktować się z panią Szewczuk
– usłyszeliśmy informację w słuchawce i zapewnienie, że inspektor ds. oświaty w złotowskim magistracie wszystko nam wyjaśni.
Pani Szewczuk będzie wszystko wiedziała, została upoważniona przez panią burmistrz i chętnie z panem porozmawia
– padło ponowne zapewnienie. Zadzwoniliśmy więc do magistratu, ale Danuta Szewczuk, wyraźnie zaskoczona naszym telefonem, odparła, że nie przekazywano jej, że będzie się z nią kontaktować ktoś z gazety.
Nie mogę się wypowiadać, od pani burmistrz nie usłyszałam, że mogę coś na ten temat mówić. Nie mam takiego upoważnienia
Reklama
– oznajmiła pani Danuta.
Tyle o pływaniu. Teraz o języku obcym. Kilka dni temu zgłosili się do nas rodzice uczniów Szkoły Podstawowej nr 2. Otrzymali do podpisania deklaracje tej treści: „Ja niżej podpisany/podpisana zobowiązuję się do finansowego wspierania realizacji celów statutowych Stowarzyszenia Na Rzecz Oświaty w Złotowie poprzez wpłatę miesięcznie 25 zł (w okresie od września 2017 roku do czerwca 2018 roku) na rzecz wyżej wymienionego stowarzyszenia”. O co chodzi w tej sprawie? – zapytali nas rodzice.
Jak wyjaśnia dyrektor Beata Buczkowska–Linke, swego czasu rodzice uczniów zgłosili jej potrzebę, aby drugi język obcy był nauczany w każdej klasie (język niemiecki, jako drugi obowiązkowy, wchodzi dopiero w siódmej klasie szkoły podstawowej). Tym sposobem rozpoczęli takie lekcje uczniowie obecnych piątych i szóstych klas.
Te klasy miały ten dodatkowy język, ponieważ urząd miasta znalazł pieniądze i te pieniądze były z organu prowadzącego. W tym roku, w związku z dużymi wydatkami związanymi z reformą, chociażby przygotowaniem oddziałów przedszkolnych w SP nr 3, organ prowadzący nie znalazł pieniędzy na ten dodatkowy język niemiecki
– dyrektor wyjaśnia, że nie byłoby ich na dodatkowe zajęcia dla uczniów zaczynających nowe etapy edukacyjne w pierwszych i czwartych klasach.
Dlatego w czerwcu rodzice tych uczniów zwrócili się do mnie z prośbą, czy mogą coś zrobić, żeby język niemiecki był w tych klasach
– B. Buczkowska–Linke podkreśla, że przeanalizowano różne przepisy prawne. Jedyną możliwością była taka sytuacja, w której rada rodziców, poprzez Stowarzyszenie na Rzecz Oświaty (działające dla złotowskich szkół), będzie te lekcje organizować/finansować. Rodzice pierwszych i czwartych klas gremialnie mieli wyrazić wstępną deklarację, że będą wpłacać na rzecz stowarzyszenia pieniądze, które będą przeznaczone na finansowanie tych zajęć. B. Buczkowska–Linke wyjaśnia, że dwaj główni partnerzy tej umowy to stowarzyszenie i rada rodziców, a dyrektor jest partnerem wspomagającym, który udostępnia bezpłatnie szkolne pomieszczenia.
Takie rozwiązanie póki co ma potrwać do końca obecnego roku szkolnego. Jak mówi dyrektor Buczkowska–Linke, być może organ prowadzący znajdzie pieniądze na sfinansowanie takich zajęć w przyszłym roku szkolnym bądź środki z projektów unijnych (jeśli będą dostępne) pozyska szkoła. Dyrektor zaznacza zresztą, że gdy kierownictwo magistratu dowiedziało się o inicjatywie, padły deklaracje, że może uda się pozyskać zewnętrzne dofinansowanie na takie zajęcia. „Dwójka” zgodziła się na finansowanie zajęć przez rodziców poprzez stowarzyszenie, bo „chcieliśmy wyjść naprzeciw oczekiwaniom rodziców” – nasza rozmówczyni podkreśla, że lekcje odbywają się do południa i są wpisane w plan zajęć. Czy w innych szkołach również będą takie zajęcia? Z wiedzy dyrektor „Dwójki” wynika, że takie rozwiązanie, w którym rodzice płacą za naukę poprzez stowarzyszenie, funkcjonuje wyłącznie w ich placówce.
Karol Wójcik wyjaśnia, że w Szkole Podstawowej nr 3 nie ma potrzeby takiego finansowania zajęć, bo w kierowanej przez niego szkole dodatkowych lekcji językowych nie obcięto i nie było zapotrzebowania na taką ilość godzin. Gdy dopytaliśmy dyrektora, czy takie dodatkowe zajęcia w ogóle odbywają się w jego szkole najpierw wyjaśnił, że tak i godzin w „Trójce” nie obcięto aż tyle, a po chwili doprecyzował, że godzin przeznaczonych na dodatkowy język w jego szkole nie obcięto w ogóle.
Dzieci kontynuują naukę języka obcego tak, jak w zeszłym roku
– stąd w opinii dyrektora nie było potrzeby, żeby finansować je w taki sposób, jak w „Dwójce”.
Z tego samego powodu jak opisany wcześniej, dotyczącego lekcji pływania, z „Jedynki” informacji na ten temat również nie otrzymaliśmy.[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
I takie rzeczy pisze rzekomy rodzic. Do szkoły dziecka puszczać też ci się nie chce?!
Wypadałoby zapytać samych zainteresowanych, czyli dzieci i rodziców a później rozważać temat. Mam dziecko w 7 klasie i wiem, ze prawie cała klasa jak i rodzice nie chcą basenu.
Święta racja!Dzieciaki tak się spieszą do automatu ze sztucznym ,kakałkiem,że zapominają o ręczniku od mamusi!A wracając do sprawy dzieciaki z Katolika to nawet nie wiedzą,że basen jest dla uczniów...
Za basen płacić trzeba mimo że to jest ,,lekcja wf,, za drugi język też. Za co jeszcze? W 1 i 2 klasie szachy obowiązkowe a już później nie .a nie każde dziecko lubi to za miast szachów darmowych. Darmowy język
Moje dzieci chodzą i nie chorują. .Pani FANKA musi nauczyć dzieci jak się wyciera do sucha a nie zwalać winę na nauczycieli. Jestem za tym by baseny w szkole były conajmniej raz w tygodniu.
Jezu ale problem basen w ogóle powinien być zlikwidowany bo dzieciaki i mali i duzi po tym basenie tylko chorują nic wiecej.Na lekarstwa kupe kasy idzie i nikt tym sie ie przejmuje aby tylko dziecko cwiczyło bo to jest wymagane a żaden nauczyciel sie nie zainteresuje czy porządnie sie wytarło czy też nie,A JEŻELI JUZ NAPRAWDE MUSI BYC BASEN W SZKOLE BO KSZTAŁTUJE SYLWETKE DOBRZE WPŁYWA NA ROZWÓJ TO NIECH ON BEDZIE ALE OD WIOSNY A JESIEN I ZIME DAJCI Z NIM SOBIE SPOKÓJ
No ciekawy temat...
I takie rzeczy pisze rzekomy rodzic. Do szkoły dziecka puszczać też ci się nie chce?!
Wypadałoby zapytać samych zainteresowanych, czyli dzieci i rodziców a później rozważać temat. Mam dziecko w 7 klasie i wiem, ze prawie cała klasa jak i rodzice nie chcą basenu.
Święta racja!Dzieciaki tak się spieszą do automatu ze sztucznym ,kakałkiem,że zapominają o ręczniku od mamusi!A wracając do sprawy dzieciaki z Katolika to nawet nie wiedzą,że basen jest dla uczniów...