Joker to powiat, asy to gminy. Platforma, choć wygląda na mało aktywną w grze, może dzielić karty pod stołem. Sprawdzam!
Pas - gracz traci wszystkie żetony, które postawił do tego momentu Tomasz Fidler nie straci czegoś, czego nie ma. Opinii ludzi o lokalnej Platformie Obywatelskiej unika jak diabeł święconej wody. Nasze koła – pusto. Władze – pusto. Kontakt – pusto. Z zakładek na stronie internetowej wielkopolskiej PO nie dowiemy się niczego o działalności partii w powiecie. - Nie lubię walczyć i nie mam zamiaru brać udziału w wojnie forumowej, bo jest to poziom, do którego nie należy schodzić. Rzetelna informacja tak, anonimowe szczekanie – nie. Oczywiście strona internetowa może i by się przydała ale z drugiej strony trudno jest się publicznie „chwalić” osiągnięciami – przewodniczący PO w powiecie Tomasz Fidler tłumaczy brak strony internetowej partii. Dżihad znaczy święta wojna. Jej wicestarosta boi się najbardziej, chociaż tego słowa używa chętnie. - Dzisiaj takie są czasy, że jak czegoś szukamy, to udajemy się do wujka Google. Jeśli tam czegoś nie ma, to to nie istnieje – Piotr Pokajewicz, były przewodniczący PO w powiecie zapewnia, że za jego kadencji wyglądało to lepiej.
[[reklama]]
Grzech zaniechania przewodniczącemu wytyka Adam Szejnfeld. - Uważam, że w dzisiejszych czasach także struktury, jak i ludzie PO powinni być aktywni w Internecie. Sam mam dwa portale internetowe, jeden o mojej aktywności, drugi poświęcony sprawom kobiet, prowadzę również profil na Facebook’u oraz na twitterze. Zaproponowałem więc koleżankom i kolegom żeby stworzyli własne strony powiatowe. Mam nadzieję, że podejmą to zadanie– poseł dziwi się zerowej aktywności złotowskiej PO w internecie. A Tomasz Fidler wie swoje: - Praca posła między innymi na tym polega. Natomiast w pracy samorządowca trzeba zrobić, a nie powiedzieć. Weryfikacja samorządowca jest o wiele bardziej bezpośrednia. [[nowa_strona]] Sprawdzam - wyrównanie do kwoty postawionej przez innych graczy, co oznacza dalszy udział w grze Nie podkładałem bomby. Mam alibi na 10 kwietnia 2010 roku. Nie kombinuję z Rosjanami. Takich deklaracji nie usłyszymy od polityków PO. Choć, jak mówił na naszych łamach przewodniczący Prawa i Sprawiedliwości w powiecie Wiesław Fidurski, „pod tym dywanem się kotłuje”. Czy aktywność PiS-u uwiera PO? – PiS zaprasza ludzi, którym płaci za to, że tu przyjeżdżają i dają wykłady czy robią promocje swoich książek. My takich rzeczy nie robimy – radny sejmiku województwa wielkopolskiego Henryk Szopiński obrusza się na samą próbę porównania działalności obu partii. – Jak politycy PIS-u byli w Zakrzewie to na spotkaniu było, poza działaczami partii, może pięć osób - dodaje były przewodniczący PO w powiecie. W ostatnich tygodniach widać jednak wzrost aktywności Platformy. Powiat odwiedził szef klubu PO Rafał Grupiński, był wiceminister rolnictwa Kazimierz Plocke. – My nie organizujemy spotkań w blasku fleszy – zaznacza T. Fidler. Wolimy spotkać się w gronie osób społecznie zaangażowanych chcących coś zrobić dla tego miasta i powiatu. Oczywiście zainteresowanie mediów byłoby znaczne gdybyśmy zaczęli prezentować swoje alibi na 10 kwietnia 2010 roku i dosadnie zaprzeczać, że z „mordem smoleńskim” nie mamy nic wspólnego. Takie hucpy zapewne cieszyłyby się ogromnym zainteresowaniem - ale po co?
[[reklama]]
Poseł Szejnfeld zaznacza, że on sam w ostatnich tygodniach był na naszym terenie kilka razy. By umacniać pozycję PO. - Partie są po to, by na szczeblu kraju czy samorządów zdobywać władzę i w ten sposób służyć ludziom pomocą – rzuca jeden z najbardziej rozpoznawalnych polityków Platformy.
Stawiam – pierwszy zakład w określonej rundzie A nazwa partii pojawia się w mediach często. Wicestarostą powiatu jest Tomasz Fidler, burmistrzami Stefan Kitela i Mieczysław Rapta. W praktyce mają realizować słowa posła. Rządzą, radzą się kolegów z partii, współdziałają. - Powstało nowe koło w Lipce, nieźle funkcjonuje koło zakrzewskie, czego sygnałem jest to, że mamy stamtąd radnego wojewódzkiego – siłę struktur ocenia senator Mieczysław Augustyn. Z Zakrzewem przesadził – tam struktur PO nie ma, a Henryk Szopiński należy do koła w Złotowie. Siłą powiatowych struktur Platformy ma być też wiceminister Stanisław Chmielewski. - To jest dobrze działająca organizacja, potrafi do siebie przekonać wielu wyborców – twierdzi Adam Szejnfeld. [[nowa_strona]] Sprawdzam - wyrównanie do kwoty postawionej przez innych graczy, co oznacza dalszy udział w grze Nic się nie dzieje. Organizacyjnie PO leży - mówią działacze. Nie brak głosów, że pod rządami Tomasza Fidlera partia przygasa. - Władza nie zwalnia z obowiązku spotykania się z ludźmi – zauważa H. Szopiński. - Tomek obiecywał, że teraz się wszystko zmieni, ale nic się nie zmieniło oprócz tego, że zajął stanowisko w starostwie. P. Pokajewicz: - Tomek Fidler ma tę niewdzięczną rolę, że jest wicestarostą. Nie jest starostą, czyli nie ma tego decydującego głosu. A musi podejmować działania często niekorzystne z punktu widzenia medialnego. Mamy kryzys, obniżone nabory do szkół, cięcia - to są działania niepopularne, które na końcu skupiają się na nas, lokalnych działaczach.
Działacze zarzucają T. Fidlerowi brak konsultacji i zaskakiwanie ich pewnymi decyzjami. Ten mówi o odpowiedzialności: – Partia, która sprawuje władzę, zawsze jest krytykowana, a że moje nazwisko kojarzy się z tym ugrupowaniem najbardziej, to na nim tych negatywnych emocji jest powieszonych najwięcej. Staram się to przyjmować z pokorą. Przecież rządzących nienawidzi się z zasady – tylko chętnych i odważnych do zmiany brak. O rozłamie w PO działacze mówić jednak nie chcą. Przyznają, że są nieporozumienia, że koła terenowe nie zawsze zgadzają się z działaniami prezydium, ale nic więcej. Nawet ci niezadowoleni z obecnej pozycji w partii i samorządzie mówić nie chcą. Przewodniczący także tematu nie rozwija. - Często tłumaczę członkom, że to co by się chciało zrobić, a to co można, to są dwie różne rzeczy. Cieszę się, że udało się zażegnać wewnętrzny rozłam, to jest najważniejsze – podkreśla były kierownik Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Złotowie. Dodaje, że nie ma wodzowskiego (cokolwiek to znaczy) stylu sprawowania władzy. Pełnej demokracji też w partii nie ma. – To, czego nam brakuje i co może powodować frustracje, to zbyt mała ilość dyskusji o podejmowanych decyzjach, które są mało popularne. Być może niezadowolenie części członków z tego właśnie wynika, że są zaskakiwani rozwiązaniami politycznymi na szczeblu powiatowym, które biją w wizerunek zewnętrzny PO – podkreśla P. Pokajewicz.
[[reklama]]
Podbicie - przebicie zakładu postawionego przez innego gracza Nic tak nie łączy jak podział łupów. Nieważne jak trudny. Kolejny czeka PO jesienią przyszłego roku. - Pewnie struktury Platformy ponownie będą się bardzo w najbliższym czasie ożywiać, dlatego że zbliżają się wybory – ocenia uczestnik gry, senator Augustyn. Do zdobycia w powiecie będą nie tylko posady włodarzy okolicznych gmin, ale przede wszystkim fotel burmistrza Złotowa. Najpierw jednak PO musi się wzmocnić. - Żeby ta siła została utrzymana przed wyborami, to przydałoby się wewnętrzne spajanie szeregów. Przydałaby się jakaś korekta – uważa jastrowski przewodniczący, P. Pokajewicz.
Albo sprawne rozdanie kart. Tajemnicą poliszynela jest, że PO chciałoby mieć swojego człowieka na fotelu burmistrza Złotowa. Najprawdopodobniej ubiegać się o to stanowisko będzie Stanisław Chmielewski. Rozmowy na ten temat trwają. Podobno Stanisław Wełniak jest mu przychylny, podobno większość radnych klubu również. To jest as w rękawie Platformy. Spokój i cierpliwość – te cechy swojej polityki T. Fidler wymienia jako pierwsze. - Spokojną codzienną pracą można dużo więcej osiągnąć niż ekscesami – twierdzi. Czy po sukcesie wyborczym ktoś będzie go rozliczał z ilości spotkań z mieszkańcami powiatu? A może z ilości aktualizacji strony internetowej? Bzdura. Liczy się władza. Po to jest partia, by zdobyć władzę i przez to służyć ludziom, jak mawia poseł Szejnfeld. Tylko z tym służeniem różnie bywa.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze