Do niecodziennej akcji zostali wezwani strażacy z Łobżenicy
Dnia 7 stycznia po godzinie 12:00 strażacy z OSP interweniowali w sprawie zgłoszenia o ptaku, który przymarzł do gałęzi drzewa w Łobżenicy przy ul. Targowej.
Strażakom udało się uwolnić ptaka.
Info: OSP Łobżenica
Foto: Grzegorz Zięba
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Czyj ptak?
Co za znaczenie czyj? Ptak!!!A jeszcze o 12 jak wszyscy do Kościoła szli!!! Dobrze,że to mieszkańcy Łobżenicy widzieli i zgłosili.Takie przestraszone maleństwo...aż się w sobie skurczyło.Proszę sobie wyobrazić jaki to był szok,jak taka potęzna gałąz go do siebie przyssała.Dobrze,że Strażacy znają się na takich przy przypadkach i bardzo delikatnie uwolnili to maleństwo.Nie zdarli mu skórki.Tym razem się udało...Morał z tego: uważaj z jakim drzewem się zadajesz i gdzie.
Człowiek marznie i każdy przechodzi obojętnie. Ptak ,, przymarzł " i bohaterstwo tych co go uwalniają. Jedno i drugie w udzieleniu pomocy, powinno być powinnością chwili. Tak było za czasów gdy ludzie się szanowali i nikt nikomu nie zazdrościł kłopotów ani biedy. Teraz, zwierze przymarznie bo aż 10° mrozu i dzielne służby opierając się tej aurze, ratują uwięzionego ptaka. Kiedyś z tym dawali sobie radę chłopcy w wieku 12 lat i to przy mrozie poniżej 25°C. Na codzień robili to bez wielkiego szumu, no bo i po co on komu potrzebny.
W Łobżenicy zalało ptak przymarzł do gałęzi Żywioł żywioł A w Złotowie sąsiad kupił przyczepę drzewa gałęziówke
Boże. Chron nas przed lekarzami "studiującymi " w Pile. Tak jak przez tych po "zarządzaniu" i innych cudach tylko po to w Pile otwartych żeby wykładowcy mogli dorobic. Już dosyć tych magistrów sobotnio niedzielnych. Lekarze niech się wezmą do roboty bo jak widać na prywatnych wizytach nie są "zmęczeni," mają czas. Są uśmiechnięci. Nie mają dola. To tak samo jak nauczyciele po tych pseudo studisch. Jedyne co ich zmotywowało to wakacje i Karta Nauczyciela. Bylsm na wywiadówce u takiej jednej "polonistce," która prostego zdania nią mogła sklecić. Boże chroń nas przed lekarzami.po takich studisch.
Mój ptaszek tez kiedys przymarzł...
Brak Żukowski; nie kpij sobie z mocy Św. Judy Tadeusza. Nie bądź jak redaktorzy tej redakcji, którzy nie widzą ludzi ich potrzeb bo ważniejszym tematem są wilki, ptaki czy podróże. Osobiście nie znam człowieka, który widząc zwierzę w potrzebie, przejdzie obok niego obojętnie. Oczywiście pisze o człowieku a nie bandytach znęcających się nad zwierzętami.
Czyj ptak?
Co za znaczenie czyj? Ptak!!!A jeszcze o 12 jak wszyscy do Kościoła szli!!! Dobrze,że to mieszkańcy Łobżenicy widzieli i zgłosili.Takie przestraszone maleństwo...aż się w sobie skurczyło.Proszę sobie wyobrazić jaki to był szok,jak taka potęzna gałąz go do siebie przyssała.Dobrze,że Strażacy znają się na takich przy przypadkach i bardzo delikatnie uwolnili to maleństwo.Nie zdarli mu skórki.Tym razem się udało...Morał z tego: uważaj z jakim drzewem się zadajesz i gdzie.
Człowiek marznie i każdy przechodzi obojętnie. Ptak ,, przymarzł " i bohaterstwo tych co go uwalniają. Jedno i drugie w udzieleniu pomocy, powinno być powinnością chwili. Tak było za czasów gdy ludzie się szanowali i nikt nikomu nie zazdrościł kłopotów ani biedy. Teraz, zwierze przymarznie bo aż 10° mrozu i dzielne służby opierając się tej aurze, ratują uwięzionego ptaka. Kiedyś z tym dawali sobie radę chłopcy w wieku 12 lat i to przy mrozie poniżej 25°C. Na codzień robili to bez wielkiego szumu, no bo i po co on komu potrzebny.