Wygląda na to, że u państwa Nowak, ich dzieci i wnuków wszystko jak dawniej. Panowie pracują, dzieci, które zapomniały już o koszmarze ze stycznia, chodzą do przedszkola, panie prowadzą dom... Pozory mylą. Bo to nie ich dom i na przeprowadzkę – niestety – trzeba będzie jeszcze poczekać. Kiedy rozmawialiśmy w lutym pogorzelcy mieli nadzieję, że najbliższe Boże Narodzenie spędzą już u siebie, na Zyglągu. Rzeczywistość zapewne zweryfikuje ten plan – miejmy nadzieję, że nie brutalnie. Nasi rozmówcy liczą na to, że tym razem życie będzie dla nich łaskawe.
Zwłaszcza, że ich marzenie – dom – przybrało już bardzo konkretny kształt. Projekt, który zresztą wykonany został dla pogorzelców nieodpłatnie obrazuje, jak będzie.
Budynek w głównej mierze zbudowany ma zostać na starych fundamentach. Te mają kształt litery „L” – koncepcja zakłada jednak, że dom, parterowy, z dwuspadowym dachem będzie mieć kształt prostokąta.
Wewnątrz zaprojektowano sześć pokoi (dla siedmioosobowej rodziny), dwie łazienki, kuchnię, kotłownię oraz korytarz.
Pozwolenie na budowę nie zostało jeszcze wydane, ponadto „energetyka” dotąd nie wykonała przyłącza, żadnych prac związanych z wykorzystaniem maszyn budowlanych i tak nie można by więc było prowadzić. A materiały? Są już bloczki pod dodatkowy fundament, cegły, które po pożarze jeszcze nadają się do użytku i... I na tym koniec, ponawiamy zatem apel sprzed ponad miesiąca: jeśli ktoś z Państwa ma materiały, których zostały mu z jakiejś inwestycji i których nie zamierza już wykorzystywać, zachęcamy do tego, by się nimi podzielić – na Zyglągu z pewnością się one przydadzą.
Mimo niewystarczających środków Nowakowie jak najszybciej chcą ruszyć z budową. Na koncie, które specjalnie dla pogorzelców utworzono w gminie Złotów, w ubiegłym tygodniu znajdowało się dokładnie 18 tysięcy 919 złotych. Ponadto w parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, do której należy Górzna, zebrano niemal 5 tysięcy złotych.
Proboszcz poinformował nas, że jak tylko będzie potrzeba natychmiast przekaże te pieniądze na zakup materiału czy opłacenie niezbędnych usług
– wyjaśnia Beata Nowak. Jej córka Joanna Cofał dodaje, że własnych oszczędności rodzina niestety nie ma. Jej tata i bracia na szczęście mają pracę, a więc i stały dopływ gotówki, bieżące utrzymanie nie pozwala jednak na wielkie odkładanie. Na szczęście pracodawca mężczyzn zadeklarował daleko idącą pomoc w budowie domu – obiecał, że zapewni robotników.
Chcemy tylko, aby jak najszybciej udało się nam postawić cztery ściany i dach nad głową. Do tego jeden, może dwa pokoje, a resztę już po przeprowadzce na bieżąco będziemy wykańczać
– snuje plany pani Beata, dodając, że o wyposażenie domu, tj. m.in. o sprzęt AGD, RTV, łóżka czy pościele nie trzeba się martwić – wszystko czego potrzeba do życia w ciągu kilku dni po pożarze pogorzelcy otrzymali od ludzi dobrej woli.
Czy na ich gest można liczyć raz jeszcze? Każdy, kto chce wesprzeć pogorzelców może to zrobić, dokonując dowolnej wielkości, nawet drobnej wpłaty na konto:
SBL Złotów nr 13894100060000113720000260.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dokładnie. A może tak Panie by się do pracy wzięły. Na dyskoteki są pieniądze to i na dom powinni mieć. Tylko ciężką pracą można coś osiągnąć. Ludzie harują aby do czegoś dojść a nie czekają aż im pieniądze z nieba będą lecieć
Potrzebny im chyba tylko sponsoring! Wszyscy im wszystko co mogli dali, a czy oni dali cos od siebie? Tylko im w głowach imprezy, alkohol i rozrywka in "nasz" koszt? Nie!!!
Z komentarzy wychodzi ze rodzinie nie zależy na szybkim własnym kącie,Znam rodzinę która była w tej samej sytuacji ale oni grosza na pierdoły nie wydawali po pracy chodzili ludziom w domach pomagać by i Im w budowie pomagali ,czyścili stare cegły,zbierali złom i chleb z smalcem samym jedli a zupy na wodzie gotowane,ludzie to widząc z chęcią im pomagali dosłownie we wszystkim,a rodzina w artykule co wynika z komentarzy znajomych,czeka na mannę z nieba ,w dodatku trwonią pieniądze na prawo i lewo..Coś tu jest nie tak..A inni to widząc na pewno w niczym im nie pomogą, A szkoda bo ludzie są naprawdę dobrzy wiec warto było by skorzystać z pomocy sąsiedzkiej. No ale jak Cię widzą tak Cię piszą, Niestety..
I jeszcze zostali zgloszeni do nasz nowy dom.a sa bardziej potrzebujace rodziny bez takich nałogów
Dokładnie szczera prawda. Każdy widzi bo bieda bo pożar ale na picie nie jest brak nigdy funduszu
Skoro maja srodki na alkohol,dyskoteki i inne pierdoly to znaczy ze nie potrzebuja pomocy
Tak a może na paliwo do Piły na dyskoteki też trzeba pomóc"
Dokładnie. A może tak Panie by się do pracy wzięły. Na dyskoteki są pieniądze to i na dom powinni mieć. Tylko ciężką pracą można coś osiągnąć. Ludzie harują aby do czegoś dojść a nie czekają aż im pieniądze z nieba będą lecieć
Potrzebny im chyba tylko sponsoring! Wszyscy im wszystko co mogli dali, a czy oni dali cos od siebie? Tylko im w głowach imprezy, alkohol i rozrywka in "nasz" koszt? Nie!!!
Z komentarzy wychodzi ze rodzinie nie zależy na szybkim własnym kącie,Znam rodzinę która była w tej samej sytuacji ale oni grosza na pierdoły nie wydawali po pracy chodzili ludziom w domach pomagać by i Im w budowie pomagali ,czyścili stare cegły,zbierali złom i chleb z smalcem samym jedli a zupy na wodzie gotowane,ludzie to widząc z chęcią im pomagali dosłownie we wszystkim,a rodzina w artykule co wynika z komentarzy znajomych,czeka na mannę z nieba ,w dodatku trwonią pieniądze na prawo i lewo..Coś tu jest nie tak..A inni to widząc na pewno w niczym im nie pomogą, A szkoda bo ludzie są naprawdę dobrzy wiec warto było by skorzystać z pomocy sąsiedzkiej. No ale jak Cię widzą tak Cię piszą, Niestety..