Kobiecie zamarzył się sklep w Lędyczku. W remont budynku włożyła ogromne pieniądze. Nie dostała jednak koncesji na alkohol, którą, podobno, miała obiecaną
-Gdybym wiedziała, że nie otrzymam zezwolenia na handel alkoholem, nigdy bym nie otwierała tu sklepu. Włożyłam w remont tego obiektu ogromne pieniądze. Kiedy pytałam wcześniej burmistrza Mieczysława Raptę, dostałam odpowiedź, że nie będzie z tym żadnego problemu – żali się kobieta. Dodaje, że chodziło jej o koncesję na piwo i wino. Mieczysław Rapta mówi, że nie przypomina sobie takiej rozmowy.
[[reklama]]
Sklep, który prowadzi, znajduje się w budynku po byłym przystanku autobusowym (chociaż była to umowna nazwa, nigdzie bowiem w dokumentach gminnych taka nie funkcjonowała). Wcześniej była tu poczekalnia oraz kiosk. Budynek jest własnością gminy.
Wniosek o wydanie koncesji na alkohol został przez Miejsko–Gminną Komisję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych rozpatrzony negatywnie. Przewodniczący komisji Jakub Zabrocki powołuje się tu na uchwałę okoneckiej Rady Miejskiej, która wyraźnie wskazuje, w których miejscach nie można sprzedawać alkoholu. Kobieta od tej decyzji odwołała się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Pile. Kolegium przyznało jej rację, podkreślając, że budynku...
To tylko fragment artykułu Ryszarda Mikietyńskiego z AL 48/2013, s.22
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze