Choć ciężko zliczyć wszystkie jego zalety, brydż rzadko gości w sportowych plebiscytach. O przyszłości i ogromnym potencjale „najwspanialszej gry umysłowej” rozmawiamy z Przemysławem Maliszewskim – świeżo upieczonym członkiem nowego zarządu Polskiego Związku Brydża Sportowego.
Jak długo trwa Twoja brydżowa przygoda? Jak się właściwie zaczęła?
W 1997 roku, krótko po maturze, w brydża wciągnął mnie Jasiu Linke, mój nauczyciel historii z Ogólniaka. Najpierw się przyglądałem, potem kazali mi usiąść i grać. Chwilę później pojechałem z Jolą Jacoszek – do dzisiaj moją pierwszą i jedyną partnerką w mikstach – na swój pierwszy turniej do Gniezna. Jechaliśmy tam zupełnie zieloni, nie wiedząc jeszcze, z czym to się je i jak się zachować przy stoliku, no ale zagraliśmy i nie byliśmy ostatni! Od tego czasu z mniejszym lub większym powodzeniem to kontynuuję – w ostatnich Mistrzostwach Polski Mixt awansowaliśmy do ścisłego 16–parowego finału. ...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 95% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!