Reklama

Przychodzi dziecko do lekarza

22/11/2018 07:30

Jak chronić dzieci przed alergiami, otyłością, zaburzeniami psychicznymi, których jest coraz więcej. Jak przekonywać do szczepienia dzieci? Na te i inne pytania odpowiada lekarz Justyna Lichodziejewska-Gałązka, specjalista pediatrii

Jakim trzeba być człowiekiem, by zostać dobrym pediatrą?
Generalnie, żeby zostać dobrym lekarzem należy być człowiekiem otwartym, komunikatywnym, ambitnym, dociekliwym. Dodatkowo w pediatrii bardzo ważna jest intuicja, cierpliwość, podejście do dzieci i umiejętność nawiązania z nimi kontaktu.

Pediatra jest jak mama?
Może nie aż tak, ale dzieci są bardzo intuicyjne i wyczuwają wszelki fałsz. Ważna jest oczywiście empatia i umiejętność oceny pacjenta, który nie zawsze potrafi nam powiedzieć, co mu dolega. Jesteśmy w stanie zbadać dziecko na tyle, na ile ono nam pozwoli. Często jest to pacjent niewspółpracujący. Lata pracy i doświadczenie są w tej sytuacji nie do przecenienia.

Reklama

Żeby zrozumieć dziecko, dotrzeć do niego samemu trzeba mieć w sobie spory pierwiastek dziecięcy?
Warto zachować w sobie dziecięcą szczerość, otwartość i radość. Trzeba pamiętać jak dziecko myśli i jak odbiera otaczający świat.

Pewnie trudniej porozumieć się z rodzicami, którzy często wręcz histerycznie podchodzą do choroby swoich pociech.
Tak, pediatra ma w rzeczywistości styczność z dwoma pacjentami: właściwym – dzieckiem i pośrednim – rodzicem. Ważna jest komunikacja, zarówno z dzieckiem jak i z rodzicem oraz zbudowanie zaufania. Dużo tłumaczę i nie unikam odpowiedzi na trudne pytania, staram się w ten sposób wyciszyć niepokoje rodziców.

Reklama

A jak Pani wychodzi ze starcia z doktorem Google?
W sieci można znaleźć różne informacje, często nie do końca lub zupełnie niezgodne z prawdą, moim zadaniem jest przedstawić informację rzetelną, zgodną z aktualną wiedzą medyczną. Zdarzają się przypadki, kiedy nie udaje się przekonać rodziców do właściwych, z punktu widzenia medycyny, racji.

Pediatrą jest Pani od ponad 20 lat, a od kilku trwa gorąca dyskusja nad szczepieniem dzieci. Są z tym problemy w Złotowie?
Wśród pacjentów, którymi się zajmuję, a jest to tylko część dziecięcej populacji Złotowa i okolic, zdarzają się sytuacje kiedy rodzice nie wyrażają zgody na szczepienie swoich pociech. Mam kilka takich przypadków, czasem dotyczy to wszystkich szczepień, począwszy od okresu noworodkowego, a czasami pojedynczych szczepień.

Reklama

Próbowała Pani przekonać tych rodziców do zaszczepienia dziecka? Jakich argumentów Pani użyła?
Próby nakłonienia takich rodziców do szczepień wymagają zawsze długiej rozmowy. Trzeba ich przekonać, że choroby zakaźne stanowią nadal realne zagrożenie zdrowia, a czasem życia dzieci. Ostatnie, dramatyczne historie zgonów dzieci z najbliższych nam okolic potwierdzają słuszność tych argumentów. Najważniejszy z nich to ten, że szczepienie to podstawa profilaktyki chorób zakaźnych. Są choroby, które udało się wyeliminować zupełnie właśnie dlatego, że stosowano masowe szczepienia, mówię tu na przykład o ospie prawdziwej, której wg WHO nie notuje się od 1979 roku.

Mówiła im Pani o odpowiedzialności nie tylko za swoje dziecko? Ich decyzja może wpłynąć na życie innych ludzi, co obserwujemy teraz w kraju z przypadkami odry.
Zdecydowanie, dlatego uważam, że słusznie odrzucono projekt ustawy opracowanej przez ruchy antyszczepionkowe, które domagały się zniesienia obowiązkowości szczepień. Dobrze, że do głosu dochodzą też zwolennicy szczepień, którzy stworzyli projekt ustawy, by do publicznych żłobków i przedszkoli w pierwszej kolejności przyjmowano dzieci zaszczepione.

Reklama

Poczuła się Pani bezradna w sytuacji odmowy rodziców?
Trochę tak. Widać siła mediów społecznościowych jest wielka. A informacji zamieszczanych przez antyszczepionkowców jest tam nieporównanie więcej niż argumentów przemawiających za słusznością szczepień i merytorycznej dyskusji.

Skoro mowa o zagrożeniach, to zauważa Pani wzrost liczby dzieci z nadwagą i otyłością?
Zdecydowanie tak. I  na oddziałach szpitalnych i w lecznictwie ambulatoryjnym widać, że ilość dzieci z nadwagą rośnie w zastraszającym tempie. Według danych z 2016 roku około 15% uczniów polskich szkół dotkniętych jest problemem nadwagi. O ile zjawisko to nie narasta obecnie wśród nastolatków, o tyle zatrważające jest, że rośnie ilość dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym z nadwagą i otyłością. Bywają nawet dwu- i trzylatki z nadwagą.
Wielu rodziców ma wymówkę w postaci obciążeń genetycznych: „bo babcia, tata czy dziadek są otyli”. Absolutnie się z tym nie zgadzam. Nadmierna masa ciała wynika najczęściej ze złych nawyków żywieniowych przekazywanych z pokolenia na pokolenie oraz braku aktywności fizycznej.

Reklama

Widzi to Pani choćby w poczekalni, że już taki dwulatek nie bawi się samochodem czy lalką, lecz telefonem lub tabletem?
Zjawisko to obserwowałam zwłaszcza w szpitalu. Cześć rodziców w ten sposób „zajmuje się” dzieckiem. Małe dzieci niekiedy lepiej klikają niż mówią.

To prosta droga do zaburzeń rozwoju: mowy, interakcji personalnych.
Na pewno tak, a możemy pójść jeszcze dalej i wykazać, że zauważamy zdecydowany wzrost problemów natury psychiatrycznej u dzieci. W grupie dzieci najmłodszych są to kłopoty z komunikowaniem się, z zaburzeniami rytmu snu i czuwania, u starszych brak umiejętności funkcjonowania w grupie rówieśniczej, a u nastolatków nierzadko zdarzają się samookaleczenia czy nawet próby samobójcze. Przyczyną jest pozostawianie dzieci samym sobie, rodzice maja kłopot ze znalezieniem odpowiedniej ilości czasu dla dzieci, mało jest rodzin wielopokoleniowych, w których pod nieobecność rodziców pociechą zajmą się na przykład dziadkowie. Większe dzieci i nastolatki szukają więc pomocy w sieci. Nikt ich nie uczy,  jak radzić sobie z problemami, jak rozładowywać złe emocje.

Reklama

Gdy ma się od małego za zabawkę telefon czy tablet, to dochodzi do tzw. przebodźcowania. Inna zabawka jest wtedy zbyt nudna.
To zdecydowanie nadmierna liczba bodźców dla małych dzieci. Stąd biorą się zaburzenia zachowania czy snu. Te dzieci są wiecznie pobudzone.

Efektem złego odżywiania, picia napojów gazowanych z dużą zawartością cukru czy jedzenia fast foodów, jest też zły stan uzębienia dzieci. Badania wykazują duży wzrost przypadków próchnicy wśród dzieci.
Oprócz niewłaściwej diety kluczowy jest też trudny dostęp do publicznej opieki stomatologicznej. U większości moich pacjentów nie dostrzegam, na szczęście, nasilonej próchnicy, to z pewnością zasługa rodziców, którzy dbają o stan ich uzębienia.

Reklama

Równolegle do dyskusji o szczepionkach trwają rozmowy na temat przywrócenia medycyny do szkół. Pani zdaniem to byłoby dobre rozwiązanie?
Lekarzy w szkołach nie ma od dawna i prędko nie będzie. Nie chodzi tylko o pieniądze, ale też o brak kadry lekarskiej. Jest nas za mało. Średnia wieku pediatry w Polsce to 55 lat!

Polskie Towarzystwo Pediatryczne podaje, że istnieje też duża luka pokoleniowa - 2700 emerytowanych lekarzy tej specjalności wciąż pozostaje czynnych zawodowo. Gdyby nagle powiedzieli, że mają dość, to pediatria się po prostu zawali.
Jeszcze kilka lat i będzie duży kłopot, bo to nie jest chętnie wybierana przez młodych lekarzy specjalizacja.

Reklama

Dlaczego? To tak trudna specjalizacja? Mało opłacalna? Według danych PTP pediatrów dawniej było ok. 12 tys., dziś jest ich ok. 7 tysięcy.
Przede wszystkim pediatria jest bardzo rozległą dziedziną medycyny, dodatkowo obejmuje elementy innych dziedzin szczegółowych jak: okulistyka, neurologia, dermatologia, laryngologia, chirurgia – dziecięca, a także wady wrodzone, choroby uwarunkowane genetycznie, choroby metaboliczne, z którymi lekarze innych specjalności mogą nie mieć nigdy do czynienia - część z tych pacjentów nie dożywa wieku dorosłego.

Problemem naszego świata jest też to, co jemy (przetworzona żywność), a także to, czym oddychamy. Czynniki te wywołują alergie.
To cena, którą płacimy za rozwój cywilizacyjny, ale też za zwykły brak rozsądku. Ostatnio dużo mówi się o zanieczyszczeniu powietrza i smogu. Jakość powietrza, którym oddychamy ma olbrzymie znaczenie, jak się okazuje, również nawet dla jeszcze nienarodzonych dzieci. Matki przebywające w czasie ciąży w atmosferze dużego zanieczyszczenia powietrza rodzą dzieci z mniejszą masą urodzeniową, mniejszą pojemnością płuc, częściej zapadające na infekcje układu oddechowego i astmę oskrzelową. Szkodliwy wpływ zanieczyszczeń powietrza dotyczy nas wszystkich i dlatego nie mogę zrozumieć osób, które spalają w domowych piecach śmieci, plastik, gumę. To jest realny problem w Złotowie i wyzwanie dla władz samorządowych, jeśli mamy być wielkopolskim zdrojem.

Reklama

Co rodzice mogą zrobić, by chronić dzieci przed rozwojem alergii?
Przyczyny rozwoju coraz częściej występującej alergii są złożone i nie do końca dokładnie poznane. Od dawna istnieje teoria higieniczna, według której nadmierna ochrona dziecka przed kontaktem z alergenami czy infekcjami prowadzi właśnie do rozwoju alergii. Ważne jest, jak zawsze w życiu,  zachowanie złotego środka. To truizm, ale jeszcze raz należy podkreślić bezcenną wartość tak zwanego zdrowego trybu życia, to znaczy właściwego odżywiania, aktywności fizycznej, zwłaszcza na świeżym powietrzu, również, ważną dla dzieci, higienę snu.

Są jednak choroby, przed którymi trudno ustrzec swoje pociechy. Poradnie psychologiczne obserwują znaczny wzrost liczby dzieci z różnego rodzaju deficytami.
Myślę, że te dzieci były zawsze, nie rozpoznawano jednak tych chorób, nie były one nazwane ani scharakteryzowane. Określenie autyzm czy ADHD to stosunkowo nowe pojęcia. Wcześniej dzieci te były traktowane jako upośledzone lub po prostu niegrzeczne, zamykano je w domach lub szkołach specjalnych. O autyzmie mówi się też wiele w kontekście szczepień, zwłaszcza MMR. Chcę podkreślić, że nie ma żadnego związku pomiędzy szczepieniami a rozwojem autyzmu.

Reklama

W jaki sposób mówi Pani dziecku o chorobie?
Czasu na pacjenta jest mało, to jest kluczowy problem w lecznictwie ambulatoryjnym. Rozmawiam więc jednocześnie z dzieckiem i rodzicem. Informację dla dziecka staram się przekazać zrozumiałym dla niego językiem, tłumaczę, tak by chciało współpracować w procesie leczenia.

Zastanawiam się, czy po tylu latach praktyki nadal przeżywa Pani jego ból, płacz?
Najtrudniej jest mi pogodzić się z sytuacją, kiedy maluchy pozostawiane są same sobie. Tak bywa w szpitalu na oddziale dziecięcym, gdzie obok dzieci będących pod czułą opieką rodziców, dziadków leżą również pojedyncze zupełnie same. Ich rodzice przyjeżdżają co kilka dni, a czasem wręcz trzeba ich ściągać telefonami. A przecież kilkulatki niewiele rozumieją z pobytu w szpitalu, bólu jakiego doświadczają czy separacji od rodziny.

A radość? Dzieci są wdzięczne za opiekę?
Ogromnie. Niektóre zwracają się do mnie na „ty”, czasem traktują jak kumpla, dobrze się tu czują. Dużą radością jest dla mnie, gdy kilkulatki wchodzą do mnie uśmiechnięte i od drzwi coś mi opowiadają. Dzieci są bardzo wdzięcznymi pacjentami.

Myślała Pani kiedyś o zmianie specjalizacji, czy nadal uważa Pani, że pediatria była właściwym wyborem?
To był dobry wybór, aczkolwiek przez lata dojrzewała we mnie chęć zrobienia jeszcze jednej specjalizacji - psychiatrii dziecięcej, zwłaszcza, że niedobór kadr w tym zakresie jest ogromny, a ilość problemów psychiatrycznych wśród dzieci narasta. Program wszystkich specjalizacji jest trudny do zrealizowania przez lekarzy mieszkających w małych ośrodkach.

Co to znaczy?
Większość specjalizacji trwa obecnie pięć lat. W przypadku psychiatrii dziecięcej musiałabym spędzić pełne trzy lata pracując w ramach wolontariatu w klinice w Poznaniu i kolejne dwa lata odbywając pozostałe kursy i staże. Trudno to pogodzić z życiem rodzinnym i zarobkowaniem. Dlatego większość lekarzy po zrobieniu specjalizacji w dużym mieście już tam pozostaje i niechętnie myśli o przeprowadzce.

To źle nam wróży.
Niestety tak, choć z perspektywy czasu doceniam mieszkanie i pracę w małym mieście, żyje się tu wolniej i znacznie przyjemniej.

Rozmawiał Łukasz Opłatek

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2018-11-22 07:43:40

    Jedyny porządny lekarz w "medyku" .... jest tam jeszcze (doktor) Zamczyk ale w mojej i nie tylko w mojej ocenie to jest po prostu parodia a nie lekarz...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2018-11-22 11:44:40

    Przyjazny lekarz, dobry człowiek:)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Nowy pacjent - niezalogowany 2018-11-22 12:58:01

    "Jedyny porządny lekarz w "medyku" .... jest tam jeszcze (doktor) Zamczyk ale w mojej i nie tylko w mojej ocenie to jest po prostu parodia a nie lekarz... "- To zapisz się do Stępnia. Powodzenia

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama