Reklama

Prawda prosto w oczy. Od kandydata na wójta Zakrzewa

14/01/2018 13:00
Czy porwie za sobą strażaków? A może zrazi do siebie ludzi mówieniem prawdy prosto w oczy? I dlaczego o starcie w wyborach nie rozmawia z żoną? Rozmowa z Edmundem Kabattkiem

Jak to jest, że częściej do akcji wyjeżdża Pan z OSP Zakrzewo niż z rodzimą OSP Wersk?

Jestem na miejscu, a mając badania i szkolenia mogę z nimi jechać. Jest w remizie nomex, który na mnie pasuje. Jeśli jest skład, to nie jadę.

Wielu strażaków liczy, że jeśli zostanie Pan wójtem, to zadba bardziej o ich interesy: o nowe wozy, wyposażenie itd.

Ten rok pokazał, że to już się dzieje. Wymieniamy najstarszy sprzęt, jak wóz w Ługach. Czy pomogę bardziej? To zależy od radnych. Wójt przedstawia im swoje propozycje wydatków i zakupów, a oni je oceniają.

A ludzie myślą, że to wójt gminą rządzi.

Nie do końca, wójt jest organem wykonawczym, a decyzje tak naprawdę podejmuje rada gminy. Jeśli radni nie zgodziliby się wydać 112 tys. zł z budżetu gminy, to wozu dla OSP Ługi by nie było. Wójt sam nic tu nie zrobi.

Reklama

Konflikt z OSP Głomsk, które naciskało na zakup nowego wozu bojowego pokazał, że nie ma Pan sentymentów. Podobnie jak reszta zarządu gminnego OSP. Pochodzi Pan z Głomska, a jednak nie wsparł swoich ziomków.

Głomsk marzył o wozie ciężkim, potem średnim, ale były pilniejsze potrzeby. Zaczynamy wymianę od najstarszych wozów. Zawsze będę mieć sentyment do Głomska, ale decyzję podjęliśmy kolegialnie jako zarząd gminny OSP. Zadecydowała większość.

Jak ocenia Pan swoje szanse na wygraną w przyszłorocznych wyborach na wójta?


Czytasz artykuł premium. Pozostało jeszcze 91% tekstu[[pay]]

Nie wiem, naprawdę. Pamiętajmy, że gdy Jerzy Podlewski przeszedł na emeryturę, to faworytem na stanowisko była jedna osoba, a wygrała zupełnie inna. Dlatego nie chcę oceniać swoich szans.

Mówi się, że kto ma po swojej stronie strażaków, ten wygrywa.

Niby tak, bo w strażakach jest siła. Są bardzo aktywni i mają wpływ na wynik wyborów, ale jeżeli kontrkandydaci zaproponują im coś, to może być różnie.

Reklama

Jest Pan gotowy na tę licytację obietnic?

Nie chciałbym obiecywać, nie teraz. Obejmując kierownictwo zakładu komunalnego też nie obiecywałem złotych gór, ale sukcesywnie usprawniam jego funkcjonowanie. Nie zamierzam się z nikim licytować, bo z każdą obietnicą wiążą się pieniądze, których zawsze jest za mało.

Dlaczego chce Pan zostać wójtem?

Pomysł na to zrodził się we mnie lata temu i teraz kiełkuje. Chcę zostać wójtem, bo mam wiele ciekawych pomysłów na dalszy rozwój gminy i wspólnie z radnymi oraz pracownikami urzędu chciałbym je realizować. Jako kierownik zakładu komunalnego dotknąłem w swej pracy najtrudniejszego obszaru funkcjonowania gminy, a także miałem i mam możliwość kontaktu z ludźmi, słuchania ich potrzeb. Jako wójt będę miał możliwość ich realizacji. Praca w obecnej jednostce uwrażliwiła mnie na pewne bolączki naszej gminy i to stanowisko da mi możliwości, aby im zaradzić.

Reklama

Nie kryje się Pan z tym zamiarem od dawna. Jak na niego zareagował Henryk Dobrosielski? W końcu podwładny chce zająć jego miejsce, podczas gdy on nie podjął ostatecznej decyzji o rezygnacji ze startu w wyborach.

Myślę, że wobec obecnego wójta zachowałem się fair, ponieważ był on w grupie jednej z pierwszych osób, które dowiedziały się o moim zamiarze kandydowania. Nie miał nic przeciwko temu.

Kiedyś Panów relacje były lepsze, ale po tym jak został Pan kierownikiem Samorządowego Zakładu Komunalnego coś się zepsuło.

Nie do końca. W pierwszym etapie funkcjonowania zakładu mieliśmy dużo pracy, etaty się nie zwiększyły, ale wójt mi pomagał. Realizował zadania takie jak przełączenie Proch do hydroforni w Starej Wiśniewce, Śmiardowa Złotowskiego, Kujana i Kujanek do hydroforni Zakrzewo. Gmina kupiła koparkę, dała dotację na busa, wymianę filtrów, zakup ciągnika z beczkowozem. Nie jest między nami tak źle jak ludzie mówią. Wiadomo, że każdy z nas musi stać „po swojej stronie”, ale nawet w sprawach trudnych, sprzecznych interesów próbujemy osiągnąć porozumienie i to się nam udaje.

Reklama

Podobnie jest z sekretarz Anetą Buławą. Liczył Pan, że po objęciu przez nią tej funkcji potrzeby SZK będą lepiej rozumiane, a został Pan z jego problemami sam.

Jestem kierownikiem zakładu i muszę wykonywać swoje zadania. To ja, a nie pani sekretarz odpowiadam za prawidłowe funkcjonowanie jednostki. Tym niemniej muszę przyznać, że często wspiera mnie w działaniach, doradza. Być może wsparcie, o którym Pan mówi, nie jest zauważalne, ale spotykamy się z wójtem i panią sekretarz i rozmawiamy o działaniach zakładu. Nie czuję się wcale taki samotny.

Tu rodzi się pytanie, czy naprawdę potrzebny jest Panu ten start w wyborach na wójta?

Wiele osób pyta mnie, po co mi to. Zakład komunalny się rozwija, inwestuje, dlaczego chcę go zostawić? Bo chcę się rozwijać, dać ludziom jeszcze więcej siebie. Wykonałem najtrudniejsze działanie w zakładzie, bo rozpocząłem jego funkcjonowanie. Rozszerzyłem o działalność w zakresie dostarczania mieszkańcom wody. Zakład jest teraz stabilny i ze spokojem będę mógł go powierzyć komuś innemu do prowadzenia.

Reklama

Ma Pan inną opcję – powrót do firmy pana Krasonia? Sam Pan nieraz mówił, że ma dość obecnej pracy, a tam Pana przyjmą.

Myślałem tak na początku pracy w Samorządowym Zakładzie Komunalnym w Zakrzewie, kiedy problem gonił problem. Teraz rzadziej przychodzi mi to do głowy. U pana Krasonia pracowałem dziewiętnaście lat i raczej nie byłoby mi trudno tam wrócić. Nie mam jednak takich zamiarów, mam inne plany na dalszą pracę zawodową.

Dlaczego tak się Pan miota? Szuka Pan własnej drogi?

Jestem zdecydowany, mam obrany kierunek dalszej mojej pracy zawodowej, jednak nie wyobrażam sobie nie mieć „wariantu awaryjnego”. Przed nami wybory samorządowe, których wynik może mieć wpływ na moje dalsze zatrudnienie w zakładzie, stąd rozważam inne opcje.

Reklama

Część Pana znajomych uważa, że nadaje się Pan na wójta, bo umie nawiązywać relacje z ludźmi.

Tak jest rzeczywiście. Bardzo dużo rozmawiam z ludźmi, z klientami i staram się im pomagać. Mam dobre relacje z ludźmi.

Z drugiej strony jest Pan zbyt bezpośredni – jak coś się Panu nie spodoba, to opieprzy Pan z góry do dołu.

Zdarza się, że ludzie przychodzą z takimi błahostkami… Jeszcze gdy byłem radnym to starałem się wyrażać swoje zdanie jasno. Jeżeli np. ktoś mi coś zarzuca, to odpieram te zarzuty stanowczo i wyrażam swoje racje. Lubię jasność sytuacji.

Tyle że to niepoprawne politycznie. Ludzie nie lubią, gdy mówi im się prawdę w oczy.

To prawda. Wiem, że to może nie przysparzać mi głosów i czasami żałowałem, że powiedziałem coś prosto z mostu. Jednak uważam, że trzeba być uczciwym wobec ludzi. Mówić im jak jest naprawdę, a nie to co chcą usłyszeć.

Reklama

Co byłoby dla Pana największym wyzwaniem podczas pełnienia funkcji wójta?

Najtrudniejszym zadaniem dla gminy jest remont i budowa dróg. Ile pieniędzy by się na to nie przeznaczyło, problem będzie zawsze.

A papierkologia? Wiem, że słabo Pan się w niej odnajduje.

Na początku rzeczywiście miałem z tym problem, ale powoli idzie to w dobrym kierunku. Dużo pomagają mi pracownice, od spraw finansowych mam księgową, a od prawnych prawnika. Nie boję się już papierów. W przypadku objęcia stanowiska wójta z całą pewnością pracownicy urzędu będą również moim wsparciem w tym zakresie.

Co na Pana planowany start w wyborach mówi żona? Ona nadal chce pełnić funkcję radnej?

Nie chce być już radną, więc nie ma tu konfliktu interesów. A co myśli o moim kandydowaniu nie wiem, bo nie rozmawialiśmy na ten temat. Nie boję się jej reakcji, czekam na tę rozmowę do chwili, gdy założę komitet.

Reklama

Rozmowy z kandydatami na radnych już Pan jednak prowadził.

Nie ukrywam, że są pewne osoby, które chciałyby pójść ze mną do wyborów. Muszę mieć ich co najmniej osiem. Wiele osób nie chce już kandydować, bo zniechęciło się do pracy w radzie. Kandydatów na radnych na razie jest niewielu, a chętnych na ich pozyskanie co najmniej trzech.

Wyborcza ruletka w gminie Zakrzewo już ruszyła, potencjalni kandydaci zbierają kandydatów na radnych, obmyślają strategie. Z kim miałby Pan największe problemy?

Każdy z naszej trójki ma swoje szanse. Są to kandydaci znani i sprawdzeni, wszyscy mają kontakt z samorządem i mieszkańcami, więc swoje szanse określiłbym na 33,3%.

Kiedy ruszy Pan z kampanią?

Czekam na ruch innych kandydatów. Jeśli oni wystartują, to ja od razu włączę się do tego wyścigu. Obecnie pracuję nad programem wyborczym.

Reklama

Rozmawiał Łukasz Opłatek[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    tak - niezalogowany 2018-01-15 13:10:44

    To lepsza propozycja niż obecny wójt.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Dlugi - niezalogowany 2018-01-15 07:08:17

    Masz nasze wsparcie!!!!! Glosujemy za Toba.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ziomek - niezalogowany 2018-01-14 21:45:29

    a i zapomniałem dodać, że Edziu to super gość, mało już takich.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości