Dzisiaj w sali kinowej Złotowskiego Domu Kultury odbyły się powiatowe obchody Święta Policji
Dzisiaj w sali kinowej Złotowskiego Domu Kultury policjanci z powiatu złotowskiego spotkali się by celebrować swoje święto. Obchody Święta Policji to czas awansów i mianowania na wyższe stopnie służbowe.
Rozkazem personalnym Wojewódzkiego Komendanta Policji na wyższy stopień służbowy zostało mianowanych 34 policjantów złotowskiej komendy, pełniących służbę w komisariatach na terenie powiatu złotowskiego.
Mianowania wręczył Komendant Powiatowej Komendy Policj w Złotowie Robert Chwedczyk, wraz z jego zastępcą.
Podziękowania i nagrody finansowe otrzymali cywilni pracownicy policji.
Mnie zabrakło również medali dla zasłużonych policjantów i samorządowców. Zobaczcie fotorelację z tego wydarzenia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Śmiechu Warte.
Pis niszczy wszystko. Głupi naród wybrał głupich idiotów. Trochę oksymoron ale akurat w polskich warunkach niestety się sprawdziło.
Za co pytam się nagrody finasowe i stopnie ?? Za tą uległość i służalczość pisowi ?? Czas nadejdzie ponownej weryfikacji jaka była w 90 latach ale tą będzie mocniejsza.
"MNIE zabrakło również medali dla..."
Niedawno Kulsony potraktowały kobietę żądającej pomocy medycznej jako groźnego przestępcę na terenie szpitala próbując zastraszyć personel medyczny uważając że działania Kulsonów mają priorytet przed ratowaniem zdrowia i życia ludzkiego. Kulsony dostali zielone światło w brutalnych działaniach w stosunku do społeczeństwa, stali się formacją polityczną której działania mają pomóc w utrzymaniu władzy przez PiS. Tak było podczas masowych protestów kiedy to gazowali posłanki trzymające przed sobą legitymacje poselskie, pałkami teleskopowymi ubrani po cywilnemu antyterroryści pacyfikowali protestujących, tal można wymieniać powtarzające się przypadki bez końca. Ich szef Komendant Główny Policji ich rozgrzesza z tych bandyckich zachowań, sam bezkarnie demolując Komendę Główną Policji ,,prezentem'' przywiezionym z Ukrainy. Pod rządami PiS Policja przeistoczyła się w formację polityczną, wrogo nastawioną do społeczeństwa, mającą za zadanie utrwalanie władzy PiS.
Do fabryki z nimi na 12h, a nie spac po kątach i wołać ze ciągle mało, i to samo z innymi służbami lekarzami, ratownikami!!! Całą służbę Śpią a jak już trzeba gdzies pojechac pomóc, robotę zrobić to wielka łaska. Zwolniłbym wszystkich patałachy. Czas na zmiany w Polsce!!!!!
Wandzia;;; jak ty sobie nabruździłaś. Pewnie już masz pełne gacie bo przecież boisz się a gdyby było inaczej, nigdy o swój strach przed policją nie obwiniała byś PiS-u. No cóż, jesteś zerem w każdej postaci a jak przyjdzie TUSK, to on takim jak ty pokaże gdzie jest wasze miejsce. Wtedy za późno będzie na modlitwę by PiS powrócił. Durna babo to co możesz dzisiaj i to co masz, nigdy już nie powróci. Co do policji to może i lepiej że mniej odznaczeń, orderów, bo to już było. Wystarczy podziękować, życząc im i sobie by wreszcie umiała rozpoznać jaka jest różnica między dobrem a złem, nawet wbrew niektórym durnym przepisom. Już czas tępić zło do bólu w obronie dobra. To niewiele a ile może dać wszystkim.
To się nam pisowiec wyznawca jarka obruszył :) Strach przed wyborami?
Strach sie bac co bedzie na jesien. Morawiecki wyprzedaje grunty. A historia pokazala niejednokrotnie, ze rozne szczury wielu dyktatur juz tak robily przed swoim upadkiem. Tegoroczna jesien bedzie bardzo interesujaca.
VV polska prawda boli!!!! Otwórz oczy spojz co się dzieje w szpitalach, ostatnio ŚMIERĆ Ani z Krajenki kto miał winę?
łotów, powiatowe miasto leżące na północnym skraju województwa wielkopolskiego, choć ma bogatą historię i ładne położenie, rzadko wzbudza zainteresowanie mediów. — Ani to do końca Wielkopolska, ani Pomorze. Znajdujemy się w regionie Krajna, czyli na skraju, takim trochę zadu*** — mówi bez ogródek jeden ze złotowskich urzędników. Jednak miasto w końcu wyszło z cienia. Za sprawą pijanych lekarzy z powiatowego szpitala. Pierwszy wpadł doktor Jan, który do Złotowa trafił z sąsiedniego województwa. Był szykowany na nowego ordynatora szpitalnego oddziału psychiatrycznego, jedynego takiego w północnej Wielkopolsce. Miał się rozeznać w nowym miejscu. Tak się rozeznał, że ze Złotowa musiał odejść jakieś trzy tygodnie po przyjęciu. Był listopad ubiegłego roku. — Od początku czuliśmy, że coś z nim jest nie tak. Jadł czosnek, miał palącą twarz, twierdził, że jest uczulony na piankę do golenia, używał charakterystycznych perfum. Podejrzewaliśmy, że nadużywa. W końcu został przyłapany, że jest pijany. Nowemu dyrektorowi nie spodobało się, że to nagłośniliśmy i wezwaliśmy policję. Dawał sygnały, że takimi działaniami możemy doprowadzić do zamknięcia psychiatrii w naszym szpitalu, bo przecież brakuje specjalistów — opowiada nam pracownica szpitala. łotów, powiatowe miasto leżące na północnym skraju województwa wielkopolskiego, choć ma bogatą historię i ładne położenie, rzadko wzbudza zainteresowanie mediów. — Ani to do końca Wielkopolska, ani Pomorze. Znajdujemy się w regionie Krajna, czyli na skraju, takim trochę zadu*** — mówi bez ogródek jeden ze złotowskich urzędników. Jednak miasto w końcu wyszło z cienia. Za sprawą pijanych lekarzy z powiatowego szpitala. Pierwszy wpadł doktor Jan, który do Złotowa trafił z sąsiedniego województwa. Był szykowany na nowego ordynatora szpitalnego oddziału psychiatrycznego, jedynego takiego w północnej Wielkopolsce. Miał się rozeznać w nowym miejscu. Tak się rozeznał, że ze Złotowa musiał odejść jakieś trzy tygodnie po przyjęciu. Był listopad ubiegłego roku. — Od początku czuliśmy, że coś z nim jest nie tak. Jadł czosnek, miał palącą twarz, twierdził, że jest uczulony na piankę do golenia, używał charakterystycznych perfum. Podejrzewaliśmy, że nadużywa. W końcu został przyłapany, że jest pijany. Nowemu dyrektorowi nie spodobało się, że to nagłośniliśmy i wezwaliśmy policję. Dawał sygnały, że takimi działaniami możemy doprowadzić do zamknięcia psychiatrii w naszym szpitalu, bo przecież brakuje specjalistów — opowiada nam pracownica szpitala. O tym, co dzieje się w placówce, opowiedzieli nam Joanna Harbuzińska-Turek, była dyrektor szpitala, Marcin Druszcz, jej były zastępca, oraz kilka innych osób. Część naszych rozmówców chce pozostać anonimowa. Albo nadal pracują w szpitalu, a nawet jeśli musieli odejść, mają obawy o swoją przyszłość. — Wolę nie podawać nazwiska, bo Złotów to małe miasto, z lokalnymi układami. Boję się zemsty i chcę jeszcze gdzieś pracować — mówi nam jeden z pracowników. Była dyrekcja i związani z nią pracownicy twierdzą, że zaczęli być marginalizowani, bo nie zgadzali się na narastające nieprawidłowości w szpitalu. Nie tylko na pijaństwo lekarzy. Także na szastanie publicznymi pieniędzmi i igranie z życiem pacjentów. Lepiej byłoby — tak mówią — żeby brudów nie wyciągać, bo tworzą zły klimat wokół starostwa współpracującego z PiS, skandale odstraszają od pracy lekarzy, których wciąż brakuje na rynku, a przede wszystkim wzbudzają obawy u pacjentów i pytania, czy szpital stał się "umieralnią". Jest jeszcze jedna kwestia — współpracujące z PiS starostwo może liczyć na pieniądze z Warszawy np. na rozbudowę szpitala. To miliony złotych na inwestycje. Nasi rozmówcy twierdzą, że im słabsza będzie kontrola nad przetargami, tym więcej pieniędzy może pójść "bokiem", a zlecenie dostaną zaprzyjaźnione firmy. Przykładowo szpital wciąż ma do wydania pieniądze z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych. Do połowy 2021 r. szpitalem powiatowym w Złotowie kierowała wspomniana Joanna Harbuzińska-Turek, lekarz laryngolog. Jest córką byłej przewodniczącej Rady Powiatu — jej mama i ona dobrze znają się ze starostą złotowskim. Mimo to musiała odejść. Do dziś zastanawia się, czym się naraziła i co spowodowało, że przegrała kolejny konkurs. — Wcześniej relacje ze starostwem były normalne, nie było żadnych nacisków, działaliśmy niezależnie. Starosta Ryszard Goławski mnie chwalił. Zmieniło się na początku 2021 r. Starosta zerwał koalicję z PO w Radzie Powiatu i związał się z PiS. Wkrótce zaczęły się ataki na szpital. Życzliwe mi osoby ostrzegały, że sobie szkodzę, chodząc w maseczce z symbolem Strajku kobiet. Miałam też taką nalepkę na samochodzie. Przed rozstrzygnięciem ubiegłorocznego konkursu, w którym starałam się o kolejną kadencję, czułam, że atmosfera wokół mnie się zmieniła. W lokalnej prasie pojawił się wtedy tekst, że starosta stał się zakładnikiem PiS. Zapytałam więc starostę — a jesteśmy po imieniu — czy w ogóle jest sens, żebym startowała w konkursie. Wymigał się od odpowiedzi, mówiąc, że nie ma żadnych nacisków politycznych, ale w sprawie konkursu musi jeszcze zadzwonić do lokalnego posła PiS. Wtedy nie wytrzymałam i zapytałam: Rychu, czy ty siebie słyszysz? Konkurs przegrała. Nowym dyrektorem szpitala w Złotowie został Artur Bobruk, który wcześniej pracował w szpitalu wojskowym w Wałczu. Wie o tym, że nowy dyrektor zna się z posłem PiS Czesławem Hocem, który kieruje Radą Społeczną szpitala w Wałczu i jest wiceszefem sejmowej Komisji Zdrowia. — Co ciekawe, gdy w czerwcu 2021 r. odbył się konkurs, okazało się, że pan Bobruk nie spełnia wymogów — nie ma studiów z zarządzania. Konkursu nie rozstrzygnięto, mimo że inni kandydaci spełniali wymogi. On szybko nadrobił braki w wykształceniu i już po miesiącu, w lipcu 2021 r., wygrał w powtórzonym konkursie — stwierdza Harbuzińska-Turek. W szpitalu, po odejściu Harbuzińskiej-Turek, zostali bliscy współpracownicy byłej dyrektor. W rozmowie z Onetem twierdzą, że szybko odczuli, że są niechciani, bo za dużo węszą i chcą kontrolować wydatki, również na rosnące pensje dla lekarzy. Kilku z nich — mieli m.in. dostęp do danych o kadrach i płacach w szpitalu — wkrótce straciło stanowiska. Zacznijmy od Marcina Druszcza. To były policjant, który kilka lat temu w szpitalu w Złotowie został zastępcą dyrektora ds. ekonomiczno-eksploatacyjnych. Potem, po odejściu Harbuzińskiej-Turek, jeszcze przez kilka miesięcy zachował stanowisko. — W końcu i ja zostałem zwolniony. Za skrupulatność. Oficjalnie zarzucono mi m.in. nieprawidłowości w dyżurach lekarzy, a przecież za tę działkę medyczną w ogóle nie odpowiadałem — mówi Marcin Druszcz. Druszcz uważa, że rzeczywiste powody jego zwolnienia były zupełnie inne — naraził się, bo piętnował pijaństwo lekarzy oraz fakt, że potajemnie opuszczali szpital, brali wynagrodzenie jakby byli w pracy, a tak naprawdę w tym samym czasie przyjmowali w prywatnych przychodniach w innych miastach. Nieobecność jednego z nich miała się zbiec ze wzrostem zgonów pacjentów. — W listopadzie zgłosiłem sprawę pijanego psychiatry, który miał 1,2 promila. W grudniu pijanego lekarza, który przyjmował na szpitalnym oddziale ratunkowym i miał aż 3 promile. Przyjechała policja, sprawa trafiła do mediów, szpital nie miał dobrej prasy. Nowemu dyrektorowi nie podobał się taki rozgłos. Z kolei w styczniu przyszedł anonim na lekarza, który jest znajomym nowego dyrektora, że opuszcza miejsce pracy. Gdy obecny dyrektor do niedawna kierował szpitalem wojskowym w Wałczu, właśnie ten lekarz był tam jego zastępcą — opowiada Marcin Druszcz. Autor listu, podpisany jako "życzliwy pracownik", przekonywał, że doktor Robert Sokołowski, którego dotyczył anonim, w godzinach pracy w szpitalu tak naprawdę wyjeżdża ze Złotowa i przyjmuje w prywatnych gabinetach. "Proszę się temu przyjrzeć, dochodzi do wyłudzenia środków szpitala. Wiem, że jest kolegą dyrektora, ale mam nadzieję, że powaga sprawy weźmie górę nad kolesiostwem" — pisał autor anonimu. To zgłoszenie osobiście zaczął wyjaśniać Marcin Druszcz, jeszcze wtedy zastępca dyrektora złotowskiego szpitala. — Sprawa była poważna, bo był to jedyny lekarz na oddziale paliatywnym w Złotowie. W lutym pojechałem do Szczecinka, do prywatnej przychodni, gdzie miał przyjmować. I przyłapałem go na tym, że zamiast być w Złotowie i kierować oddziałem paliatywnym, za co przecież brał publiczne pieniądze, w tym samym czasie pracował kilkadziesiąt kilometrów dalej. Do tej sprawy w szpitalu powołano komisję złożoną z rzeczniczki prasowej szpitala, nowej pracownicy kadr oraz pracownicy starostwa. Oficjalnie uznano, że wszystko jest w porządku. Ze mną nikt nie rozmawiał. Wkrótce zwolniono mnie z pracy pod wydumanymi zarzutami, a ten lekarz dostał awans na zastępcę dyrektora do spraw medycznych — podkreśla Marcin Druszcz. Lekarz Robert Sokołowski w Złotowie zaczął kierować oddziałem paliatywnym, na którym przebywali pacjenci schorowani, w jesieni życia, tacy, dla których nie było dobrych rokowań. — Od roku nie pracuję już w szpitalu i ktoś może powiedzieć, że to nie moja sprawa. Ale docierają do mnie niepokojące sygnały, że w okresie pracy tego lekarza, na oddziale paliatywnym i zakładzie opiekuńczo-leczniczym liczba zgonów wzrosła czterokrotnie. Oczywiście można to skomentować, że oddziały te mają specyficznych pacjentów, jednak za poprzedniego lekarza kierującego oddziałem, który sumiennie pracował, który nie opuszczał miejsca pracy, liczba zgonów była znacznie mniejsza. Pacjenci żyli po kilka lat, mieli stałą opiekę lekarską. Ta sprawa musi być dogłębnie sprawdzona. Trzeba wyjaśnić, czy zarzuty są prawdziwe. Jak wytłumaczyć nagły wzrost liczby zgonów niezwiązanych z covidem na tych oddziałach i jakie są statystyki zgonów? — pyta była dyrektor Joanna Harbuzińska-Turek. Doktor Sokołowski, któremu zarzucono opuszczanie miejsca pracy, awansował na zastępcę dyrektora ds. medycznych. Część kadry jest tym oburzona. — Nowy dyrektor dostał opinię wewnętrzną, że doktor Sokołowski powinien zostać zwolniony i powinien oddać nienależne wynagrodzenie, jego rachunki zostały zresztą zakwestionowane przez pracowników szpitala. Ale sprawę zamieciono pod dywan, dostał awans, bo jest znajomym dyrektora — twierdzi jeden z pracowników. Ten sam pracownik szpitala w Złotowie, anonimowo, opowiada o zgonie innego pacjenta. Tym razem chodzi o noworodka, który zmarł tuż po porodzie. — W szpitalu zaczęto tuszować sprawę. Dziecko zmarło, a sekcja zwłok, którą przeprowadzono, nie stawiała działań szpitala w dobrym świetle. Słyszałem o naciskach, aby zmienić wyniki sekcji zwłok, ale lekarz, który ją robił, nie zgodził się pisać nieprawdy. Usłyszałem też w szpitalu, że dziecku, tuż po porodzie, nie zapewniono odpowiedniej opieki. Dzwoniono po panią pediatrę, która nie przyjechała. Wobec tej pani doktor też były zastrzeżenia, że zamiast być w szpitalu przyjmowała w prywatnym gabinecie, w innym mieście niż Złotów. Do opieki nad noworodkiem skierowano młodego lekarza, bez doświadczenia — opowiada nam anonimowo pracownik szpitala. Doktor Sokołowski, któremu zarzucono opuszczanie miejsca pracy, awansował na zastępcę dyrektora ds. medycznych. Część kadry jest tym oburzona. — Nowy dyrektor dostał opinię wewnętrzną, że doktor Sokołowski powinien zostać zwolniony i powinien oddać nienależne wynagrodzenie, jego rachunki zostały zresztą zakwestionowane przez pracowników szpitala. Ale sprawę zamieciono pod dywan, dostał awans, bo jest znajomym dyrektora — twierdzi jeden z pracowników. Ten sam pracownik szpitala w Złotowie, anonimowo, opowiada o zgonie innego pacjenta. Tym razem chodzi o noworodka, który zmarł tuż po porodzie. — W szpitalu zaczęto tuszować sprawę. Dziecko zmarło, a sekcja zwłok, którą przeprowadzono, nie stawiała działań szpitala w dobrym świetle. Słyszałem o naciskach, aby zmienić wyniki sekcji zwłok, ale lekarz, który ją robił, nie zgodził się pisać nieprawdy. Usłyszałem też w szpitalu, że dziecku, tuż po porodzie, nie zapewniono odpowiedniej opieki. Dzwoniono po panią pediatrę, która nie przyjechała. Wobec tej pani doktor też były zastrzeżenia, że zamiast być w szpitalu przyjmowała w prywatnym gabinecie, w innym mieście niż Złotów. Do opieki nad noworodkiem skierowano młodego lekarza, bez doświadczenia — opowiada nam anonimowo pracownik szpitala. Pracę w szpitalu straciła nie tylko poprzednia dyrekcja. Ze szpitala musiała odejść także pielęgniarka oddziałowa, która nadzorowała pracę innych pielęgniarek i ratowników na szpitalnym oddziale ratunkowym. W grudniu ubiegłego roku jako pierwsza zgłosiła, że drugi lekarz, doktor Piotr, ten, u którego policja stwierdziła 3 promile, jest pijany. Była aktywna w jeszcze jednej sprawie. Dociekała, czy jeden ze specjalistów brał fikcyjne dyżury na szpitalnym oddziale ratunkowym. Podobno dopisywał sobie godziny, choć fizycznie miał być poza szpitalem. W grę miało wchodzić kilka, a może i kilkanaście tysięcy złotych nienależnego mu wynagrodzenia. Pracę w szpitalu straciła nie tylko poprzednia dyrekcja. Ze szpitala musiała odejść także pielęgniarka oddziałowa, która nadzorowała pracę innych pielęgniarek i ratowników na szpitalnym oddziale ratunkowym. W grudniu ubiegłego roku jako pierwsza zgłosiła, że drugi lekarz, doktor Piotr, ten, u którego policja stwierdziła 3 promile, jest pijany. Była aktywna w jeszcze jednej sprawie. Dociekała, czy jeden ze specjalistów brał fikcyjne dyżury na szpitalnym oddziale ratunkowym. Podobno dopisywał sobie godziny, choć fizycznie miał być poza szpitalem. W grę miało wchodzić kilka, a może i kilkanaście tysięcy złotych nienależnego mu wynagrodzenia. Stanowisko w szpitalu straciła także wieloletnia główna księgowa, czyli osoba, która wiedziała, kto ile zarabia i na co wydawane są pieniądze. Nie chciała się wypowiedzieć. Oficjalnie straciła stanowisko wskutek reorganizacji. Polegała ona na tym, że jej stanowisko głównej księgowej zamieniło się w "zastępcę dyrektora ds. ekonomicznych — główny księgowy". Nasi informatorzy ze szpitala podkreślają, że stała się kolejną niewygodną osobą, za dużo wiedziała, za dużo pytała i kwestionowała niektóre wydatki. Stąd tak zwana reorganizacja, stąd delikatna zmiana nazwy jej stanowiska pracy. Stąd konkurs "na nowe stanowisko". Jej miejsce, już w randze zastępcy dyrektora, zajęła córka wieloletniego sekretarza starostwa w Złotowie. Była jedyną kandydatką na nowo utworzone stanowisko. Z zarzutami byłych pracowników szpitala nie zgadza się starosta złotowski Ryszard Goławski. To wieloletni samorządowiec, były działacz PSL-u, rolnik ze wsi Lipka na skraju Wielkopolski. Politykę łączy z rolnictwem. Opowiada, że latem w czasie żniw bierze urlop i wsiada na kombajn. Jest szkolnym kolegą słynnej eksposłanki Renaty Beger z Samoobrony. Tej od "kurwików w oczach", bohaterki tzw. afery taśmowej z 2006 r., w której nagrała polityków PiS próbujących przeciągnąć do swojej partii współpracowników Andrzeja Leppera. W obecnej kadencji Rady Powiatu starosta początkowo miał koalicję z PO, w ubiegłym roku zmienił jednak koalicjanta — związał się z PiS. To efekt m.in. jego działalności w Porozumieniu Jarosława Gowina, które wchodziło wówczas w skład Zjednoczonej Prawicy. Gdy później Gowin rozstał się z PiS w burzliwej atmosferze, starosta Goławski odszedł z Porozumienia wspólnie z posłem Grzegorzem Piechowiakiem z północnej Wielkopolski. Dziś obaj działają w stowarzyszeniu "OdNowa" stworzonym przez tych byłych współpracowników Gowina, którzy zostali przy współpracy z PiS. Goławski na początku naszego spotkania jest spięty. Sprawia wrażenie, jakby szybko chciał zakończyć rozmowę i pokazać nam drzwi. Ucieka w ogólniki, wskazuje, że dużo wie, ale wszystkiego nie może powiedzieć, bo różnymi sprawami zajmuje się prokuratura. Dopiero po jakimś kwadransie się rozluźnia. — Już tyle nagadałem się o szpitalu, że jestem tym zmęczony. Poprzednia dyrektor Joanna Harbuzińska-Turek utrzymywała mnie w przekonaniu, że wszystko było w porządku. Czy dziękowałem jej publicznie za zasługi? Pewnie tak, bo ze sprawozdań wynikało, że szpital działa super, ale to nie była do końca prawda. W styczniu ubiegłego roku zleciłem audyt. Nie miało to nic wspólnego z tym, że akurat w tamtym czasie zawarłem koalicję z PiS. Nie szukałem na nikogo żadnych haków — zaczyna Ryszard Goławski. Audyt nie zakończył się przed konkursem. Gdy pytamy starostę, kiedy zakończyła się ta kontrola, próbował nas przekonać, że nie ma to większego znaczenia. W końcu przyznał, że audyt zakończył się dopiero w kwietniu tego roku. Niczego konkretnego nie wykazał — starosta podkreśla, że to dlatego, że przed audytorami ukrywano dokumenty. — Radni miejscy ze Złotowa oraz społeczeństwo od dawna bombardowali nas informacjami o nieprawidłowościach w szpitalu. Z kolei audytorzy zgłaszali, że szpital utrudnia im dotarcie do dokumentów. Wkurzyło mnie to. Miałem nie reagować? Zacząłem się zastanawiać, co się takiego kryje w tych dokumentach. W efekcie do poprzedniej dyrektor Joanny Harbuzińskiej-Turek po prostu straciłem zaufanie. Szkoda, bo wcześniej faktycznie byliśmy w bardzo dobrych relacjach, znaliśmy się jak stare konie, jej mama wchodziła do Rady Powiatu z naszego komitetu wyborczego. Jednak Aśka za bardzo się rozhuśtała. Przykładowo jako dyrektor szpitala podpisała umowę z przychodnią swojego męża, a potem jeszcze chciała się u niego zatrudnić. Czyli dla swojego męża byłaby szefem jako dyrektor szpitala, a on dla niej szefem jako właściciel przychodni. To by dopiero była afera. Media by nas zjadły, suchej nitki by nas nie zostawiły — przekonuje starosta Ryszard Goławski. Była dyrektor Joanna Harbuzińska-Turek jest zniesmaczona słowami starosty. Wskazuje, że jej mąż pracował w szpitalu od kilkunastu lat, jeszcze za poprzedniego dyrektora. A gdy ona została szefem placówki, jako jedynemu lekarzowi nie dała mu grosza podwyżki. Dodaje, że czasami zdarzało się, że musiała ratować sytuację kadrową w szpitalu i pracować nie tylko jako dyrektor, ale także jako lekarz. Dlatego słowa starosty odbiera jako "perfidną manipulację". Wróćmy do konkursu z ubiegłego roku. Starosta Goławski zaprzecza, by pod dyktando PiS-u, nowego koalicjanta w powiecie, dążył do zmiany kierownictwa szpitala. — W styczniu 2021 r. zerwałem koalicję z PO, bo chcieli odwołać mojego współpracownika ze stanowiska przewodniczącego Rady Powiatu. Poza tym uznaliśmy, że współpraca z PiS da więcej powiatowi, są przecież programy rządowe, z których warto skorzystać — przekonuje. Przyznaje, że PiS zgłosiło swojego kandydata na nowego dyrektora szpitala. Miałby nim zostać Karol Godlewski. To lokalny działacz PiS, który w przeszłości pracował w szpitalu w Złotowie jako ratownik medyczny. Przez poprzednią dyrektor został zwolniony dyscyplinarnie. Powód — jako członek załogi karetki nie wrócił na wezwanie do szpitala. Zarzucono mu, że wolał jeść w tym czasie obiad. Zorientowani w sprawie jego zwolnienia twierdzą, że chodziło o schabowego. — Godlewski w mojej ocenie miał za słabe papiery, poza tym wcześniej był dyscyplinarnie zwolniony ze szpitala. PiS myślało, że to da się politycznie załatwić, no ale mnie i komisji nie przekonali. Pewnie do dzisiaj mają mi to za złe — opowiada starosta. W efekcie w pierwszym konkursie, w czerwcu 2021 r., Godlewski podczas głosowania dostał dwa głosy, a kolejne dwa Harbuzińska-Turek. Starosta daje do zrozumienia, że on jako piąty członek komisji wstrzymał się wtedy od głosu. Inną ocenę Karola Godlewskiego miał niedawno wojewoda wielkopolski. Należący również do PiS wojewoda Michał Zieliński powołał partyjnego kolegę na swojego przedstawiciela w Radzie Społecznej szpitala w Złotowie. Wcześniejsze dyscyplinarne zwolnienie ze szpitala nie było przeszkodą. Biuro prasowe wojewody twierdzi, że Godlewski ma doświadczenie i wiedzę, wykazuje zaangażowanie w działalność szpitala, na co dowodem był jego start w konkursie na dyrektora. Konkurs na dyrektora wygrał więc trzeci kandydat. Wspomniany już Artur Bobruk, lekarz ze szpitala wojskowego w Wałczu, który w pierwszym konkursie podobno nie miał wymaganych kwalifikacji. Nowy dyrektor dostał w Złotowie maksymalną stawkę — sześć średnich krajowych. Zarabia ponad 37 tys. zł miesięcznie, o ok. 13 tys. zł więcej od swojej poprzedniczki. Starosta, gdy zapytaliśmy go o tak wysokie wynagrodzenie dla dyrektora Bobruka, stwierdził, że "taki był efekt ich negocjacji". Nie żałuje, że te negocjacje zakończyły się płaceniem maksymalnej stawki. Tłumaczy, że warto utrzymać dobrych doktorów. uż po rozstrzygnięciu konkursu, jesienią 2021 r. starosta zlecił kolejną kontrolę w szpitalu. Tym razem nie zewnętrznej firmie audytorskiej, ale urzędnikom starostwa. Kontrola zakończyła się w grudniu 2021 r. i dotyczyła głównie poprzedniego kierownictwa szpitala. — Tutaj kontrolerzy dotarli do dokumentów. Wyniki ich prac obciążają Joannę Harbuzińską-Turek i jej ówczesnego zastępcę Marcina Druszcza. Okazało się na przykład, że jeden z lekarzy dostawał pensję za pracę w dniu 31 września, a przecież ten miesiąc ma tylko 30 dni. Inny miał wpisane pięć całodobowych dyżurów z rzędu, podobnych przypadków było znacznie więcej. To przecież fizycznie niemożliwe, by przez kilka dni pracować bez przerwy. Zdarzało się też i tak, że na oddziale ratunkowym nie było żadnej obsady lekarskiej. Albo to — pan Druszcz przez pewien czas pełnił obowiązki dyrektora i wtedy sam ze sobą podpisywał umowy jako z ratownikiem medycznym. Normalne to nie jest — przekonuje starosta. Starosta o wynikach kontroli zawiadomił prokuraturę. Sprawa trafiła do jednostki w Chodzieży i jest na początkowym etapie. Co na to była dyrekcja? — Aby zasłonić własną nieudolność w zarządzaniu szpitalem, starosta co chwila pisze coś do prokuratury i nagłaśnia to, wykorzystując prasę. Nic z tego nie wynika, mnie nikt nie wzywa na przesłuchania, prokuratura sprawy seryjnie umarza. W mojej ocenie kontrola została przeprowadzona na polityczne zamówienie, żeby cokolwiek znaleźć i uzasadnić zmiany. Na kilkadziesiąt milionów złotych, które szpital płaci co roku za usługi medyczne, znaleziono jeden błąd. Faktycznie jeden z lekarzy dostał wynagrodzenie za dzień, którego nie było w kalendarzu. To była tak oczywista pomyłka, że doktor natychmiast zwrócił pieniądze. Starosta rozdmuchał tę sprawę. Podobnie z pracą lekarzy. Jeśli zdarzyło się, że lekarza nie było na SOR, to kilka minut, przy zmianie obsady dyżurowej. Takie rzeczy się zdarzają wszędzie, bo lekarze pędzą do innych miejsc pracy. Nigdy nie miało to wpływu na bezpieczeństwo pacjentów. W mojej ocenie chce odwrócić uwagę od obecnych zdecydowanie poważniejszych nieprawidłowości i kolejnych złych decyzji kadrowych — przekonuje była dyrektor Joanna Harbuzińska-Turek. Wtóruje jej były zastępca Marcin Druszcz. — Złożyliśmy merytoryczne, szczegółowe uwagi do wyników kontroli ze starostwa. Nie zostały one przyjęte, rzekomo trafiły do starostwa po terminie — mówi Marcin Druszcz. Starosta Ryszard Goławski stoi na stanowisku, że ostatnie zmiany kadrowe wyszły szpitalowi na dobre. — Nie twierdzę, że to w porządku, że na przykład nowo przyjęty doktor Sokołowski pracował w dwóch miejscach jednocześnie: w szpitalu i w prywatnej przychodni. Na pewno jednak jego nieobecność na oddziale paliatywnym nie miała wpływu na większą liczbę zgonów. I jeśli mówimy o uczciwości w służbie zdrowia — cała branża tak działa. Lekarze urywają się z publicznych poradni do pracy w prywatnych przychodniach, to żadna tajemnica. My to ukróciliśmy. Poza tym od kontrolowania tego jest NFZ i prokuratura — podkreśla starosta Ryszard Goławski. Ryszard Goławski uważa również, że byłe władze szpitala przedstawiają sprawę w krzywym zwierciadle. Bo pijani lekarze i patologie w szpitalu to wcale nie problem ostatnich miesięcy. — Mam uwierzyć, że akurat po zmianach kadrowych w szpitalu nagle zaczęto pić alkohol? Niech poprzednie kierownictwo nie kreuje się na ostatnich sprawiedliwych, bo wcześniej po prostu ukrywali prawdę — mówi starosta. Potwierdzeniem tego, podkreśla starosta, jest nagranie rozmowy pomiędzy jednym z ratowników medycznych ze Złotową i pielęgniarką oddziałową z miejscowego szpitala. Na nagraniu słychać, że ratownik ma do niej mnóstwo pretensji, że nie wspiera ich strajku z 2021 r. o wyższe wynagrodzenia. Skarżył się na fatalne traktowanie ratowników medycznych, którzy dostają "jałmużnę" i mają kłopot z przeżyciem "do pierwszego". Skąd starosta ma to nagranie? Mówi, że ktoś podrzucił mu je do gabinetu. "Jeżeli będzie się pobłażało lekarzom, a nas za byle co będzie się straszyło karami, to ujawnimy wiele rzeczy. Pójdziemy na całość (...). Nie wiem, czy szpital będzie chciał się tłumaczyć z pijanych lekarzy albo z dyżurów lekarzy w czterech miejscach na raz. Wszyscy jesteście w tym umoczeni, dyrektorzy obydwaj. Ta, co odeszła i obecny też, ty też o tym wiedziałaś. (...) świadków jest pełno, którzy mówili ci, nawet ja, zgłaszaliśmy pijanych lekarzy albo o niezapewnienie obsady na SOR. (...) Jeżeli to trafi do osób medialnych, a nie daj Boże do prokuratury, wszyscy jesteśmy umoczeni. Tylko pytanie, kto bardziej ucierpi. Ten, który był podwładnym? Czy ten, który wiedział i nie reagował? Może macie haki na mnie, mam to w du***, za te pieniądze nie da się utrzymać rodziny. (...) i wy bekniecie i my bekniemy, tylko pytanie, kto ma więcej do stracenia" — mówi ratownik medyczny do pielęgniarki ze szpitalnego oddziału ratunkowego. Starosta złotowski przekazał nagranie miejscowej prokuraturze. Nie dopatrzyła się przestępstwa. Dotarliśmy do ratownika, który miał wygłosić monolog o patologiach w szpitalu. Nie chciał komentować sprawy, stwierdził, że nadal pracuje w szpitalu. Pytał, skąd mamy pewność, że to właśnie jego głos? Przecież ktoś mógł go pomówić. Ostrzegł, że jeśli napiszemy coś nie tak, odezwie się do nas jego prawnik. O sytuacji w szpitalu chcieliśmy porozmawiać z nowym dyrektorem Arturem Bobrukiem. Mieliśmy do niego mnóstwo pytań. Interesowały nas m.in. zaskakujące awanse niektórych lekarzy, jego olbrzymia pensja, polityka kadrowa w szpitalu, zgony pacjentów, w tym noworodka, oraz wątki polityczne związane z PiS. Przeciwnicy dyrektora Bobruka ostrzegali nas, że będzie unikał otwartej rozmowy, bo taki ma styl bycia. Ma on polegać na chowaniu głowy w piasek. Początkowo jednak, za pośrednictwem rzeczniczki prasowej szpitala, zostaliśmy umówieni na spotkanie z dyrektorem Bobrukiem. Gdy jednak reporter Onetu przyjechał do szpitala w Złotowie, okazało się, że dyrektor właśnie musiał wyjechać do innej miejscowości. Wysłaliśmy więc pytania e-mailem. Od kilku tygodni nie dostaliśmy na nie żadnej odpowiedzi ze szpitala. Rozmowny był za to starosta Ryszard Goławski. W maju podczas spotkania w swoim gabinecie przekonywał nas, że pijani lekarze to już przeszłość w szpitalu w Złotowie. Czyżby? Wkrótce po naszym spotkaniu starosta pojechał do Warszawy — prezydent Duda wręczył mu Srebrny Krzyż Zasługi za dokonania w pracy w samorządzie. Po powrocie do Złotowa starosta dowiedział się, że w szpitalu jednak nie wszystko gra. Na początku czerwca na pijaństwie przyłapano trzeciego lekarza, który dyżurował na oddziale ratunkowym. Sprawę zgłosiła zaniepokojona pacjentka, a wyjaśnią ją policja i prokuratura. To jedno z kilku trwających postępowań w sprawie lekarzy ze szpitala na północnym skraju Wielkopolski.
Wandzie z ,, lotów ". No i PO bileś rekord głupoty.
Ale juz sie znowu boję!!! I PO co mnie straszysz.I tak juz nie mogę spać,a Ty mi jeszcze dowalasz...jutro będę nieprzytomna w pracy!!I znowu będzie po premii.VV Polska robisz to specjalnie,bo wiesz,ze Wandzie się boją Policji!!Tak,tak...Ty sobie śpij spokojnie.Śnij bajke o kotku...a ja będe całą noc liczyła barany i popijała meliske...A wujka Donalda to ja tak nawet trochę lubie...A te jego "siostrzeńce" to takie słodziaki:):):)Wiem,ze mam przechlapane...dlatego noszę czapke niewitkę...
Dodam tylko, że upadek wizerunku policji w polsce to zasługa jednego idioty z Żoliborza i jego bandy. A był też taki drugi idiota - jego brat, który jako minister sprawiedliwości i prokurator generalny skazał niewinnie Tomasza Komendę. Oczywiście wyznawcy pisu nie znają prawdy bo reżimowa tv ukrywa pewne fakty.
Wandzia i PisoKatol. Przecież to wy boicie się policji jak ognia. Jesteście jak powiedział wasz ,, Król Europy " TCHÓRZAMI " i jest stu procentowa pewność że jako margines społeczny, POżyteczni Idioci, nie powiecie swoim matkom, siostrom, krewnym że powinni popierać Donalda a nie Jarka bo jeden im daje środki do życia, drugi mówi i zabiera. Zapomnieliście z jaką bieda borykały się wasze matki, ojcowie, wy dnie do ,, wyznawców Jarka " a do nich nie macie szacunku więc co to od was oczekiwać. Jest was kiku nierobów piszących, którzy tu w kółko to samo piszecie i obrażacie wszystkich nawet wyborców PO, Hołowni czy Lewicy. Wszyscy z nich biorą co rząd daje i to nie dla siebie a rodzin. Starsi z zadowoleniem pobierają dodatki choć też chcieli by aby nie były one opodatkowane. Nawet bogaci biorą ale takich głupot jak wy nigdy nie powiedzą a tym bardziej nie napiszą. Piszcie dalej pokazując jak można nisko upaść dla siebie, rodziny czy znajomych no chyba a raczej napewno że ich nie macie. Szkoda dla was czasu - TCHÓRZE.
Niestety policja nadaje się obecnie do ścigania kulturalnie pijących piwo na ławce w parku albo do pilnowania kota prezesa do niczego wiecej
Szpital i ratownik który chciał być dyrektorem. Warto pogłębić sprawę zwolnienia dyscyplinarnego i obiadu, oraz co do obiadu . Ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych.I dwukrotna wygrana Szpitala Aktualnościom zabrakło odwagi w tej kwestii a to temat ciekawy.
Czyżby konsumowany obiad był w płynie (po PiSowsku ,,coś tam, coś tam'')? Ale że PiSowiec z krwi i kości więc partia nie da go skrzywdzić, jak za czasów PRL.
Piotr i do powyżej, byliście już na SOR?. Gorączka was dobija, skoro myślicie że to PiS w Złotowie wygrał wybory. Ba, wy myślicie że to mieszkańcy Złotowa do samorządu wybrali PiS. No tak, choroba nie wybiera, wiec popadło i na was, ale żeby aż tak wasza głupota nisko, po bruku szła. Zobaczcie co się z nienawiści do wyborców PiS stało z Donaldem Tuskiem. Przecież to już PO nim, sam się ogłupił przed całą polską.
PiS w Złotowie wygrał nie wyborów, ale okazało się że w starostwie usadowiły się farbowane lisy, początkowo zadeklarowani PSL-owcy idący w koalicji z PO, ale poszli z wiatrem politycznym i zbratali się z PiS (jeden podobno planuje z ich listy startować do Senatu, dostał już odznaczenie od Dudy za swe zasługi)
Braki w kadrach policji, braki w kadrach wojskowych, nawet służby więzienne nie mają ludzi. Kto może to odchodzi na emeryturę. Państwo z kartonu wg pis.
Napisz, gdzie ty powyżej widzisz braki. Jeśli nie wiesz to co podpowiem; To do kontroli ciebie, twojego nieróbstwa i pasożytnictwa szkodzącego rodzinie, sąsiadom brakuje policji na stałe. Powinieneś poczuć pałkę na plecach jak to było za PO, to dzisiaj inaczej byś śpiewał.
Za PO antyterroryści nie lali metalowymi pałkami teleskopowymi jak to jest za PiS
Jako pracownik SW muszę potwierdzić, że w tej instytucji dzieje się coś nienormalnego i niewidzianego od wielu lat. Staliśmy się sługasami władz. Dzieją się sytuacje patowe i absurdalne. A przecież w policji wcale nie jest lepiej. Tylko że mamy kagańce i udajemy że wszystko jest ok.
Do do powyżej!!! Podaj nazwiska osób którzy w samorządzie Złotowa rządzą z ramienia PiS. Podaj ilu ich jest w Samorządzie Miasta jak i Samorządzie Powiatowym. Po podsumowaniu, zastanów się jak w mieście bez radnych PiS-u, a jak już to w przytłaczającej mniejszości bo aż dwóch na dwa samorządy, może rządzić PiS.
Proszę swoimi komentarzami nie straszyć pisowców. Prawdopodobieństwo zawału tej grupy społecznej rośnie odwrotnie proporcjonalnie do czasu pozostałego do wyborów. A nie chcemy przecież przeciążenia na oddziałach SOR-u. Głupi naród mamy. Co zrobić. Mohery wymierają więc jest nadzieja że sytuacja powróci do normalności.
WIDZE ZE TV PUBLICZNA ZA MOCNO RYJE BANIAKI WYZNAWCOM PISU HAHAHAHA. Więcej socjali Więcej dotacji Więcej nieróbstwa Więcej patologii Więcej zapomóg Więcej kasy dla czarnej mafii Dystansujmy się od UE Dystansujmy się od NATO Żyjmy w rosyjskim kołchodzie (brawo Macierewicz i Baszczak) Zapomnijmy o KPO Tuszujmy pedofilię w kościele I udajmy że w Złotowie też jest wszystko OK hahahahahhahahahahahhaha
Super cieszę się, że jeszcze jest co pisać o nich bo za chwilę nie będzie nikogo na ulicy. Dostają jałmużnę nawet z narażenie życia... Ale nie wszyscy bo co niektórzy nie wiedzą jak to działa, a tym kierują w cieplutkich fotelach od 7 do 15. Czekając na swój czas i liczą godziny aby uciec jak szczury na emeryturkę.
Są i medale dla najlepszych za najlepszą pracę poswiecenie i dla niktorych za trzymnie racić na biurku sprzedając na telefon miód. Medal za bycie najlepszym, najwspanialszym najsilniejszym, brawo brawoooo jestem dumna.
Za co nagrody za nierubctwo, złodzieje okradają domy piwnice auta ,a ty dostajesz pismo sprawa umorzona, powinni im najniższa krajowa tylko płacić, oraz do 65 lat zasuwać, a te głupie baby wy.do mankietu.
Śmiechu Warte.
Pis niszczy wszystko. Głupi naród wybrał głupich idiotów. Trochę oksymoron ale akurat w polskich warunkach niestety się sprawdziło.
Za co pytam się nagrody finasowe i stopnie ?? Za tą uległość i służalczość pisowi ?? Czas nadejdzie ponownej weryfikacji jaka była w 90 latach ale tą będzie mocniejsza.