Od kiedy na rynku pracy brakuje fachowców i rzemieślników, a osoby po studiach mają problem ze znalezieniem pracy, większą uwagę zaczęto przykładać do kształcenia zawodowego. W trendzie tym szansę na przetrwanie dla szkoły ponadgimnazjalnej w Jastrowiu widzi m.in. starosta Ryszard Goławski.
Problem w tym, że kształcenie zawodowe odbywa się w tzw. systemie dualnym. Oznacza to, że uczniowie wiedzę i umiejętności niezbędne do wykonywania zawodu zdobywają nie tylko w szkole, ale w równej mierze w ramach praktyk odbywanych w zakładach rzemieślniczych. Zajęcia praktyczne z młodocianymi pracownikami mogą prowadzić pracodawcy lub zatrudnieni pracownicy posiadający odpowiednie kwalifikacje zawodowe i pedagogiczne. Mogą oni wówczas zatrudniać uczniów na specjalnych zasadach, odnoszących się do pracowników młodocianych. Okazuje się, że brak kwalifikacji wskazanych w Rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej z dnia 1 lipca 2002 r. w sprawie praktycznej nauki zawodu stanowi spore, ale nie jedyne utrudnienie w poszukiwaniu miejsca praktyk na terenie Jastrowia.

Losy tej szkoły i budynku ciągle się ważą, uratować ją może przede wszystkim wzrost liczby uczniów, a na nią wpływ ma możliwość odbywania praktyk
Problem uczniów z Jastrowia, którzy w swojej miejscowości nie mogą odbywać praktyk ze względu na brak przygotowania pracodawców dostrzega radny Ryszard Król – podczas spotkania rady ze starostą zwrócił się w tej sprawie z apelem do Ryszarda Goławskiego. Starosta zobowiązał się, że postara się zachęcić przewodniczącego złotowskiego Cechu Rzemiosł Różnych Karola Pufala do zorganizowania odpowiednich szkoleń dla pracodawców. Radny, który sam w należącym do niego sklepie przyjmuje uczennice na praktyki, ubolewa nad tym, że szkoła nie współpracuje w tym zakresie z przedsiębiorcami.
Szkoła nie widzi problemu - W tym roku edukację w pierwszej klasie w szkole w Jastrowiu rozpoczęło 26 uczniów, dużo poniżej oczekiwań osób walczących o przetrwanie placówki, które...
Tylu fryzjerów, a praktyk mało - Ryszard Król mówiąc o problemie praktyk jako przykład podaje właśnie branżę fryzjerską. - W Jastrowiu jest chyba ze 40 zakładów, a mimo to uczniowie...
Pracodawcom nie zależy - O tym, że w Jastrowiu jest problem z praktykami wie też Karol Pufal. Do Cechu docierają tego rodzaju głosy, ale według starszego cechu rozwiązanie...
Zajęcia praktyczne z młodocianymi pracownikami mogą prowadzić osoby, które posiadają...
W tym roku edukację w pierwszej klasie w szkole w Jastrowiu rozpoczęło 26 uczniów, dużo poniżej oczekiwań osób walczących o przetrwanie placówki, które liczyły na utworzenie dwóch klas. Uczniowie kształcą się w klasie łączonej w dwóch kierunkach: mechanik samochodów oraz profil wielozawodowy. Zapytana o praktyki Anna Ściubeł, zarządzająca jastrowską placówką CKZiU poinformowała nas, że do niej nie doszły głosy, aby uczniowie mieli problem ze znalezieniem praktyk. Na nich spoczywa zadanie znalezienia pracodawcy, u którego będą odbywać praktyki i wszyscy takie umowy praktyk dostarczają. Dyrektor przyznaje, że z rzadka zdarza się, aby uczeń miał z tym problem i wtedy szkoła stara się mu pomóc. Co więcej, przyszli mechanicy mają do dyspozycji szkolny warsztat. O ile więc garstka uczniów z jastrowskiego CKZiU sobie jakoś radzi, to i tak wielu mieszkańców miasta i pobliskich miejscowości wybiera klasy wielozawodowe w bardziej odległych szkołach, i to w Złotowie, Szczecinku, Wałczu lub Pile kształcą się np. na fryzjerów czy sprzedawców.
Ryszard Król mówiąc o problemie praktyk jako przykład podaje właśnie branżę fryzjerską. - W Jastrowiu jest chyba ze 40 zakładów, a mimo to uczniowie decydujący się na tą profesję mają problemy z przyjęciem na praktyki – mówi radny, który jest przekonany, że m.in. przez to Jastrowie nie może przyciągnąć ani nawet zatrzymać uczniów. Dzwoniąc do sześciu przypadkowo wybranych zakładów fryzjerskich trafiłem na zaledwie jeden, który zatrudnia uczniów. Szefowa przyznaje, że na początku nie była do tego przekonana, ale gdy miała problemy ze znalezieniem pracowników czy stażystów postanowiła, że sama takich wykształci. W tej chwili pani Marta ma u siebie dwie uczennice z jastrowskiej szkoły.
Pozostałe fryzjerki do praktyk podchodziły dużo bardziej sceptycznie. Szczególnie dwie panie, które kiedyś przyjmowały uczniów, ale z tego zrezygnowały. Za dużo dodatkowych obowiązków i problemów wychowawczych. Z kolei jedna z pań, prowadząca od niedawna jednoosobowy zakład zwróciła uwagę na jakość praktyk. Z własnego doświadczenia wie, że trudno się czegoś w ten sposób nauczyć, gdyż przeważnie opiera się to na zadaniach typu przynieś, podaj, pozamiataj. Podobnie jest w innych branżach. Przedsiębiorcy z branż handlowej, budowlanej czy instalacji sanitarnych, z którymi się kontaktowałem albo praktyk nie prowadzą, bo nie posiadają uprawnień i nie są ich zdobyciem zainteresowani, albo przestali przyjmować uczniów ze względu na to, jakie problemy generują. Tych, którzy się do nich zgłaszają odsyłają więc z kwitkiem. Wszyscy przyznają też, że nigdy nie kontaktował się z nimi w tej sprawie ktoś ze szkoły.

Przyszli mechanicy korzystają ze szkolnego warsztatu, więc nie muszą się martwić o praktyki (fot. CKZiU)
O tym, że w Jastrowiu jest problem z praktykami wie też Karol Pufal. Do Cechu docierają tego rodzaju głosy, ale według starszego cechu rozwiązanie tej niedogodności dla uczniów nie zależy od organizacji rzemieślników, a od samych pracodawców. Złotowski Cech poprzez egzaminy mistrzowskie i kursy umożliwia im zdobycie wymaganych kwalifikacji. Według Karola Pufala to, że wielu rzemieślników nie jest przygotowanych do przyjmowania uczniów na praktyki wynika z tego, że albo nie są świadomi wymagań prawnych, albo po prostu nie są zainteresowani taką formą zatrudniania młodocianych. Zresztą spośród blisko 200 zakładów zrzeszonych w Cechu Rzemiosł tylko pięć jest z Jastrowia.
[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Król chyba rzadko chodzi do fryzjera. Bo wtedy miałby wiedzę dlaczego nie chcą brać praktykantów.
Bzdury rzeczesz . Dziś uczeń to materiał na przyszłego pracownika przy tak niskim bezrobociu. Tylko cały system kuleje tak bardzo, ze szkoły nie są w stanie zapewnić wykwalifikowanych ludzi. Sama szkoła (nauczyciele) nie jest w stanie nadążyć technicznie za nowinkami na rynku. Idealny sposób to taki, gdzie praktyki odbywają się bezpośrednio w firmie, w której może być później zatrudniony człowiek. Firmy powinny spełniać standardy innowacyjności i wtedy opłaca się do tego nawet dopłacać. Dla przedsiębiorców najdroższe jest szkolenie, ale branie człowieka na praktyki co nic nie potrafi jest jeszcze droższe.
Tragiczne stwierdzenie ,,uczyla sie za fryzjerke,, !!! :-/
Nie chce nikogo obrazić, ale w Polsce ten model kształcenia nie wypali. Musimy wrócić do sposobu jaki miał miejsce przed 1999 rokiem. Mam na mysli tylko szkoły zawodowe z duzym zapleczem warsztatowym .Zniszczenie tego przez dzisiejsze i poprzednie władze jest czyms kryminalnym. Ale tylko "jajoglowy idio...ta" ktory dzisiaj probuje udowadniac ze jego racja jest najświętsza nie rozumie, ze zniszczono tak naprawde Polskie kadry zawodowe. Nauczyciele nie maja obecnie ZADNEGO wyobrazenia o potrzebie rynku zawodowego, szkoly walcza o przetrwanie, edukacja sie nie liczy a odbudowac to "kretyni" trzeba kolejnych kilka/nascie lat.
Nie wierzę w to co czytam... Co znaczy "uczyła się ZA fryzjerkę"???
Tu wlasciwie chodzi o co innego. Pracodawcy biora sobie z Urzedu Pracy na staze za ktore placi UP czyli my podatnicy albo prace interwencyjne gdzie pracodawca dostaje 80% dofinansowania do wynagrodzenia dla tego pracownika. Wiec po co praktykant. Chore to wszystko jest!!
Na Boga ! czy jajogłowi "deb....le" nie rozumieją, że w Najjaśniejszej Rzeczypospolitej nie można zrzucać na pracodawcę obowiązku szkolenia praktykanta bo sami pracodawcy sa tzw. "cwaniaki" bez wykształcenia i dodatku nastawieni na zarabianie kasy, kasy, kasy a jedno z drugim w tym kraju nie da sie połączyc. To przepaśc moralna i cywilizacyjna. Jest niewiele firm i zakladów pracy które potrafią "zrobic" z ucznia pracownika ale państwo nie ułatwia tego pracodawca i wielu rezygnuje z uczniow, zas wyszkolenie pracownika musi jak za dawnych lat wrocic do obowiazkow szkoly.
Król chyba rzadko chodzi do fryzjera. Bo wtedy miałby wiedzę dlaczego nie chcą brać praktykantów.
Bzdury rzeczesz . Dziś uczeń to materiał na przyszłego pracownika przy tak niskim bezrobociu. Tylko cały system kuleje tak bardzo, ze szkoły nie są w stanie zapewnić wykwalifikowanych ludzi. Sama szkoła (nauczyciele) nie jest w stanie nadążyć technicznie za nowinkami na rynku. Idealny sposób to taki, gdzie praktyki odbywają się bezpośrednio w firmie, w której może być później zatrudniony człowiek. Firmy powinny spełniać standardy innowacyjności i wtedy opłaca się do tego nawet dopłacać. Dla przedsiębiorców najdroższe jest szkolenie, ale branie człowieka na praktyki co nic nie potrafi jest jeszcze droższe.
Tragiczne stwierdzenie ,,uczyla sie za fryzjerke,, !!! :-/