Reklama

Postawił wszystko na jedną kartę

19/07/2013 00:00
Nie wyciąga królika z kapelusza ani nie jest Davidem Copperfieldem. Robi za to triki kartami i to jakie. Z Jędrzejem Waberskim z Krajenki, iluzjonistą, rozmawia Ryszard Mikietyński

Podobno doszedł już Pan do takiej perfekcji, że występuje publicznie.
Do perfekcji nie doszedłem, ale ćwicząc, cały czas do tego dążę. To, co prezentuję jest jednak już wyćwiczone w taki sposób, że można zaprezentować to publice. Zawsze jednak staram się pracować i wciąż ulepszać moje triki. Ostatnio występowałem na festynie zorganizowanym przez Warsztaty Terapii Zajęciowej.
[[reklama]]
Jak na młodego człowieka trochę dziwne zainteresowania. Inni w Pana wieku siedzą prze komputerem. Jak to się zaczęło?
Jak byłem dzieckiem wujek pokazał mi jakąś sztuczkę. Zaintrygowało mnie to, zacząłem dociekać jak to się stało. Potem trafiła się pierwsza książka na ten temat. W gimnazjum zacząłem się interesować tym „na poważnie”, potem przez liceum, aż do dzisiaj. Zacząłem ćwiczyć na bieżąco, coraz więcej i więcej.

Rodzice nie kazali zostawić tych „sztuczek” i wziąć się za naukę?
Rodzice mnie wspierają i nigdy nie miałem problemów z nauką. Traktuję to jako hobby. Poza tym iluzja wbrew pozorom bardzo człowieka rozwija umysłowo. Ale mam też inną pasję: jeżdżę na rowerze, kiedy się tylko da. Zwiedzam okolice, nieraz trasy mają po 100 km. W ubiegłym roku przejechałem ponad 5 tys. km.
[[reklama]]
Robi pan „sztuczki” tylko z kartami, czy też wyciąga pan królika z kapelusza, czy za pana sprawą znikają całe wagony jak u Davida Copperfielda?
Iluzjonista to nie tylko ten kto potrafi wyciągnąć królika z kapelusza. Iluzję można prezentować w różnych formach: na scenie, ale również w bliskim kontakcie z widzem czym ja się głównie zajmuję. Sztuczki z drobnymi przedmiotami, np. kartami, pokazywane z bliska to tzw. mikroiluzja. W tym roku na ogólnopolskich warsztatach iluzjonistycznych zająłem w przeglądzie konkursowym III miejsce właśnie w tej kategorii.

To co mi pan przed chwilą zademonstrował wymaga raczej zdolności manualnych…Ile trzeba ćwiczyć, żeby zrobić taki wachlarz z kart?
Na pewno. Żeby to osiągnąć trzeba ćwiczyć miesiącami, z czasem jednak przychodzi to łatwiej.
[[nowa_strona]]
Zdradza pan swoje tajemnice?
Nie, skądże. Żaden z iluzjonistów tego nie robi.
Podobno dzieci są bystrymi obserwatorami i iluzjoniści boją się występów przed dziećmi.
Iluzjonista nie może bać się widza, musi być przygotowany na każdą sytuację. Prawdą jest jednak, że dzieci są „trudniejszymi” oraz bardziej wymagającymi widzami. Sekrety trików często są proste, a dorośli dopatrują się w tym, co robimy skomplikowanych metod. Dzieci natomiast widzą wszystko bardzo prosto i często trzeba uważać, bo mogą zauważyć w czym naprawdę leży sekret. Naszym najważniejszym zadaniem jest umiejętne sterowanie uwagą widza.
[[reklama]]
Łatwo daje się sterować ludźmi? Kim trudniej, kobietami czy mężczyznami?
Staramy się jedynie kierować obszarem, na który pada wzrok widza czy też wykorzystywać pewne uproszczenia z jakich korzysta nasz mózg. Np. trzymając odpowiednio ułożoną dłoń mogę upozorować sytuację, że mam w niej monetę i pana mózg będzie przekonany o tym że tak jest, a w rzeczywistości ta moneta znajduje się już w całkiem innym miejscu. Nie ma jakiejś reguły, mówiącej czy kobiety, czy mężczyźni mogą łatwiej dopatrzyć się sekretu. To zależy od każdej osoby indywidualnie

Czy do iluzji są potrzebne specjalne karty?
Iluzje karciane można wykonywać nawet na zwykłej talii kart z kiosku, jednak są też talie, które po prostu są lepiej wykonane i umożliwiają wykonywanie różnych figur np. wachlarzy, co prawie niemożliwe jest przy użyciu zwykłych kart. Talia zatem jest zwykła pod względem zawartości kart, a jedynie są one lepiej wytworzone.

Czy swoją przyszłość wiąże Pan z uprawianiem iluzji?
Iluzja to wspaniałe doświadczenie. Obserwacja zaskoczonych, uśmiechniętych widzów jest czymś niepowtarzalnym i po prostu zaskakiwanie ludzi sprawia mi przyjemność. W przyszłości niezależnie od tego jaki zawód wybiorę, nadal zamierzam zajmować się iluzją.
[[reklama]]
Czy zaliczył pan kiedyś „wpadkę” podczas występów?
Kiedy byłem młodszy i pokazywałem coś rodzinie, zdarzało się, że nie wychodziło, tak jak powinno. Brało się to jednak z niedostatecznego przećwiczenia przeze mnie triku. Wszystko co prezentuję musi być wyćwiczone. Od czasu, kiedy zacząłem występować dla szerszej publiczności pokazuję jedynie efekty opanowane i dzięki temu unikam wpadek.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama