Maszynka do golenia, ubrania, komórka - jesteśmy do bólu praktyczni, takie prezenty pod choinką bardzo nas zatem cieszyły
Prezenty z drugiej ręki, nietrafiony sweter z reniferem na froncie, który tylko czeka w czeluściach szafy, by wraz z następnymi świętami dać mu drugie życie – takie kwestie są złotowianom obce. Nie ma koszmarnych obrazków, złotych piesków z porcelany czy getrów robionych na drutach, które zajmują zaszczytne 11 miejsce na wędrującej w internecie top liście najbardziej niechcianych prezentów (na pierwszym miejscu królują zatyczki do uszu). Są upominki trafione i w dużej mierze wcale nie odpowiada za to genialna intuicja, a zwykłe szpiegostwo. Sprytne podchody w stylu „czego Ty jeszcze nie masz” albo po prostu „co chciałbyś dostać” uprawiane już na kilka tygodni przed świętami to dobra recepta na zadowolenie. - Każdy dostał to, co sobie życzył – kulisy rodzinnego prezentobrania zdradza nam mężczyzna w średnim wieku. Nic nie dzieje się jednak bez przypadku: - Prezenty były wypytane – wyjaśnia, śmiejąc się, że „list” do gwiazdora najlepiej załatwia sprawę. Osób z takim podejściem jest zdecydowanie więcej, najchętniej chyba z listów wymarzonych podarków korzystają jednak rodzice. Kilka zdań w kopercie z adresem Laponii i już wiadomo, jaka zabawka najbardziej uszczęśliwi pociechę. - Dostałem samochód Lego Ninjago – cieszy się kilkulatek, spacerujący z mamą ul. Norwida. A skąd Mikołaj wiedział, co chciałeś dostać? - Napisałem list, mama mi pomogła – roztropnie odpowiada chłopiec.
- Pisałem do gwiazdora list, ale kilka rzeczy, które chciałem dostać Gwiazdor wiedział sam – zdradza nam nasz kolejny mały rozmówca. Efekt? Lego i zabawki Playmobil pod choinką.
Nie tylko mamy maluchów korzystają jednak z podpowiedzi. - Listu do gwiazdora nie było, był za to list do mamy, a to prawie to samo – śmieje się nastolatka, która w świątecznym upominku dostała wyczekiwane książki. Plus dla tych, którzy chcieli Mikołajowi pracę ułatwić, jeszcze większy (a może dziwniejszy?) plus dla tych, którzy posunęli się do tego stopnia, że – dosłownie – odebrali Świętemu robotę. - Nic nie dostałem od Gwiazdora, nie pisałem listu, bo uważałem, że nie zasługuję na żaden prezent – również taką, wypowiedzianą z dużym przymrużeniem oka, opinię udało nam się wyłonić z tłumu. [[reklama]]
Jakiej metody by się jednak nie chwycić, podpytywanek czy wiary w intuicję, złotowianie spisują się na medal. Wszystkie osoby, które zapytaliśmy o gwiazdkowe upominki były z nich zadowolone. Żaden z podarków nie wrócił na sklepową półkę, żaden też nie poszedł w drugi obieg. Jak przyznali nam sprzedawcy handlujący na targowisku, niektórzy pojawili się co prawda z ciuszkiem z powrotem, nie z prośbą o zwrot pieniędzy jednak, a z prośbą o wymianę na mniejszy bądź większy rozmiar. Być może złotowianie hołdują zasadzie, którą przypomniała nam handlująca na rynku kobieta: - Z każdego prezentu powinien się człowiek cieszyć. [[nowa_strona]] Użyteczność przede wszystkim
Nie kupujemy sobie rzeczy niepotrzebnych, i to już ustaliliśmy, trzeba jednak zwrócić uwagę na wymiar dawanych i otrzymywanych prezentów. Jest coś dla ducha, dla ciała i dla intelektu. Są książki, kosmetyki i nowoczesny sprzęt. Jest też coś znacznie ważniejszego, jakby gwiazdka z nieba malująca na ustach uśmiechy. - Pieniążki, zwrot z podatku – młoda para dostała na święta duży prezent. - Bez długów zaczęliśmy Nowy Rok – cieszą się nasi rozmówcy. Pomoc finansowa, zwłaszcza w okresie maturalno-studniówkowym, jest również upominkiem pożądanym przez nastolatków. - Sporo jest kosztów związanych z przygotowaniami do studniówki – wyjaśnia nam uczeń „Ekonoma”, dodając, że zwłaszcza iż jakichś specjalnych życzeń nie miał, gotówka była prezentem trafionym. [[reklama]]
Co jeszcze znalazło się pod świątecznymi drzewkami złotowian? Sprzęt elektroniczny – tablet i komórka uradowały adresatów. - Męskie rzeczy – krótko odpowiada jeden z rozmówców. Poza tym często wskazywano też ciepłą piżamę, sprzęt do golenia, kosmetyki i perfumy. Jak co roku niesłabnącą popularnością cieszą się też biżuteria, odzież i galanteria. Rękawiczki – w tym roku zima nas oszczędza, na przyszły rok z pewnością się jednak przydadzą, torebka już dawno nie ma metki.
U mnie, u ciebie
Jakąkolwiek inwencją ludzie by się jednak nie wykazali, gdziekolwiek by upominków nie szukali, zawsze będzie tzw. prezent wspólny. Taki, który bez względu na wiek, upodobania i zasobność portfela znajdzie się pod każdą choinką. I który być może zostanie z nami na dłużej. Słodycze – niezwyciężony element każdej paczki. Nawet jeśli słodkości znikną z szeleszczących papierków, długo jeszcze mogą nam o sobie przypominać. Po wigilii wszak mogą zostać nie tylko miłe wspomnienia i komórka w ręku, ale i... całkiem spory brzuszek.
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze