Reklama

Podcięli nam skrzydła

12/03/2013 00:00
Lidia - bezrobotna od dwóch lat. Maria -26-latka, która mieszka z rodzicami. Młodzi ludzie nie mają w Złotowie perspektyw. Wracają do rodziców jak bumerangi

Obita twarz zmusza do myślenia. Brat Marii Kubińskiej musi zapłacić za udzieloną mu pomoc medyczną. Wtedy, po jedenastu miesiącach od skreśleniu z listy studentów, kobieta orientuje się, że żyje bez ubezpieczenia. To podarowuję jej urząd pracy. - Znam parę osób, które są zarejestrowane dla ubezpieczenia, bo niczego więcej od urzędu nie uzyskają – Powiatowy Urząd Pracy w Złotowie nie cieszy się zaufaniem młodych ludzi.
W powiecie złotowskim jest ponad tysiąc sto bezrobotnych osób w wieku do 25 lat.
- Masz czas do nowego roku, później zobaczysz – państwo Kubińscy straszą córkę. Miesiące mijają, a ona wciąż bez pracy. - Uświadomiłam sobie, że jestem już stara i nie mam przepracowanej ani chwili – kobieta splata palce ozdobione czarnym lakierem. - Chociaż i tak będę pracowała do 67 lat, więc jak później zacznę, to może mniej się napracuję? – absolwentka ogólniaka odsłania rząd perłowych zębów.
Nie wszystkim jest do śmiechu. - Ja w tym wieku byłam mężatką, pracowałam i miałam dziecko – Benigna Ciężka mówi o swojej 25–letniej córce. - Siedzenie w domu, sprzątanie i pisanie pracy magisterskiej do dla niej za mało. To nie jest życie – dodaje, mrużąc oczy zmęczone po nocnej zmianie w szpitalu. Lidia Ciężka siedzi wypoczęta.

[[reklama]]

Magistrowie do kolejki

W zawieszeniu między studiami a pracą jest prawie jedna czwarta absolwentów wyższych uczelni. W większości humanistów.
- Oni nie mają fachu w ręku. Pamiętamy licea profilowane – pomysł, który wybitnie się nie sprawdził i z niego zrezygnowano. Ale z tych szkół także wyszli bezrobotni – uważa starszy Cechu Rzemiosł Różnych w Złotowie, Karol Pufal. Złotowski przedsiębiorca od lat alarmuje, że produkujemy bezrobotnych. Praca ta idzie pełną parą. W ciągu najbliższych trzech lat na rynek wejdzie ponad milion trzysta tysięcy absolwentów szkół wyższych.
- Kiedyś mówiono: idź na studia, będziesz miał pracę – L. Ciężka wzdycha. – Dziś właśnie po studiach nie ma pracy.
Wie to z doświadczenia. Etatu szuka od prawie dwóch lat. Trzy lata studiów (pedagogika wczesnoszkolna i szkolna) i osiem miesięcy stażu w Powiatowym Ognisku Pracy Pozaszkolnej nie dają jej niczego.
L. Ciężka: - Zawsze chciałam pracować z dziećmi. Wcześniej nie zastanawiałam się nad tym, że nie ma w tym zawodzie pracy.
Opowieści o zatrudnieniu po Technikum Architektury Krajobrazu, które ukończyła w złotowskim „Rolniczaku”, kobieta wkłada między bajki.
Spod pióra braci Grimm mogłyby wyjść projekty o doradcach zawodowych pracujących w szkołach. - Należy pokazywać dzieciom, co mogą w życiu robić. Dziś absolwent gimnazjum, przychodząc do rzemieślnika, brutalnie zderza się z rzeczywistością, bo on myślał, że jak będzie cukiernikiem, to będzie tylko słodkie robił, a tam, niestety, gorzkie rzeczy też są... – K. Pufal śmieje się z rządowych projektów. Doradców jak nie było, tak nie ma. Za to dzięki kolejnym reformom oświaty w ciągu ostatniej dekady z mapy Polski znikło około sześciu tysięcy techników i szkół zawodowych. A to one dają pracę.
- Po liceum nie ma nic. Jest za to problem nawet z pracą w Biedronce – Maria Kubińska po Liceum Ogólnokształcącym im. Marii Skłodowskiej–Curie kończy terapię zajęciową w Uniwersytecie Ludowym w Radawnicy. Przypadkowo, ale ma fach w ręku. Studiów na tym kierunku nie kończy. – Oblałam egzamin, ale wie pan jak tam wyglądały praktyki? Przez tydzień chodziliśmy po toruńskich Warsztatach Terapii Zajęciowej, przechodziliśmy przez gabinety i oglądaliśmy ludzi jak zwierzaki w zoo – teoria to za mało, by nauczyć się pracy.

