Jest ich wielu, aż mnie to czasami przeraża. Kiedy przed Bożym Narodzeniem pojechaliśmy w teren z paczkami żywnościowymi, najbardziej uderzyła mnie liczba osób chorych, leżących nieustannie w łóżkach, które w ogóle nie chodzą. Nie zdawałam sobie sprawy z takiej ilości. Opiekujemy się chorymi dziećmi, kupujemy bilety miesięczne młodzieży dojeżdżającej do szkół średnich, a dorosłym dokładamy do rehabilitacji, kupujemy lekarstwa czy drewno na zimę. No i oczywiście ubogim rodzinom wydajemy paczki żywnościowe. Obecnie mamy 1100 podpieczonych. Ponadto, dzięki inicjatywie pani Kasi Pastusiak (katechetka ze szkoły podstawowej w Okonku) od 5 miesięcy przy wsparciu naszej społeczności opiekujemy się 3 rodzinami z Syrii. Pierwszą zajmuje się Szkolne Koło Wolontariatu, drugą Caritas, a trzecią parafia pw. Matki Bożej od Wykupu Niewolników w Okonku.
Do urzędu zgłaszają się osoby, które są w potrzebie, ale urząd nie zawsze jest w stanie zaspokoić ich oczekiwania. Mnie się wydaje, że my jako Caritas jesteśmy takim uzupełnieniem dla opieki społecznej. Bardzo dobrze się nam współpracuje. Od pracowników MGOPS–u dowiadujemy się, gdzie jesteśmy potrzebne. Tak jak w przypadku pana, gdzie opiekunka środowiskowa zgłosiła, że potrzebuje drewna. Natychmiast kupiłyśmy przyczepę. Pomogłyśmy też znieść opał do piwnicy. MGOPS często załatwia przede wszystkim te sprawy finansowe, a my pomagamy w trochę inny sposób.
Reklama
Dokładnie. Często ludziom wystarczy, aby wiedzieli, że pamięta o nich ktoś z zewnątrz. Bo jak już jedziemy z tymi paczkami, to zawsze też rozmawiamy z podopiecznymi. Jest taka pani w Łomczewie, która twierdzi, że niczego już nie potrzebuje, bo i tak leży w łóżku, więc jakie to ona może mieć potrzeby – tak twierdzi. Zawsze nam jednak bardzo dziękuje, że o niej pamiętamy. Zawsze prosi, aby ją odwiedzać. Dla takich samotnych osób ta pamięć to jest największe dobro. To dla nich bardzo ważne, że ktoś się nimi interesuje.

Dni Okonka 2013, a na nich niezawodny Caritas. Od lewej: H. Bralska, G. Kowalczyk, K. Woźnica, E. Tomczyk i U. Harasimiuk
Zdaję sobie sprawę z tego, że to co robimy to tylko kropla w morzu potrzeb, ale gdy się patrzy na tych ludzi, którym się pomogło, wszystko się zmienia. Czasami nie mam siły. Zastanawiam się, po co to robię. W końcu sama jestem po chorobie nowotworowej, mam już swoje lata, po co zatem jeszcze brać to na głowę? Ale to mija. Jak widzę te uśmiechy na buziach dzieci, które wybiegają po wyciecze z autobusu. Gdy dzięki nam trójka rodzeństwa pierwszy raz w życiu wyjechała z Okonka i posmakowała lodów, poczułam, że to jest balsam na moje serce. Wtedy wiem, że warto to robić.
Reklama
Nie wiem. Wiem jednak, że trzeba mieć w sobie to coś, co powoduje, że chce się to robić. Już kiedyś mówiłam, że mogłabym zrezygnować z chóru i z kabaretu, ale z Caritasu nigdy. Ludzie są bliscy mojemu sercu. Nad każdym bym się pochyliła, często jednak ze względów finansowych nie jest to możliwe. Na szczęście mamy naszych sponsorów, darczyńców. Poza tym same robimy palmy wielkanocne, ozdoby choinkowe, urządzamy festyny, dzięki temu też zarabiamy. Nie są to porywające kwoty, ale zawsze na coś już będzie. W tym miejscu chciałbym podziękować wszystkim, którzy nas wspomagają. A już najpiękniejsze jest to, gdy zbieramy do puszek i widzimy, jak osoby, które znamy, wiemy, że same nie mają wiele dzielą się z innymi. To jest naprawdę niesamowite.
Pewnie tak. Ja staram się być dla każdego i czuję, że ludzie to rzeczywiście odwzajemniają.
Reklama
Rzeczywiście ich brakuje. Nie wiem dlaczego, a często przydałaby się pomoc, bo my też już jesteśmy schorowane i wiekowe. Być może do tego trzeba dorosnąć. My też jak byłyśmy młode zajmowałyśmy się rodzinami, nie miałyśmy czasu na taką działalność. Jesteśmy jednak fajną, zgraną grupą. Jest hasło i zaraz działamy. Do tego możemy zawsze liczyć na wsparcie naszego księdza proboszcza.

Pani Irena Bogdol (pierwsza prezes Caritasu) i ks. Jan Rataj na wycieczce w Poznaniu
Zdarza się. Czasami znajdą się tacy co to np. sprzedają to, co od nas dostali. To boli. Nie chce się wtedy, ale póki co zawsze człowiek otrząsa się z tego złego.
Reklama
Moim zdaniem nie. Są jednak tacy, którzy tego nie robią. W naszej gminie to głównie ludzie starsi, z tego tzw. starego portfela emerytur, mający je bardzo niskie. Ja wiem, że im ciężko. Mieszkają głównie w blokach, mają opłaty, do tego muszą kupić leki. Zdaję sobie sprawę, że nie zostaje im wiele do życia. Byłabym bardzo zadowolona, gdyby tacy ludzie też się do nas zaczęli zgłaszać. Trudno jednak kogoś przekonać, to każdy musi w sobie sam przełamać. Dla wielu proszenie to wstyd, słabość.
Bardzo nam się marzy świetlica dla dzieci, taka z prawdziwego zdarzenia. Jest jednak jeden problem – nie mamy na to miejsca. Przez chwilę pojawiło się światełko nadziei, ale niestety to już nieaktualne. Ciągle jednak czekamy. Być może kiedyś to się uda zrealizować.
Reklama
Rozmawiała Klaudia Siekańska
***
Przewodniczący Caritasu w Okonku – ks. Jan Rataj
założycielki Caritasu w Okonku:
Irena Bogdol, pierwszy prezes
śp. Irena Panasiuk
śp. Maria Szymkowiak
Marianna Rebandt
śp. Stefania Bubacz
Zofia Tokarska
Grażyna Baran
śp. Halina Jarysz
***
Członkinie byłe i obecne:
Halina Peczyńska, prezes
Krystyna Woźnica – skarbnik
Halina Bralska
Barbara Ziółkowska
Halina Piątkowska
Stanisława Gumińska
Grażyna Kowalczyk
śp. Barbara Kwiecińska
Teresa Dudzisz – obecnie nie pracuje
Janina Janowicz – obecnie nie pracuje
Ewa Tomczyk – wyjechała z Okonka
Urszula Harasimiuk – wyjechała z Okonka
Henryka Szymańska – sympatyczka Caritasu
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze