To się chłopaki umęczyli prowadząc rowery. Kogo spotkali po drodze i dokąd dotarli przeczytacie w relacji z czwartego dnia
18 sierpnia 2012, godz. 20:28
Dzień czwarty rozpoczął się od wypisywania przez nas pocztówek na campingu w Łebie. Celem dnia było dotarcie do Ustki. Ruszyliśmy, delikatnie mówiąc, sparaliżowani po naszych wyczynach z poprzedniego dnia :). Krótko po starcie, za Łebą spotkaliśmy rodzinę Michała, która jak się okazało stacjonowała w pobliżu. Po krótkiej pogawędce ruszyliśmy dalej. Trafiliśmy na leśny szlak który był całkiem przyjemny. Niestety do czasu. Parę kilometrów od miejscowości Kluki pojawił się piasek na drodze tak, że musieliśmy ciągnąć rowery za nami. A później było już tylko gorzej.. Wpakowaliśmy się w jakieś bagno, które ciągnęło się przez 8 km. Nasze rowery i buty po przejściu tego błota nie były już takie ładne. Żeby odreagować posililiśmy się w barze w Klukach. Jedzenie dodało nam sił i raźno ruszyliśmy do latarni Czołpino. Tam czekało na nas jeszcze długie podejście pod górę którego pokonać na rowerach po prostu się nie dało :) potem po zejściu już szosą… prosto do Ustki. Byliśmy dość wcześnie więc po odwiedzinach w niewysokiej latarni posililiśmy się jak zawsze pożywnym kebabem na deptaku, troszkę odsapnęliśmy i ruszyliśmy na camping morski, na którym zakończył się dzień czwarty
Aby zobaczyć obraz w pełnej rozdzielczości proszę kliknąć na niego prawym klawiszem myszy i wybrać opcję "pokaż obrazek"
Komentarze