[[reklama]]

Uzależnieni od rodziców
- Już jesteś? – słyszy Maria Kubińska, gdy wraca z imprezy. - Niby jestem człowiekiem dorosłym, ale wracam i słyszę: jesteś już? Niby to jest zdrowa kontrola rodzicielska, ale mając prawie 26 lat to się dziwnie słyszy – złotowianka marzy o swoich czterech kątach. Gdy tylko zacznie pracować odłoży pieniądze na przeprowadzkę i wynajęcie mieszkania.
Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w 2011 roku z rodzicami mieszkało blisko 45% ludzi w wieku 25 – 34 lat. To 8% więcej niż sześć lat wcześniej. Z rodzinnego gniazda nie wyleciało 2,8 mln młodych ludzi. Wielu z premedytacją.
- Wychowali się we względnym dobrobycie. Sytuacja, w której przeszliby na własne utrzymanie, byłaby dla nich obniżeniem standardu życia. Dla wielu z nich to trudne do zaakceptowania – twierdzi dr Tomasz Grzyb, psycholog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie.
- Nie mam wyjścia, muszę znosić ten stan. Chciałabym, żeby córka poszła do pracy, bo czułaby się bardziej doceniona. Brak pracy jest dla młodych trudnym przeżyciem pod względem finansowym, ale i psychicznym – ocenia Benigna Ciężka.
Jej córka Lidia o każdy grosz musi prosić rodziców. Oni fundują jej studia, dają wikt i opierunek. Część socjologów uważa, że młodzi wcale nie chcą się wyprowadzać, bo życie z rodzicami im odpowiada. Lidia Ciężka zaprzecza. – Myślę o założeniu rodziny, ale jak to zrobić, jak nie mam pracy i sama siebie nie mogę utrzymać? – 25–latka poprawia cienkie oprawki okularów.

Skazani na Złotów?
Co przez nie widzi ta delikatna blondynka? Świat, w którym bez pleców nic się nie załatwi. – Pracę dostają ci, którzy mają znajomości – mówi wprost, odrzucając włosy. Nie zmieni tego kolejny udział w szkoleniu: jak zaprezentować się podczas rozmowy kwalifikacyjnej. – Tam ciągle było to samo. Na ostatnim spotkaniu powiedziałam tej Pani, że to już jest zbyteczne – złotowianka załamuje ręce. CV, listy motywacyjne, rozmowy – nic nie owocuje etatem. Najniższa krajowa to wciąż tylko marzenie.

Liczba zawieranych małżeństw. Dane GUS:
Na początku lat 90. ponad połowa mężczyzn zawierających małżeństwo nie osiągała wieku 25 lat, w 2000 r. było ich 42 proc., a w 2010 r. już tylko 20 proc. Natomiast wśród kobiet udział ten zmniejszył się z 73 proc. do 62 proc. w 2000
roku do 39 proc. obecnie

L. Ciężka – Czasami myślę, że to szukanie jest bez sensu. Chociaż może uda się znaleźć pracę jak sześciolatki pójdą do szkoły... Może wtedy będą potrzebować ludzi do pracy?
Dziś jednak to ludzie potrzebują pracy, a nie firmy ludzi. – Do tego młodzi uważają, że starsi, którzy pracują dodatkowo, zabierają im pracę i to ich bardzo boli – wtrąca B. Ciężka.
Jak młodemu człowiekowi po najlepszej szkole w mieście ma nie być przykro, gdy nie może dostać pracy w dyskoncie? – Chciałam po prostu coś robić. Wydawało mi się, że jestem na tyle zaradna, że sobie poradzę. Pracodawcy mówili: oddzwonimy, a ja czekałam i czas mijał - Maria Kubińska, by zarobić, śpiewa na weselach i z doskoku zajmuje się dzieckiem sąsiadki.
Obie złotowianki miejsca swoich narodzin opuszczać nie chcą.
L. Ciężka: - Szukałam pracy w Bydgoszczy, ale tam też jej nie ma. Jak już jest, to dla osób z doświadczeniem, ale jak je zdobyć, jak pracodawcy nie zatrudniają? Nawet moje koleżanki z zagranicy wracają, bo tam praca się kończy. Będę próbować tutaj, bo wierzę, że w końcu się uda.

Według GUS w 2011 r. z mamą i tatą mieszkało 44,4 proc. młodych ludzi w wieku 25–34 lat. To aż o 8 pkt. proc. więcej niż w 2005 r. W ten sposób żyje ponad 2,8 mln młodych dorosłych Polaków


M. Kubińska: - Myślałam o wyjeździe do pracy do Holandii, ale być może wkrótce uda mi się znaleźć zatrudnienie w Złotowie. PUP zrobił mi szkolenie za prawie cztery tysiące złotych i czekam, aż przyszły pracodawca otrzyma potrzebny sprzęt.
Inni jednak uciekają. W Złotowie nie ma dla nich przyszłości. – Trzy czwarte moich znajomych wybrało kierunek – Holandia, a ci, którzy zostali, pracują w nie swoich zawodach w, jak mówią, obozach pracy, bo robią po osiem godzin na trzy zmiany coś, czego nie lubią – Maria Kubińska patrzy znad ciemnych okularów.
Rodzice mogą się temu tylko przyglądać. - Jak tak będzie dalej, że ci młodzi nie będą mieli pracy, to nie będą zakładać rodzin i mieć dzieci. To kto się będzie nami opiekował i pracował na nasze emerytury? – pyta pielęgniarka ze złotowskiego szpitala.



Jeszcze więcej dorosłych dzieci mieszka z rodzicami na Słowacji – 56,4 proc., w Bułgarii – 55,7 proc., na Malcie – 51,9 proc. w Grecji – 50,7 proc., Portugalii – 46,3 proc. oraz we Włoszech – 44,7 proc. Najbardziej samodzielni są Duńczycy, Finowie i Szwedzi, gdzie zaledwie 1,9–4,1 proc. osób w wieku 25–34 lat korzysta ze stałego wsparcia mamy i taty – wynika z danych Eurostatu









Łukasz Opłatek



Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama