Pożar, jaki w czwartek 21 stycznia około godziny 7.30 wybuchł w jednym z domów jednorodzinnych położonych na wybudowaniu Górznej, na tzw. Zyglągu, został przez jego mieszkańców późno zauważony. Gdy płomienie swobodne trawiły drewnianą konstrukcję poddasza, jak relacjonuje oficer prasowy KP PSP w Złotowie Kazimierz Wiebskowski, mieszkańcy spali. Rodzinę (w tym czasie w domu przebywało dwoje dorosłych oraz dwoje dzieci) obudziła 6-letnia dziewczynka, którą ze snu wyrwały dochodzące z góry trzaski. - Mała krzyczała, że się pali. Na początku myślałam, że coś jej się śni... - wspomina mama Zuzi Joanna Cofał. Niestety, to nie był sen.
Kiedy nasza rozmówczyni poderwała się na nogi, ogień rozprzestrzenił się już na tyle, że uciekającym z domu udało się zabrać tylko telefon komórkowy i laptopa. Doszczętnie spaliło się całe wyposażenie oraz rzeczy osobiste siódemki osób – państwa Beaty i Ryszarda Nowaków, ich synów oraz córki samotnie wychowującej dwójkę dzieci. Spłonęły ubrania, bielizna, buty, nawet leki dla 5-letniego Borysa chorującego na astmę, a także pieniądze. Uszkodzony został również samochód zaparkowany w pobliżu domu.
Pożar, jak informuje Kazimierz Wiebskowski prawdopodobnie wywołała iskra, która wydobyła się z nieszczelnego przewodu kominowego. Jego główne źródło strażacy zlokalizowali na poddaszu.
W Górznej pracowali druhowie z JRG Złotów (4 samochody), a także z OSP w Świętej, Blękwicie, Jastrowiu, Tarnówce i Osówce.
Pogorzelcy zostali bez dachu bez głową. Natychmiastowej pomocy udzieliły im władze gminy Złotów. - Zapewniliśmy rodzinie lokal znajdujący się nad świetlicą wiejską w Górznej – wyjaśnił wójt Piotr Lach, dodając, że artykuły pierwszej potrzeby typu pościel i koce polecił zakupić dla potrzebujących kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. Z pomocą natychmiast ruszyli też inni – pracodawca braci zaoferował daleko idącą pomoc, zaangażować chcą się w nią również sołtysi gminy Złotów.

To tylko część osób, która rzeczowo wsparła pogorzelców. Darczyńców było zdecydowanie więcej
Skrzyknęli się i inni – mieszkańcy Górznej oraz okolicznych miejscowości jeszcze w dniu pożaru przekazali pogorzelcom (którzy pierwszą noc spędzili u bliskich) m.in. łóżka. Ludzie dobrego serca ofiarowali też żywność oraz pieniądze na bieżące potrzeby.
Następnego dnia, w piątek wzruszona została ogromna fala pomocy. W Złotowie odbyła się zbiórka rzeczowa dla pogorzelców, zainicjowana przez Sandrę Przybyszewską oraz przyjaciółkę rodziny, która straciła dobytek. Odzew był spory – złotowianie przynieśli m.in. odzież, ręczniki, koce, zabawki, leki i środki czystości, nie wahali się też zapewnić dowozu wspomnianych darów.
Ponadto do Górznej w ostatnich dniach pojechały m.in. artykuły spożywcze, sprzęty RTV i AGD, kolejne transporty ubrań, zabawek. Wiele osób z nikim nie uzgadniało pomocy – byli tacy, którzy nie odpowiadali na zorganizowane akcje, a na to, co podpowiadało im serce, więc pakowali co tylko mogli i indywidualnie zawozili do mieszkania, które zajmują dziś pogorzelcy. Dzięki niesłychanej społecznej wrażliwości pomoc przerosła potrzeby naszych rozmówców, dlatego też część rzeczy, które do nich trafiły zostaną przekazane innym potrzebującym.
Wszystkim, którzy okazali serce i zdecydowali się pomóc państwo Nowakowie oraz ich dzieci serdecznie dziękują.
***
Każdy, kto chce wesprzeć pogorzelców może to zrobić dokonując dowolnej wielkości wpłatę na konto: SBL Złotów nr 13894100060000113720000260.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Cos okropnego stracić cały dorobek życia ...
Cos okropnego stracić cały dorobek życia ...