To nie jest film, który mogą oglądać miłośnicy zwierząt, zwłaszcza wilków. Tutaj to potwory, z którymi walczy o przetrwanie człowiek. Liam Neeson po raz kolejny pokazał kunszt wiarygodnego aktorstwa
Obejrzałam ten film wczoraj, po pracy. Mój narzeczony wypożyczył płytę z osiedlowej kopalni filmów i zadowoleni, po obiedzie, usiedliśmy przed telewizorem. Niestety już na starcie zrzedły nam miny, bo oto kolejny już raz tłumaczenie angielskiego tytułu jak kulą w płot : przetrwanie. Może taki był wniosek tłumacza po obejrzeniu całości i być może całkiem słuszny, ale na Boga, nie dziwmy się później, że Polacy nie potrafią mówić w tym języku, skoro daje im się taki przykład z góry!
Ale, wracając do samego filmu, należy przyznać, że jest naprawdę dobry. Fabuła być może już lekko oklepana, ale to nic, bo Liam Neeson ratuje sytuację. Dla przypomnienia, w "Uprowadzonej" zagrał ojca tytułowej,porwanej dziewczyny. Jeden z tych aktorów, którzy do bólu mogą wciskać się w szufladę silnych, wyciągających innych z opresji prawdziwych mężczyzn, którzy w dodatku mają jakieś wyższe uczucia i którzy choć boją się śmierci, stają z nią walecznie twarzą w twarz.
[[reklama]]
Film nakręcony bardzo zgrabnie. Bardzo ładne i plastyczne zdjęcia, człowiek widząc śnieg i wielkie sosny, niemalże czuje zimno i zapach iglastych gałęzi. Muzyka... dość oszczędna, ale w odpowiednich momentach ujawniana i przyznam, że to głównie dzięki niej, kilkakrotnie przeżyłam mały zawał serca. A przestraszyć mnie, nie jest łatwo.
Na początku fabuła opiera się głównie na cierpieniu i krótkich wspomnieniach Ottway"a ( Liam), któremu, w wyniku choroby umarła ukochana kobieta. Widzimy ośnieżone tereny, sosnowe lasy, gdzie pierwszoplanowy bohater chroniąc swoich kolegów z pracy, zabija podbiegające do nich wygłodniałe wilki. Nie jest to jednak dla niego łatwa praca. Każda śmierć wydaje się przynosić mu ból. Mimo to, widzimy potem jak Ottway próbuje odebrać sobie własne życie, cytując w duchu krótki czterowiersz o odwadze. Od samobójstwa ratują go jednak wilki, wyjące gdzieś w oddali.
Człowiek, który jednego dnia nie ma nadziei,musi później stanąć na czele rozbitków samolotu. 8 ocalałych mężczyzn walczy o życie na śnieżnej pustyni. Ich największym wrogiem okazują się nie zimno i brak jedzenia, a wilki, które po kolei eliminują obcego wroga. Na końcu, wycieńczony i rozgoryczony pozostaje tylko Ottway. Stanie oko w oko ze swoim największym przeciwnikiem. Co zrobi ? Jak to się skończy ?
Polecam ten film. Wzbudza on naturalne pytania, co my, zrobiliśmy w takiej sytuacji. Od czasu do czasu dobrze jest zejść na ziemię i poczuć, że wcale nie musimy być na czele wszelkich istnień, są chwile, kiedy to człowiek, staje się ofiarą i musi wygrzebać z siebie pokłady pierwotnych zachowań.
Agnieszka Piec
Poniżej trailer filmu :
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze