Reklama

Poszło o 3,89 zł

10/03/2014 00:00
Ona twierdzi, że nie ukradła, bo stać ją na taki produkt. Oni, że jednak tak, i wskazują na nagranie z monitoringu

Emilia Gryz z Krajenki trafiła do naszej redakcji pełna żalu. - Nie wiem już, do kogo mam się z tym zwrócić, żeby to wszystko wyjaśnić, odkręcić, dlatego postanowiłam pójść do gazety – mówi. Kobieta twierdzi, że 20 lutego niesłusznie oskarżono ją o kradzież przecenionego peelingu do skóry, wartego po obniżce 3,89 zł. Wzięcia towaru, za który rzekomo nie zapłaciła, miała się dopuścić cztery dni wcześniej. - Dwudziestego byłam na zakupach. Zatrzymano mnie przy kasie, mówiąc, że szesnastego ukradłam produkt za 3,89 zł, na co dowodem ma być zapis monitoringu. Widać na nim, że przechodzę przez tę alejkę, oglądam produkt. Zainteresował mnie, bo był w przecenie, ale ostatecznie odłożyłam go na miejsce. Później widać, jak schylam się, żeby zawiązać sobie but i to wszystko. Niczego nie chowam, nie ukrywam. To ma być dowód na to, że ukradłam? Zawiązywanie buta? Przecież z tego zapisu nic nie wynika... Poza tym zakupy w tym sklepie robię regularnie od paru lat, najczęściej kilka razy w tygodniu. Zawsze płacę za to, co kupuję i tego dnia też płaciłam około 60 złotych. Nie jestem w trudnej sytuacji materialnej, nie miałabym żadnych powodów, by kraść – mówi kobieta. Relacjonuje też, że przez godzinę była zatrzymana w biurze kierownika sklepu, a na miejsce zostali wezwani policjanci z komisariatu w Krajence, którzy przedstawili dwa warianty rozwiązania zaistniałej sytuacji: wniosek do sądu albo zapłacenie za produkt, który rzekomo ukradła. - Byłam zdenerwowana, siedziałam tam już godzinę, na zewnątrz z koleżanką zostało moje 3-letnie dziecko, które jest chore i nie chodzi. Wywierano na mnie ogromną presję, bym się przyznała. Nie mogłam zrozumieć tego, co się dzieje. Nie chciałam iść do sądu, bo to wiąże się z kosztami i długą procedurą, ale trzykrotnie powtarzałam policjantom, że powinnam do tego sądu iść. Ostatecznie zgodziłam się zapłacić za produkt, chcąc jak najszybciej zakończyć tę sytuację. Teraz tego żałuję, bo mam ogromne poczucie niesprawiedliwości. Ktoś, kto by kradł, na moim miejscu powinien być zadowolony, że to wszystko tylko tak się dla niego skończyło, ale ja zadowolona nie jestem, bo niczego nie ukradłam, a zrobiono ze mnie złodziejkę – mówi E. Gryz.

[[reklama]]

W odpowiedzi

Biuro prasowe firmy Jeronimo Martins Polska S.A., właściciela sieci Biedronka, do którego zwróciliśmy się z pytaniem, czy przedstawiona przez naszą czytelniczkę sytuacja faktycznie miała miejsce, potwierdza zdarzenie i przedstawia jego przebieg w oparciu o informacje od pracowników sklepu. „W połowie lutego tego roku w naszym sklepie w miejscowości Krajenka została zatrzymana osoba, wobec której powstały wątpliwości odnośnie dokonania płatności za kosmetyk.[...] W tym konkretnym przypadku osoba ta została poproszona do biura kierownika sklepu, a następnie, zgodnie z polityką firmy oraz obowiązującym prawem, została wezwana policja w celu weryfikacji tej sytuacji. Od tego momentu policjanci przejęli czynności mające na celu sprawdzenie okoliczności tego zdarzenia. Funkcjonariusze po zapoznaniu się z materiałem dowodowym, w tym m.in. nagraniem z monitoringu, zaproponowali rozwiązanie sytuacji w przedstawiony przez klientkę sposób. Przystała ona na zwrot gotówki. W odpowiedzi na pytanie o obecność osób trzecich na zewnątrz budynku, nie jesteśmy w stanie na podstawie nagrań z monitoringu oraz relacji pracowników potwierdzić tej informacji. Natomiast z przekazanych przez klientkę wyjaśnień wynikało, iż dziecko na zewnątrz znajdowało się pod opieką. Klientka dodatkowo poinformowała telefonicznie osobę na zewnątrz o konieczności pozostania dłużej w sklepie. Jednocześnie zapewniamy, że w tym przypadku pracownicy starali się, by proces weryfikacji tej sytuacji przebiegał możliwie szybko.”

Daleko od przestępstwa

Sugestie o wywieraniu presji na przyznanie się do winy odrzuca rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Złotowie. - Policjanci nikogo do niczego nie zmuszają, proponują jedynie przewidziane prawem możliwości zakończenia sprawy. W przypadku gdyby mowa była o mandacie, jest możliwość odmowy jego przyjęcia i wówczas kierowany jest wniosek do sądu, wraz z materiałem dowodowym, np. zapisem z kamer monitoringu. W tej konkretnej sytuacji zastosowane zostało pouczenie, bo pani nie wystawiono mandatu karnego, zapłaciła jedynie za produkt, więc tym bardziej powinna być zadowolona, że sprawa tak się zakończyła – mówi kom. Maciej Zając z KPP w Złotowie. Dodaje też, że kwota domniemanej kradzieży nie ma znaczenia ze względu na przepisy prawa. Jeśli jest takie zgłoszenie, policja ma obowiązek interweniować i ma prawo zatrzymać osobę podejrzaną o popełnienie wykroczenia, na taki czas, jaki jest potrzebny do wyjaśnienia sprawy.

Sz. Chwaliszewski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości