Reklama

Policja bada sprawę tłucznia

21/05/2016 19:00
Był u radnego powiatu. Jest na drogach gminnych, powiatowych i leśnych. Sprzedawano go rolnikom wprost z torowiska Złotów-Kujan. - Za tym stoi ktoś ważny, a z tego byłaby niezła afera... - uważają nasi czytelnicy

Wiesław Fidurski poszedł z naszą gazetą do Komendy Powiatowej Policji w Złotowie. Pokazał policjantom artykuł pt. „Gdzie jest tłuczeń?” i chciał złożyć zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na kradzieży mienia PKP.

Jaka może być skala ewentualnej kradzieży? Przyjmując skromnie, że na każdym kilometrze linii kolejowej jest 2 tysiące ton tłucznia oraz że tona tłucznia to nawet 50 złotych, można powiedzieć, że skala ewentualnej kradzieży to nawet 1 milion złotych!

– wyliczył radny Rady Powiatu Złotowskiego.

Reklama

Policja prowadzi czynności wyjaśniające. Potwierdza to oficer prasowy KPP Złotów sierż. sztab. Maciej Forecki.

Przypomnijmy, że przetarg na rozbiórkę ponad dziesięciokilometrowego odcinka torowiska wygrała firma RWS Cetus ze Słupska. Miała zabrać złom i podkłady, ale zostawić tłuczeń. Właściciel firmy zapewnił nas, że tak właśnie było. Jego pracownicy zebrali jedynie pewną ilość kruszywa, którą musieli podjąć wraz z podkładami. Stwierdził też, że na części linii tłucznia nie było.
Gdzie więc się podział? Czytelnicy pomagają

Reklama

Odpowiedzieć na to pytanie spróbowali nasi czytelnicy. Po publikacji „Gdzie jest tłuczeń?” rozdzwoniły się telefony i napłynęły e–maile. Jeden z czytelników twierdził, że tłuczeń kupowali okoliczni rolnicy. Po 300 złotych za przyczepę. Potwierdza to mieszkaniec Międzybłocia, który od ponad trzydziestu lat mieszka tuż przy torach.

Niech pan nie powie, ale ... (tutaj pada nazwisko – red.) to brał. Nie chcę jemu kłopotu robić. Inni też kupowali tak, jak leci

– mówił nam staruszek. Na torowisku pokazał nam, że tłucznia zabrano co najmniej pół metra.

Reklama

​Podkłady kto inny zabierał, a tłuczeń kto inny. Najpierw pojechał samochód, potem ładowarka, załadowali i odjeżdżali. Dwie wywrotki duże jeździły na okrągło. Ponad 20 ton miały ładowność albo lepiej nawet. Te koleby takie duże

– opisał mężczyzna. Kobieta, która właśnie skończyła rozwieszać pranie dodała:

Oni tu nawet o drugiej w nocy byli. Aż się wystraszyłam...

Pytanie tylko, kto. Nasz rozmówca twierdzi, że inna firma zabierała szyny i podkłady (na to pozwolenie miała firma Cetus), a inna tłuczeń.

Reklama

Była oznakowana, ale ja nie myślałem, żeby to zapamiętać. Podobno do Drożysk wywozili ten tłuczeń

– powiedział nam mieszkaniec Międzybłocia.

Nasi czytelnicy skomentowali to tak:

Oliwia Stefaniak:

Raczej gdyby ktoś zauważył kogoś nie z firmy, to by się zainteresował, kim jest i czego tu szuka...

Robert Szymon:

Po 35 zł za tonę chcieli.

Radny w szoku

Dziś wiemy, że część tłucznia z torowiska trafiła do radnego powiatu. Zdjęcie dokumentujące ten fakt przesłał nam czytelnik. [[pay]]

Tłuczeń z torowiska przesiewany był w Stołuńsku, w gospodarstwie radnego powiatu. Nieodpłatnie

Reklama

Tłuczeń z torowiska między innymi jechał do Stołuńska na podwórko gospodarstwa, gdzie stały maszyny do mielenia i przesiewania kamienia. Następnie, po zmieleniu i zmieszaniu ze żwirem, wywożono to wielkimi wywrotkami dalej w kierunku Lipki. Mówiono, że robi to firma z Więcborka. Proces przemiału trwał ponad miesiąc. Patrząc na te wielometrowe hałdy kamienia było tego bardzo, BARDZO dużo, wiele tysięcy ton

– nasz informator chciał zachować anonimowość. Gospodarstwo, o którym mowa, należy do Arkadiusza Tomke. Radny Rady Powiatu Złotowskiego użyczył swojego terenu zakładowi, który przesiewał kruszywo.

Reklama

To firma z Więcborka, robiła w lasach drogę i było im bliżej

– wyjaśniał nam radny. Dowodu na użyczenie gruntu nie ma. Zrobił to po znajomości i bezpłatnie. Przy czym radny wiedział, że jest to materiał z torowiska Złotów – Kujan.

Był przetarg w PKP na to, kto zabierze ten tłuczeń. Z pewnością. Ja ich nie sprawdzałem

– mówił nam mieszkaniec Osowa. Choć rozmawialiśmy po publikacji naszego artykułu na ten temat, wydawał się zaskoczony podanymi przez nas informacjami.

Na całej trasie nie ma tego tłucznia? Jestem zdziwiony, bo jak z nimi rozmawiałem, to mówili, że zostawią 5 czy 10 centymetrów. Pytali się, czy będą tam robić asfalt, żeby na tyle to zostawić

Reklama

– radny przypomniał, że na nieczynnym torowisku powstać miałaby ścieżka pieszo–rowerowa. Tym razem to my byliśmy zdziwieni. To firma z Więcborka pytała go o takie rzeczy?

W sensie, o tym mówili, że zostawiają...

– odpowiedział radny.

Jestem w szoku.

Nie moja sprawa

Zaskoczony naszym telefonem był też właściciel firmy Hurt–Trans Kawiko z Więcborka. Mężczyzna wyjaśnił nam, że tłucznia z trasy kolejowej nie zbierał. Dostał natomiast 600–700 ton od firmy RWS Cetus ze Słupska za usługę.

Oni mieli to na hałdzie na bocznicy między Kujanem a Świętą i tak się rozliczyliśmy

Reklama

– stwierdził przedsiębiorca.

Ja mam kruszarkę, a jemu chodziło o to, żebym odzyskał ten złom w kamieniu. On ten złom zabrał, a ja za usługę dostałem kamień. W Stołuńsku właśnie przez kruszarkę to przepuszczałem. W pobliżu zaraz to było wysypane

– powiedział. Zaznaczył przy tym, że nie chce występować pod własnym nazwiskiem. Nie potrzebuje reklamy w gazecie. A to, czy ktoś tłuczeń z trasy Złotów – Kujan ukradł, go nie interesuje.

To nie moja sprawa

– rzucił.

Samorządy kupują

Wiemy, że tłuczeń z torowiska rozprowadzały trzy firmy: RWS Cetus ze Słupska, Hurt–Trans Kawiko z Więcborka i Terra Plus z Lipki. W roku 2015 natomiast dwa razy tłuczeń od tej spółki kupił Powiatowy Zarząd Dróg w Złotowie. 27 kwietnia, podczas sesji Rady Powiatu Złotowskiego, pytał o to Wiesław Fidurski.

Reklama

Czy PZD nabywał kruszywo od spółki Terra Plus? Jeśli tak, to gdzie ono trafiło?

– radny zwrócił się do Mirosława Jaskólskiego.

My nie pytamy, skąd jest kruszywo. Ogłaszamy przetarg i wybieramy tego, kto daje nam najniższą cenę

– dyrektor PZD podał, że zwykle zaopatruje się w kruszywo u jednej z trzech firm. Nie potrafił powiedzieć, czy w tej trójce jest Terra Plus.

Z faktur wynika jasno, że spółka zarejestrowana w Lipce współpracowała z PZD. 6 lipca 2015 roku zarząd dróg kupił od niej 912 ton kruszywa w cenie 58 zł za tonę. Zapłacił za nie ponad 65 tys. złotych. Kolejna transakcja miała miejsce w październiku. Wówczas było to 814 ton po 52 zł za tonę, czyli ponad 52 tysiące złotych. Obecna prezes Terry Plus przyznała nam, że od firmy rozbierającej torowisko zakupiła około 4 tys. ton tłucznia.

Reklama

Z naszych informacji wynika, że tłuczeń z trasy Złotów – Kujan trafił także na drogi gminne w Lipce i Zakrzewie oraz leśne. Do tego dochodzą drogi polne, jak np. u wspomnianego rolnika w Nowym Buczku.

Z relacji świadków wynika, że sprzedaż tłucznia z torowiska odbywała się w najlepsze. W ciągu dnia i na oczach wielu ludzi. Była tak jawna, że nawet sołtysi z gminy Zakrzewo przychodzili do urzędników z pytaniem, czy mogą wziąć ten tłuczeń do załatania dziur w gminnych drogach we wsiach. Byli przekonani, że kruszywo zbiera gmina.

Najlepiej sytuację podsumował nasz czytelnik Grzegorz Gryka:

Koparka pracowała na całym odcinku kupę czasu, ciężarówki jeździły całymi dniami i nikt nic nie wie? Nikt nic nie wie dlatego, że za tym stoi ktoś ważny, a z tego byłaby niezła afera...

Policja prowadzi czynności sprawdzające. [[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    czesio - niezalogowany 2016-05-22 11:41:23

    Nie prawda .bardzo duża hałda leżała na placu składowym RDP .którą ktoś sprzątną..

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    pekape - niezalogowany 2016-05-22 00:41:48

    Nadinterpretacja. Nie wszystko zgodne z prawdą. Ktoś ją ustali.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości