Ten doniosły moment miał miejsce w piątkowe południe na placu Komendy Powiatowej Policji w Złotowie
Tym samym złotowscy policjanci, a także strażacy, włączyli się w to, co działo się w całym kraju, kiedy w piątek o godzinie 12 w wielu miejscach Polski zawyły syreny upamiętniające asp. szt. Mateusza Biernackiego. To funkcjonariusz, który przed kilkoma dniami zginął w wyniku postrzelenia przez innego funkcjonariusza podczas interwencji na warszawskiej Pradze-Północ. Tragicznie zmarły policjant był 34-letnim funkcjonariuszem Komendy Rejonowej Policji Warszawa VI.
Dzisiaj odbył się pogrzeb, stąd właśnie w tym dniu w kraju zawyły syreny. Do akcji przyłączyła się Straż Pożarna. W piątkowe południe policjanci ze złotowskiej jednostki wraz ze strażakami Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Złotowie, także oddali hołd tragicznie zmarłemu policjantowi. „Nasz niebieski brat zginął na służbie" – podkreślali mundurowi, oddając CZEŚĆ JEGO PAMIĘCI!
Red.
Fot. KPP Złotów
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Spoczywaj w pokoju. A teraz trzeba powiedzieć jasno. Zastrzelił go kolega bo miał braki w szkoleniu. Nauka na stolarza, ślusarza czy inny zawód trwa minimum 3 tata teoria i praktyka. Na policjanta ile? 6,5 miesiąca. A póżniej powołują sie na artykuł 15 o policji i chcą legitymować mimo, że nie ma przesłanek z artykułu 14 do legitymowania. Tak wygladają szkolenia.
Tak, to prawda że ta tragedia nie powinna się zdarzyć. Widać że interwencje są obciążone bardzo dużym ryzykiem. Nie dość że napastnicy, wandale zagrażają otoczeniu, społeczeństwu to jeszcze niosą za sobą takie tragedię jak ta w której napastnikowi z maczeta nic się nie stało. To nie tak powinno wyglądać bo braki przeszkolenia ogromne i być może nie ci co powinni i chcą do policji się dostają. Wojskowemu po dwóch latach służby trudno sobie wyobrazić by podczas jakichkolwiek interwencji, ćwiczeń żołnierz przez pomyłkę strzelał do żołnierza. Oczywiście że zdarzało się często iż sam odbierał sobie życie z broni palnej, ale to inna sprawa. Z tego co się stało trzeba wyciąć wnioski i nie dopuszczać do możliwości użycia broni przed skończeniem odpowiedniego stażu szkoleniowego młodych adeptów. Być może, gdyby w tamtym przypadku był drugi doświadczony policjant, może by nie doszło do tej tragedii. No ale to gdyby, teraz tylko ogromne współczucie dla rodziny i oby taka tragedia się nie powtórzyła.
Efekt szkolenia na ,,skróty'' bardzo często trafiające do tej formacji przypadkowe osoby. Aby podjąć szybką decyzję celem użyć broni trzeba mieć do tego odpowiednie predyspozycje, to nie Dziki Zachód kiedy strzela się bez namysłu ,,z biodra''.
No tak, do do powyżej. Częściowo masz rację jeśli chodzi o przeszkolenie bo to rzeczywiście powinno być najważniejsze, gdyż zdrowie i życie nie powinno być zależne od przypadku. Co do wcielania do policji to nie jest tak że trafiają tam przypadkowi kandydaci. Jak już to wskazani przez już służących w policji jak i z milicyjne policyjnym rodowodem. Kilka razy doświadczając sposobu weryfikacji do policji zarówno w pierwszym etapie testów fizycznych, sportowych, większość lepszych już w pierwszym etapie jest odrzucanych. Ci, którzy są spoza układów a docierają na egzaminy kwalifikacyjne po rozmowach nie wiedzą dlaczego ich nie zakwalifikowano i to się powtarza nagminnie. Tak więc tu nie chodzi o przypadkowych kandydatów wcielanych do policji a o to że nie do końca wiadomo jakie predyspozycje mają protegowany do służby. Pewnie w tym jest duży problem.
Ocena kandydata nie powinna kończyć się wraz z zakończeniem etapu rekrutacji. Bardzo często taki /-ka jeden /-na po pozostaniu pełnoprawnym funkcjonariuszem ,,obrasta w piórka'', wydaje się takiemu że jest ,,wszystko mogą'', przez świadomość swoich możliwości bardzo często ,,uderza woda sodowa do głowy''. Znam to z własnego doświadczenia, z obserwacji tych ludzi, których znam i przed wcieleniem do tej formacji i po wcieleniu. Abu umieć odpowiednio zachować się w każdej sytuacji trzeba mieć charakter i doświadczenie. W jednej sytuacji nie ma innego racjonalnego wyjścia jak walnąć w łeb, w innej umiejętna perswazja. ale kto zwraca na to uwagę przy ocenie zachowania funkcjonariusza? Ważna jest skuteczność i wyniki, bo w razie wpadki wiadomo że przełożeni i koledzy staną murem w obronie, tak działa solidarność zawodowa. Znam z autopsji działania Milicji Obywatelskiej, znam Policji i uważam że dużo się nie zmieniło. Po transformacji ustrojowej funkcjonariusze Policji ciężko pracowali na zmianę wizerunku, ale przez ostatnie lata wszystko zmarnowano, wszystko wróciło do starej normy, funkcjonariusz Policji cieszy się bardzo ograniczonym zaufaniem społecznym. Duża część społeczeństwa uważa że Policja służy władzy, nie społeczeństwu, a wszystkiemu winna pogoń za dobrami materialnymi, za awansami i profitami.
Do do powyżej. Dobrze napisałeś, słusznie postrzegasz temat na przełomie wieków, też tak uważam i zgadzam się z wszystkim.
Hołd funkcjonariuszów oddany koledze, który zginął z rąk funkcjonariusza, żałosne... lepiej pokajaliby się przed narodem.
Spoczywaj w pokoju. A teraz trzeba powiedzieć jasno. Zastrzelił go kolega bo miał braki w szkoleniu. Nauka na stolarza, ślusarza czy inny zawód trwa minimum 3 tata teoria i praktyka. Na policjanta ile? 6,5 miesiąca. A póżniej powołują sie na artykuł 15 o policji i chcą legitymować mimo, że nie ma przesłanek z artykułu 14 do legitymowania. Tak wygladają szkolenia.
Tak, to prawda że ta tragedia nie powinna się zdarzyć. Widać że interwencje są obciążone bardzo dużym ryzykiem. Nie dość że napastnicy, wandale zagrażają otoczeniu, społeczeństwu to jeszcze niosą za sobą takie tragedię jak ta w której napastnikowi z maczeta nic się nie stało. To nie tak powinno wyglądać bo braki przeszkolenia ogromne i być może nie ci co powinni i chcą do policji się dostają. Wojskowemu po dwóch latach służby trudno sobie wyobrazić by podczas jakichkolwiek interwencji, ćwiczeń żołnierz przez pomyłkę strzelał do żołnierza. Oczywiście że zdarzało się często iż sam odbierał sobie życie z broni palnej, ale to inna sprawa. Z tego co się stało trzeba wyciąć wnioski i nie dopuszczać do możliwości użycia broni przed skończeniem odpowiedniego stażu szkoleniowego młodych adeptów. Być może, gdyby w tamtym przypadku był drugi doświadczony policjant, może by nie doszło do tej tragedii. No ale to gdyby, teraz tylko ogromne współczucie dla rodziny i oby taka tragedia się nie powtórzyła.
Efekt szkolenia na ,,skróty'' bardzo często trafiające do tej formacji przypadkowe osoby. Aby podjąć szybką decyzję celem użyć broni trzeba mieć do tego odpowiednie predyspozycje, to nie Dziki Zachód kiedy strzela się bez namysłu ,,z biodra''.