Kiedy kilka lat temu zaczął myśleć o życiu z pasji, nie spodziewał się że sukces wybudowany wieloletnimi wyrzeczeniami, może zniknąć na skutek rządowych decyzji.
Skórzana przygoda Roberta Łobodzińskiego zaczęła się w 2003 roku w Krajence, kiedy to w bezpośrednim otoczeniu towar w postaci np skórzanych spodni, był na wagę medalu olimpijskiego. Szybko okazało się że to co robi jest potrzebne. Nie boi się najtrudniejszych skórzanych wyzwań. Wytwarza indywidualne produkty skórzane jak i naprawiam skóry.
Rozwój tej oficyny to wieloletnia praca i inwestycja. Zaczęło się od warsztatu w piwnicy w którym popołudniami i nocami dłubał w skórze. Z biegiem lat zbierał doświadczenie i wyposażał warsztat w coraz to zmyślniejsze maszyny i urządzenia. Wiele przyrządów i urządzeń wytworzył sam, dla usprawniania niektórych operacji.
Z biegiem lat przeniósł warsztat do wynajętego pomieszczenia które z czasem też zaczęło być ciasne.
Praca zawodowa i popołudnia przy realizacji skórzanych fantazji stała się po czasie nie do połączenia. Nastały rozterki, jak to dalej "ciągnąć". Czas na jakieś decyzje. Najłatwiej byłoby zrezygnować z pracy na etacie i zająć się w pełni rymarstwem. Jednak! ze sztuki nie da się w tym kraju utrzymać firmy. ZUS, czynsze, podatki. to skutecznie ogranicza możliwości rękodzielniczych wytwórców. Trzeba było znaleźć sposób na pewne żródło finansowania tej firmy, by móc ją utrzymać i jednocześnie być do usług klientów. Tym sposobem stała się oferta dla instytucji i organizacji, obejmująca materiały promocyjne. breloki, medale, przywieszki, znaczki pamiątkowe. zamawiane dla potrzeb promocji imprez plenerowych, zawodów czy jubileuszy. Był to temat, który szybko stał się regularnym źródłem utrzymania warsztatu.
I tak to w 2016 roku odświeżając regon, zrezygnował z kierowniczego stanowiska, żegnając branżę meblarską i rozpoczął etap Oficyny Rymarsko-Kaletniczej. Praca w maleńkim warsztaciku szybko stała się niemożliwa z powodu braku przestrzeni więc nastała potrzeba jego rozwoju. Trzeba próbować! Tak to pozyskał zdewastowany lokal. Jego przystosowanie zajęło 5 miesięcy własnej pracy i sporo środków. Tylko dzięki wsparciu nieocenionych przyjaciół udało się to zrealizować. Pozyskał przestrzeń i kolejne urządzenia. Teraz trzeba to było wszystko nadgonić. Jesienią 2018 rozpoczął się nowy etap pracy. Zasuwanie od rana do nocy by odrobić straty i zapożyczone środki. Szło mozolnie, jednak powoli do przodu. Realizuował zlecenia gmin, stowarzyszeń, klubów. wytwarzał nawet pamiątki dla odwiedzających muzeum. Pojawiał się się z produktami na imprezach. wszystko wskazuje na to że już niedługo wyjdzie na prostą.
I klops!! :-( nastał czas apokalipsy Covid! Rząd wyłącza wszelkie wydarzenia publiczne, niby na chwilę, niby na dwie.. nie ma imprez, nie ma zamówień.
Pocieszając się że to minie, podkręcił obroty i pędził z drobnicą i naprawami. Znów dniami i nocami by przetrwać. Tak minął rok. Rok strat, rok niepewności, rok utraty płynności finansowej.
Dziś widzimy że pandemia nie odpuszcza. Rozpoczął się kolejny etap wielkiego zatrzymania. etap który wyłączył kolejny rok.
Bez wsparcia nie będzie w stanie utrzymać, tego znanego wam przecież warsztatu. Będzie zmuszony go zamknąć..
Stąd, za namową kolegi postanowił powalczyć o wsparcie zakładając zrzutkę, bądź co bądź wstydliwą dla niego, jednak dającą światełko w tunelu.
Przed Oficyną kolejne ciężkie miesiące. Rachunki już się piętrzą, organizm wyczerpany a głowa wariuje nie pozwalając normalnie pracować. Bez wsparcia, ten warsztat zniknie.
Dlatego też wszystkim, którzy dorzucą się do tego funduszu podtrzymania Oficyny przy życiu, rzemieślnik chce podziękować najmocniej jak potrafi. Wszystkim również będzie próbował się odwdzięczyć jak tylko będzie mógł. Poniżej podajemy link do zrzutki.
Każdego, kto wesprze tę prośbę o wsparcie, założyciel zrzutki wynagrodzi udostępnieniem do wypoczynku, przepięknego terenu z prawdziwą naturą dzikich zakamarków Głomii.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Chcąc pomóc temu człowiekowi nie ma jednej odpowiedzi. Napisał pan przez ponad dwie trzecie artykułu że rzemieślnik starał się, robił wiele w małym pomieszczeniu, potem w dużym i mimo wszystko sprzedaż nie szła. Nie wiem co odpowiedzieć czy to też nasza wina, chyba nie bo i muzeum nie pomogło a wiemy na jakiej zasadzie ono działa i jaki tam jest ruch. Pod koniec dwa akapity wystrzelił pan w Covid19 czyli Koronawirusa ale czy to rzeczywiście jego wina że ludzie nie kupują skórzanych spodni czy breloków. Chorujemy wszyscy i chyba to nie jest winą Rządu ani nasza a choroba jest naprawdę bolesna. Każdy kto mysli realnie wie że to paskudztwo jest, lecz nie wiemy skąd i to jest najgorsze. Jeżeli wszyscy weźmiemy się w garść i zaczniemy zagrożenie dla wszystkich brać poważnie to i temu panu i nam sytuacja się poprawi. Może dla obiektywnej oceny sytuacji w ramach krótkiej przerwy, przejdzie pan po małych sklepikach i przyjrzy się jak właściciele sklepów sprzedając towar bez masek traktują swoje własne miejsce pracy. Tak się niestety dzieje, ludzie boją się wchodzić do takich sklepów no chyba że muszą. Jak spadną obroty to wykorzysta pan to aby napisać, wina pandemii, i rządu a nie nas wszystkich w tym i pana. Wszyscy mamy dość tej tragedii.
Aż chce się chusteczkę na otarcie łez podać :) Tym których poruszył ten artykuł i pałają chęcią wsparcia uciśnionego rzemieślnika proponuję najpierw się dodzwonić do tego Pana apotem złożyć u niego zamówienie ( i się nie wk...ć na terminowość realizacji), wiemy jak jest "na prywatce"; nikt nie stoi nad głową i nie goni do roboty (a i piwko można przy robocie strzelić), COVID-owe fundusze pomocowe pewnie się przeżarło i płacz... IKANO ludzi potrzebuje cały czas Markę buduje się latami a nie gwiazdorzeniem na fejsie....
Panie Robercie ,proponuję wytwarzać Galanterie : torebki damskie -małe ,srednie,wieksze i portmonetki na pieniądze-bilon bo na Targowisku kartą nie płacimy,kupując jabłka. Laczki męskie,które nie parzą jak te plastikowePasków meskich brakuje ze skóry bo te plastikowe to na miesiąc,damskie węższe też do spodni..Kamizelki męskie też.Wszystko to pan może bez pozwolenia i opłat za plac,sprzedawac na Targowisku ,w każdy wtorek i piątek lub w sobotę na placu Paderewskiego.
koko miało być za symboliczną złotówkę ale o ile mi wiadomo to już jest opłata. Mogę się mylić więc warto spytać u źródeł. Wątpię by burmistrz taką okazję puścił bokiem. Chyba w Złotowie nie ma już miejsca za które nie płacimy.
Hmmm.... Skoro taki słaby biznes to może niech idzie zapier.... na budowlanke. To zlotowskie spada na psy bo i nawet niżej p.Leszczynski chyba bierze w łapę bądź kasę z reklam niech tak napisze artykuł o branży budowlanej w zlotowie ktora placi najnizsza za 8godz pracuje sie 10 plus obowiązkowe soboty za ta smieszna normalna stawkę a skarbowka zlotowska tego nie widzi jeżeli taki artykuł sie ukaże to nigdy juz więcej tej gazety nie skrytykuje ale jak mówiłem Leszczyński kocha reklamy a dużo jest z branży budowlanej wiec to się nigdy nie ukaże najważniejszy jest teraz covid
Obroty warsztatu spadły?! Pół roku temu dzwoniłem do tego gościa w sprawie obszycia skórą kierownicy do samochodu ( za 10 razem odebrał ) i powiedział że jest zawalony robotą, dzwoniłem znów 2 tygodnie temu i też jakoś nie miał mocy przerobowych.... Dawajcie darmozjadowi kase za smutną buzię, brawo wy!!
witajcie. na wstępie chciałbym wszystkim życzyć zdrowia i pomyślności, w tym czasie zadumy świąt wielkanocnych. podziękować mocno chciałbym wszystkim, którzy wsparli tę inicjatywę, rozumiejąc istotę problemu.. odpowiadając na kilka powyższych komentarzy, chciałbym podzielić się z wami faktami. faktami bezspornymi.. każdy zakład czymś się zajmuje. wytwarza produkt czy też usługę. ma swój tok produkcyjny i klientów na ten produkt. kiedy wszystko toczy się prawidłowo i idzie zgodnie z planem firma toczy się stabilnie i rozwojowo. wolne moce przerobowe wykorzystuje na realizację dodatkowych zadań , nie zawsze rentownych. jednakże przynoszących zadowolenie i satysfakcję z ich wykonania. uznanie klienta jest dodatkowym atutem, jednakże pamiętać należy że za uznanie chleba nie kupimy.. i tu sedno tematu. to że mój warsztat jest znany z tego że naprawimy torebke, zrobimy portfelik czy uszyjemy kamizelkę, to temat ogólnie znany. dlatego że wszyscy o tym wiedzą. jednak nie wszyscy rozumieją chyba, że z takich usług utrzymanie warsztatu graniczy z cudem. jednak robimy to, by być społeczeństwu użytecznym. by widzieć zadowolenie na waszych twarzach.. dochód tej firmy generowały zamówienia wielkoseryjne na potrzeby realizacji imprez i wydarzeń. zamówienia zaplanowane z góry. zamówienia które pozwalały na kalkulację wielomiesięczną działania mojej firmy.. czy to wina covid? tak. zakazy wyłączyły wszelkie wydarzenia które generowały zamówienia. czy można utrzymać warsztat wytwarzająć i jednocześnie handlować na bazarku? hmm.. w pojedynkę wydaje się trudne, jednak rozwarzam wiele podobnych opcji. czy trudno się dodzwonić? czasami napewno. nie mam sekretarki a często wykonuję prace w kabinie do natrysku, ubrany w gumowe rękawice upaprane farbą.. trudno odbierać telefony, naprawdę. jednak jak wiecie, oddzwaniam. bądź wysyłam sms z informacją że jestem już dostępny.. nie chciałbym się tu rozwodzić nad tematem klientów którzy chcialiby zrobić coś z niczego najlepiej za kilka złotych.. szkoda naszego czasu. naprawdę.. pan od kierownicy? cóż. nie chciałbym tego komentować.. zaskoczenie jednak bierze jak arogancyjnymi są niektórzy.. ci którzy Mnie znają. wiedzą doskonale że wszystkim staram się pomóc jak najlepiej i jak najszybciej.. kończąc, chciałbym jeszcze raz podziękować wszystkim którzy wsparli moją zrzutkę, rozumiejąc tę sytuację. dzięki waszemu wsparciu napewno uda się przetrwać ten ciężki czas. Pilot
ale biadolenie o Szopenie; to teraz może niech każdy zacznie ubolewać po kolei jak bardzo sytuacja z covidem położyła się cieniem po biznesach; nie tylko ten pan ucierpiał; ludzie potracili biznesy rodzinne , potracili pracę i na prawdę mają poważne problemy; a ten pan od skórzanych breloczków niech przestanie płakać tylko niech się weźmie za inne zajęcia skoro breloczki nie idą; wylewanie łez za pośrednictwem gazety, to pewnie miała być forma reklamy; 2ga sprawa, że gazeta na to pozwala też daje do myślenia; weź się chopie do roboty, a nie tu biadolisz jak Tobie ciężko; ludzie zbierają na leczenie chorych dzieci, a ty lamentujesz, że breloczków nie możesz sprzedać. ŻENADA
Chcąc pomóc temu człowiekowi nie ma jednej odpowiedzi. Napisał pan przez ponad dwie trzecie artykułu że rzemieślnik starał się, robił wiele w małym pomieszczeniu, potem w dużym i mimo wszystko sprzedaż nie szła. Nie wiem co odpowiedzieć czy to też nasza wina, chyba nie bo i muzeum nie pomogło a wiemy na jakiej zasadzie ono działa i jaki tam jest ruch. Pod koniec dwa akapity wystrzelił pan w Covid19 czyli Koronawirusa ale czy to rzeczywiście jego wina że ludzie nie kupują skórzanych spodni czy breloków. Chorujemy wszyscy i chyba to nie jest winą Rządu ani nasza a choroba jest naprawdę bolesna. Każdy kto mysli realnie wie że to paskudztwo jest, lecz nie wiemy skąd i to jest najgorsze. Jeżeli wszyscy weźmiemy się w garść i zaczniemy zagrożenie dla wszystkich brać poważnie to i temu panu i nam sytuacja się poprawi. Może dla obiektywnej oceny sytuacji w ramach krótkiej przerwy, przejdzie pan po małych sklepikach i przyjrzy się jak właściciele sklepów sprzedając towar bez masek traktują swoje własne miejsce pracy. Tak się niestety dzieje, ludzie boją się wchodzić do takich sklepów no chyba że muszą. Jak spadną obroty to wykorzysta pan to aby napisać, wina pandemii, i rządu a nie nas wszystkich w tym i pana. Wszyscy mamy dość tej tragedii.
Aż chce się chusteczkę na otarcie łez podać :) Tym których poruszył ten artykuł i pałają chęcią wsparcia uciśnionego rzemieślnika proponuję najpierw się dodzwonić do tego Pana apotem złożyć u niego zamówienie ( i się nie wk...ć na terminowość realizacji), wiemy jak jest "na prywatce"; nikt nie stoi nad głową i nie goni do roboty (a i piwko można przy robocie strzelić), COVID-owe fundusze pomocowe pewnie się przeżarło i płacz... IKANO ludzi potrzebuje cały czas Markę buduje się latami a nie gwiazdorzeniem na fejsie....
Panie Robercie ,proponuję wytwarzać Galanterie : torebki damskie -małe ,srednie,wieksze i portmonetki na pieniądze-bilon bo na Targowisku kartą nie płacimy,kupując jabłka. Laczki męskie,które nie parzą jak te plastikowePasków meskich brakuje ze skóry bo te plastikowe to na miesiąc,damskie węższe też do spodni..Kamizelki męskie też.Wszystko to pan może bez pozwolenia i opłat za plac,sprzedawac na Targowisku ,w każdy wtorek i piątek lub w sobotę na placu Paderewskiego.