Myślałam tylko o tym, by przeżyć
– pierwszy występ w ringu wspomina Agata Barzycka z Małego Buczka. Ma czternaście lat i mocny cios (sama tak twierdzi). Waga?
To zbyt prywatne pytanie
– śmieje się, rozciągając czerwone od zmęczenia policzki. Agata trenuje od około roku i już jest mistrzynią powiatu złotowskiego.
Do niedawna przyjmowało się, że tylko mężczyźni mogą trenować boks, a teraz weszło w modę, że boks uprawiają też kobiety. To mnie zafascynowało. W końcu nie jesteśmy gorsze od mężczyzn!
– mówi buńczucznie. Jeszcze chwila i może wyzwać mnie na pojedynek, a tego wolałbym uniknąć. Niech lepiej siły zachowa na olimpiadę młodzieży, na którą się zakwalifikowała. Jest piątek po Bożym Ciele, dzień wolny od szkoły, ale ona trenuje.
Ważne są wytrwałość, systematyczność w treningach, kondycja i charakter. Chciałabym zdobywać medale i być kimś więcej niż teraz
– dziewczyna mówi tak, jakby nie mogła doczekać się ponownego włożenia rękawic. Tak rwie się do walki. A przecież boks to też przyjmowanie ciosów.
To tylko siniaki, które po jakimś czasie znikną
– zapewnia, choć bez przekonania. Kontuzji jeszcze nie miała, nie wie, czego się bać. Rodziców uspokaja jednak, że nic jej nie grozi.
Początkowo mama nie była zadowolona, że boksuję, ale gdy zobaczyła, że się tym pasjonuję, to się z tym oswoiła. Koledzy też się mnie nie boją, czasem sobie tylko żartują, że mogę ich pokonać
Reklama
– być może, w końcu Agata ma dwie starsze siostry i jedną młodszą. Walka o pozycję nie jest jej obca, a ona chce zająć jak najlepszą.
Czasem włączam walki na youtubie, aby zobaczyć, co inni robią lepiej, by ich naśladować
– mówi.
Słowo „oszaleć” rodzina i koleżanki Darii Napory odmieniali na wszelkie możliwe sposoby. Boks? Dla dziewczyny? A co w tym dziwnego, skoro pod okiem Tomasza Tetzlaffa trenuje już jej starsza siostra.
Na salę przyszłam dla zabawy, żeby się trochę wyżyć
– czternastolatka wspomina decyzję sprzed półtora roku.
Na początku bałam się, że mocno dostanę. Rzeczywiście bolało, ale pomyślałam, że nie mogę się poddać
– opowiada o pierwszym przyjętym ciosie. Podobno po tym poznaje się prawdziwego boksera: nie jak bije, ale jak przyjmuje uderzenia. Daria boi się też, że przeciwniczka może jej złamać nos, ale w boksie amatorskim, podczas walk w kaskach, to mało prawdopodobne. Poza tym magia boksu jest silniejsza.
Można się wyżyć jak się na coś wkurza. Gdy uderzam w worek, emocje ze mnie schodzą
– twierdzi.
Daria ćwiczy z trenerem, z wbitym w niego wzrokiem stara się naśladować jego ruchy. Ma problem z bokserską postawą.
Muszę pilnować nóg i gardy. A najbardziej pracuję nad nogami, bo mi uciekają
– widać, że 14–latka jest świadoma swoich braków. To jej dobrze wróży.
Chciałabym wygrywać, choć celów sobie nie sprecyzowałam
– odpowiada na pytanie o przyszłość w ringu. Na pewno wie jedno – najważniejszy jest dla niej lewy prosty. Cios, z którego słynął polski mistrz Dariusz Michalczewski. Zobaczymy, czy to wystarczy do zdobycia medalu na olimpiadzie.

Widzicie Państwo to skupienie? W boksie głowa odgrywa kluczową rolę
Nie chciała mnie zniszczyć – Chciałabym wygrać olimpiadę, zdobyć medal i tak zacząć drogę sukcesów – Natalia Ziach z Bługowa ma sprecyzowane plany. Ring ma być tym sportem, który...
Płeć nie ma znaczenia – Finał Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży odbędzie się 10–14 lipca w Pułtusku. Wystartuje tam siedem podopiecznych Tomka Tetzlaffa, w tym trzy opisane dziewczęta...
Chciałabym wygrać olimpiadę, zdobyć medal i tak zacząć drogę sukcesów
– Natalia Ziach z Bługowa ma sprecyzowane plany. Ring ma być tym sportem, który zostanie z nią na lata. Piętnastolatka próbowała już biegów, jazdy na rowerze, koszykówki i siatkówki. To niezdecydowanie denerwowało jej rodziców. Boks podobno ich uspokoił.
Trenuję go od 2015 roku, z kilkumiesięczną przerwą, więc rodzice cieszą się ze mną
– zapewnia. Jej zdaniem nie ma przeszkód, by uprawiała go dziewczyna. I wcale nie musi z niczego rezygnować. Natalia na przykład boksuje, mając paznokcie pomalowane na jaskrawy kolor.
A czemu nie?
– pyta zaczepnie.
Wchodząc do ringu myśli o tym, by dać z siebie wszystko. Nie skupia się na przeciwniczce, tylko na sobie. Cios, unik, garda. – Walczyłam z doświadczoną zawodniczką. Bałam się, ale w ringu się uspokoiłam. Ona wcale nie była nastawiona na to, żeby mnie zniszczyć. Była miła, bo wiedziała, że to tylko walka – tak myślała do pierwszego ciosu na twarz.
Poczułam, że będzie ciężko, że nie umiem wszystkiego. Już wiedziałam, nad czym mam popracować
– przyznaje, że boks to sport dla myślących. To sztuka zgrania kilku rzeczy.

Tomasz Tetzlaff wierzy w swoje podopieczne. Boks kobiecy również dzięki nim zyskuje na popularności
Trzeba trzymać postawę, zasłaniać się gardą, wiedzieć, że przy ciosie jest skręt. Trzeba to wszystko kontrolować i wiedzieć, kiedy i jak uderzyć
– mówi rozemocjonowana. Widać, że żyje pięściarstwem. Najważniejszy w nim jest, jej zdaniem, prawy prosty. A koszty tego sportu?
Boję się kontuzji, ale trener mówi, że nic złego nie może mi się stać. Najwyżej krew poleci mi z nosa
– mówi, a ja patrzę na bliznę na jej czole.
Uderzyłam się, gdy byłam mała. Boks zwykle nie jest tak niebezpieczny jak życie dookoła
– uważa nastolatka.
Finał Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży odbędzie się 10–14 lipca w Pułtusku. Wystartuje tam siedem podopiecznych Tomka Tetzlaffa, w tym trzy opisane dziewczęta z gminy Lipka (pozostałe są z Jastrowia, Bądecza i Jeziorek Kosztowskich). Trener wierzy w ich sukces, choć łatwo nie będzie.
Kilka lat temu na olimpiadzie były cztery dziewczyny, więc medale miały pewne. Tak było z Kamilą Gryką w Sokółce. Dzisiaj konkurencja jest znacznie większa. By zdobyć medal trzeba boksować
– złotowianin akcentuje ostatnie słowo. Na szczęście dziewczęta chcą pracować.
Dzisiaj szkoła ma wolne, inni odpoczywają, a one od 9:30 trenują. To mnie też motywuje, bo widzę, że się rozwijają. Zuzia rok temu nie wiedziała, czy w ogóle wejdzie do ringu, a dziś po przegranej mówi: panie trenerze, musimy więcej sparować. Brawo!
Reklama
– trener „Sparty” Złotów twierdzi, że trwa moda na damski boks. Treningi w Lipce odbywają się dwa razy w tygodniu. Gdy zdarzy się, że jeden z nich wypadnie, dziewczyny przyjeżdżają do Złotowa. Dowożą je rodzice lub wsiadają w pociąg. Czy to znaczy, że płeć piękna ma więcej samozaparcia niż jej brzydszy odpowiednik?
Płeć nie ma znaczenia. Wszystko zależy od indywidualnego podejścia. W Lipce te dziewczyny już prawie dwa lata trenują, co jest ewenementem. To im dobrze wróży
– T. Tezlaff mówi tak, jakby był przekonany, że z Pułtuska jego podopieczne przywiozą medale. Oby tak było. Trzymamy kciuki.[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jakoś nie bardzo podoba mi się, aby płeć piękna boksowała się. To wg mnie takie nieludzkie. Idźcie dziewczyny pobiegać, a nie nawalacie się po twarzach. Jak to potem wygląda. To ma być piękne? To ma być sport? Może któraś za kilka lat będzie chciała zostać matką i może się okazać, że nie da rady, bo wnętrzności będzie miała obite po walkach i niesprawne. Żal mi was. Znajdźcie sobie inne hobby.
Uuuuch!!! Lubię takie ostre...
LUBIE BOKS KOBIET
Jakoś nie bardzo podoba mi się, aby płeć piękna boksowała się. To wg mnie takie nieludzkie. Idźcie dziewczyny pobiegać, a nie nawalacie się po twarzach. Jak to potem wygląda. To ma być piękne? To ma być sport? Może któraś za kilka lat będzie chciała zostać matką i może się okazać, że nie da rady, bo wnętrzności będzie miała obite po walkach i niesprawne. Żal mi was. Znajdźcie sobie inne hobby.
Uuuuch!!! Lubię takie ostre...
LUBIE BOKS KOBIET