Za bałagan wokół jezior odpowiedzialni są wędkarze - tak uważa sołtys Pniewa
Po raz kolejny jezioro Kacko w Pniewie stało się kością niezgody. Sołtys Pniewa Zbigniew Ladorucki zarzucił radnemu Ryszardowi Teodorowiczowi, że ten niejednokrotnie na sesjach podejmował temat czystości i porządków w Okonku, a sam nie potrafi o porządek zadbać. Tłumaczył, że radny jest prezesem koła „Delfin” Polskiego Związku Wędkarskiego w Okonku, które to koło jest opiekunem jeziora Kacko. Zdaniem sołtysa członkowie koła powinni zadbać o porządek wokół tego akwenu. - My z funduszu sołeckiego od dwóch lat przeznaczamy pieniądze na sprzątanie brzegów. Z koła „Delfin” nie dostaliśmy ani złotówki, ani żadnej innej pomocy. Po sezonie letnim są sterty śmieci wokół jeziora – stwierdził. Dodał, że apelował do gminy o postawienie dodatkowych koszy oraz zmianę dotychczasowych, które według niego nie zdają egzaminu, ponieważ zawartość koszy jest roznoszona przez zwierzęta. - Może radca prawny powie, kto ma sprzątać, kto ma pokrywać koszty? Dlaczego ja mam płacić za to, że ktoś przyjeżdża nad jezioro i zostawia po sobie bałagan. Trzeba wreszcie uregulować sprawę tego jeziora – oświadczył sołtys Ladorucki. [[reklama]]
Ryszard Teodorowicz przypomniał, że wędkarze odpowiadają za czystość jedynie 1,5 metra od wody. Zgodnie z regulaminem Polskiego Związku Wędkarskiego, zanim wędkarz przystąpi do łowienia musi teren wokół siebie sprzątnąć. Natomiast nie są wielbiciele moczenia kija zobligowani do sprzątania na całym terenie przylegającym do wody. - Co my mamy zrobić jako koło w sprawie rozwalanych przez zwierzęta koszy? My nie mamy obowiązku ich wywozić. Nie będziemy też sprzątać za pseudoturystów – tłumaczył. Stwierdził również, że na rozpoczęcie i zakończenie sezonu wędkarskiego członkowie koła sprzątają wokół zbiornika. Właścicielem jeziora jest gmina, dzierżawcą Polski Związek Wędkarski Okręg Nadnotecki w Pile, a koło „Delfin” tylko opiekunem. - Nie do nas powinny być kierowane pretensje pana sołtysa – stwierdził.
Burmistrz Mieczysław Rapta przypomniał, że temat jest „stary jak świat, a głęboki jak jezioro Kacko”. Podziwia jednak ludzi, którym społecznie chce się sprzątać. - Nie mamy systemu, który zobowiązuje kogoś do wywozu śmieci. Podam przykład: dwa lata temu byłem nad rzeką i widziałem wór ze śmieciami, ale nie mogłem go do samochodu osobowego zabrać. W tym roku wór stał w tym samym miejscu, oczywiście był rozszarpany przez zwierzęta. To jest nasz problem – oświadczył. [[nowa_strona]]
Tłumaczył, że gmina próbuje różnymi metodami temu zaradzić, część śmieci wywozi zakład komunalny, część leśnicy. Zdaniem burmistrza trzeba będzie się również przyjrzeć sposobowi korzystania z terenów wokół jeziora Kacko. Pola biwakowego nie ma i każdy rozbija sobie namiot jak chce, gdzie chce i kiedy chce. - Sołtys ma rację, że miejscowa społeczność traci na wizerunku w związku z bytowaniem przyjezdnych. Ale taki jest koszt miejscowości, które są odwiedzane przez turystów. Będziemy musieli się z tym zmierzyć, a obu panów zapraszam do rozmowy o tym, jak znaleźć najlepsze wyjście – powiedział na koniec burmistrz Mieczysław Rapta. [[reklama]]
Problem z bałaganem wokół jeziora Kacko (i nie tylko) trzeba jakoś rozwiązać. Z czasem dojdzie do tego, że mieszkańcom Pniewa i wędkarzom odechce się sprzątania po obcych. Co wówczas?
Ryszard Mikietyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze