Reklama

Radni nie chcieli się sprzeciwić

24/12/2012 00:00
Odwołana niedawno skarbnik przekonana jest, że o tej decyzji zadecydowały kwestie personalne, a nie merytoryczne. - Nie chciałabym szerzej na ten temat się wypowiadać - mówi zdawkowo. Z Sabiną Wielgus rozmawia Piotr Steffen

Czym się Pani zajmowała zanim trafiła do okoneckiego urzędu?
Zaocznie zrobiłam licencjat w Wyższej Szkole Biznesu w Pile, w tym czasie pracowałam też w sklepie w Szczecinku, jako sprzedawca. Po dwóch latach zaszłam w ciążę, urodziłam dziecko, w trakcie zaczęłam zaoczne magisterskie studia uzupełniające na Uniwersytecie Szczecińskim na Wydziale Nauk Ekonomicznych i Zarządzania, kierunek finanse i bankowość, specjalizacja rachunkowość. W tym czasie pracowałam też jako księgowa w dużej spółce w Szczecinku.

Ponoć swego czasu zarobkowała też Pani w Anglii?

Tak, był moment, że musiałam za pieniędzmi wyjechać za granicę. W Anglii byłam dwa lata. W 2007 roku przyjechałam na święta do domu i wtedy zaproponowano mi pracę w okoneckim urzędzie na stanowisku inspektora w wydziale finansowym. To była dla mnie trudna decyzja, ale z początkiem 2008 roku podjęłam ją.

To było za rządów Romualda Duszary – to prawda, że Pani kandydaturę wspierał ówczesny skarbnik Janusz Mliczak?

Przyznaję, że Janusz Mliczak rzeczywiście zaproponował mi wtedy pracę. Był już przymierzany na funkcję zastępcy burmistrza, stąd w kontekście przyszłego skarbnika pojawiło się moje nazwisko.

Z przerażeniem czy ze spokojem przyjęła Pani tę propozycję?

Wierzyłam, że sobie poradzę. Przede wszystkim miałam chęć pracować, ale też wiedziałam, na czym polega ta praca. Miałam już jakieś doświadczenie, bo swego czasu przez pół roku odbyłam staż w urzędzie, później nabyłam sporo doświadczenia we wspomnianej spółce w Szczecinku. Faktem jest, że wcześniej nie miałam nigdy styczności z budżetem samorządu.
[[reklama]]
Zastąpienie Janusza Mliczaka było dużym wyzwaniem? Ponoć to całkiem dobry fachowiec w dziedzinie finansów.

Niewątpliwie Janusz jest zdolnym człowiekiem, choć niektórzy uważają, że to przede wszystkim o tyle dobry finansista, co znakomity polityk. Osobiście uważam, że sukces i powodzenie w pracy w dużym stopniu jest uzależniony od innych warunków, które w przypadku jego osoby też swego czasu wystąpiły i pomogły mu się rozwinąć. Możesz być dobry, możesz mieć chęci, ale gdy dodatkowe uwarunkowania nie są sprzyjające, mogą przeszkodzić w rozwoju.

Ma Pani na myśli swój przypadek?

Po części tak.

Jako skarbnik gminy Okonek pracowała Pani ponad cztery lata, współpracowała w tym czasie z trzema burmistrzami. Proszę podsumować te lata w kilku zdaniach.

Dwa lata pracowałam z Romualdem Duszarą, półtora roku z Andrzejem Jasiłkiem i pięć miesięcy z Mieczysławem Raptą. Trzeba pamiętać, że relacje między burmistrzem a skarbnikiem są niezwykle istotne. Z panem Duszarą praca nie była trudna, był gotowy na rozmowy, także na te trudne. Z panem Jasiłkiem praca była trudna, ale nie pod względem personalnym, a z powodu sytuacji, jaka miała miejsce w tamtym czasie w gminie. Ze względu na tę sytuację w tamtym czasie również moja osoba jakoś szczególnie ujawniła się w kontekście spraw publicznych gminy Okonek. Pamiętam, jak w trójkę z burmistrzem i Januszem Mliczakiem długo siedzieliśmy nad projektem uchwały budżetowej na kolejny rok. To było w czasie, gdy czekały nas trudne decyzje związane z koniecznością reorganizacji placówek oświatowych, urzędu i Gminnego Ośrodka Kultury. Cóż tu wiele mówić, to był naprawdę trudny okres.

Co Pani zdaniem sprawiło, że gmina Okonek znalazła się w tak dramatycznej sytuacji finansowej?

W zdecydowanej większości przyczyniły się do tego duże wydatki w zakresie oświaty. Wynikało to z tego, że wypłacaliśmy nauczycielom ogromne kwoty z tytułu dodatków wyrównawczych.

Z tego co wiem, inne gminy płacą od 10 do 40 tys. zł rocznie. U was rzeczywiście było to aż kilkaset tysięcy złotych w skali roku?

Były to wielokrotnie wyższe kwoty niż w innych samorządach.

W takim razie mieliście tu w pewnym sensie patologiczną sytuację.

Niestety tak.

Mówi się, że skarbnik powinien stać na straży finansów gminy. Skoro doszło do tak trudnej sytuacji w budżecie, ma Pani spokojne sumienie? Jest Pani przekonana, że zrobiła wszystko, aby należycie zabezpieczyć finanse gminy?

Tak.

Naciskała Pani burmistrzów, ostrzegała, że to już krytyczna sytuacja i że za chwilę będziecie stali pod murem?

Publicznie tego nie robiłam, uważam, że skarbnikowi to nie przystoi. Natomiast podczas roboczych rozmów tak. Zresztą z tego co wiem od poprzedniego skarbnika, te rozmowy zaczęły się sporo wcześniej, w latach 2005-2006. Już wtedy było widać zbliżający się problem.
[[nowa_strona]]
Ale to właśnie pod Pani okiem finanse gminy zabrnęły w ślepą uliczkę...

W samorządach trudno przewidywać przyszłość. Przez długi czas sytuacja się wahała. Wszyscy liczyli, że może uda się wyjść z impasu. Faktem jest, że sytuacja, kiedy aż tyle trzeba było wypłacać dodatków wyrównawczych nauczycielom, pokazała, że nauczycieli jest zdecydowanie za dużo.

Dlaczego władzom gminy w porę zabrakło odwagi do podjęcia zdecydowanych działań?

Uważam, że panu Jasiłkowi nie zabrakło odwagi. Podjął działanie.

Ale wtedy byliście już pod murem. Pytam o ten moment, kiedy nie było jeszcze dramatu. Dlaczego wcześniej władze gminy nie podejmowały trudnych, ale koniecznych decyzji?

Być może burmistrz Duszara nie sądził, że tak czarny scenariusz rzeczywiście może się sprawdzić.

Wprowadziliście swego czasu program naprawczy. Co przyniósł?

Reorganizacja placówek oświatowych znacznie obniżyła wydatki budżetowe w zakresie wynagrodzeń i naliczanych dodatków uzupełniających w przedstawionym wniosku do projektu uchwały budżetowej na rok 2013. Obniżenie płac w administracji – mimo iż nie było to korzystne dla pracowników – z pewnością pomogło konstruować budżet. Natomiast miało być to „zrekompensowane” w formie nagród w roku 2013.

Gdy nadszedł czas Mieczysława Rapty spodziewała się Pani, że będzie chciał Pani podziękować za dalszą pracę?

Tak. Już kiedy był radnym powiedział mi, że jeśli będzie miał możliwość decydowania, będzie zabiegał o inną osobę na stanowisko skarbnika, a konkretnie o Janusza Mliczaka. Z tego co wiem były skarbnik do dzisiaj konsekwentnie odmawia propozycji powrotu na stanowisko skarbnika.

Kiedy obecny burmistrz rozpoczął rządy od razu zapowiedział Pani odwołanie?

Przez te pięć miesięcy nie było o tym mowy. Na wspólnym spotkaniu z kierownikami urzędu apelował, żeby nie słuchać plotek w mieście. Mówił, że tak jak się wszyscy spotykamy, tak będziemy dalej pracować. Dlatego decyzja, jaka zapadła w listopadzie, trochę mną wstrząsnęła. Uważam, że nie było powodu, żeby zwalniać mnie z pracy.
[[reklama]]
Do dzisiaj nie wie Pani, dlaczego została odwołana?

Miała miejsce rozmowa, w której burmistrz wyjaśnił swoje zastrzeżenia. Chodziło o wszczęte postępowania w odniesieniu do podjętych uchwał w sprawie zmian w budżecie i wieloletniej prognozie finansowej. Sęk w tym, że błędy, które mi zarzucono, nie były popełniane jedynie przeze mnie, ale mają miejsce w zdecydowanej większości samorządów. Regionalna Izba Obrachunkowa na swojej stronie internetowej publikuje ewidencje podjętych uchwał przez samorządy i wyniki ich badań. Sprawdziłam wyniki z trzech kolejnych posiedzeń RIO w Poznaniu. Wychodzi, że średnio 95-98 procent uchwał przedłożonych do RIO, do których wszczęto i prowadzono postępowanie administracyjne jest podjętych z naruszeniem prawa. Błędy, które mi zarzucono, można byłoby zarzucić niemal każdemu skarbnikowi w powiecie, województwie czy kraju. Mówiąc wprost, oczekiwano ode mnie perfekcyjnej wiedzy i pracy, a to wręcz nie jest możliwe biorąc pod uwagę konieczność wprowadzania zmian w budżecie zarządzeniem przed przygotowaniem projektu uchwały na sesję, czy też wprowadzanie zmian do projektu uchwały tuż przed sesją.

Czyli burmistrz oczekiwał, żeby pracowała Pani na szóstkę, a nie tylko na piątkę?

Powiedziałabym, że pan Rapta oczekiwał pracy nawet na siódemkę. Do takich wyników w pracy trzeba mieć odpowiednie warunki i czas, zwłaszcza w kwestiach związanych z przygotowaniem budżetu. Proszę też pamiętać, że w naszym wydziale finansowym doszło w ostatnich latach do bardzo istotnych zmian personalnych, z uwagi na to, że w tym okresie aż cztery osoby odeszły na emeryturę. Przyszli nowi pracownicy, świeża krew, bez doświadczenia w samorządzie, trzeba było im pomagać i większość pracy przejąć na siebie. W ostatnim półroczu z wydziału odeszły dwie osoby zmieniając miejsce pracy. Natomiast dla porównania należałoby powiedzieć, że stan zatrudnienia w księgowości na przestrzeni roku zmalał o trzy etaty. To wszystko spowodowało, że mieliśmy naprawdę duże obciążenie, z uwagi na sezon letni, w którym wykorzystuje się planowane urlopy pracowników i przeprowadzany w sierpniu audyt.

Gdy burmistrz oznajmił, że podziękuje skarbniczce podległy Pani wydział stał za Panią? Bronił skarbniczki?
Nie wszyscy.
[[nowa_strona]]
Ponieważ?
Nie wiem. Sądzę, że było to wynikiem obawy o własną pracę. Wydaje mi się też, że pracownikom nie umożliwiono zabrania głosu w tej sprawie.

Czy burmistrz chciał w ogóle słuchać Pani wyjaśnień?

Nie. Chyba nie przyjmował do wiadomości, że mogę chcieć powiedzieć coś w swojej obronie. Usłyszałam, że podjął nieodwołalną decyzję o złożeniu wniosku do Rady Miejskiej.

Mieczysław Rapta znajdzie człowieka, który będzie pracował na siódemkę?

Nie sądzę. Mam wewnętrzne przekonanie, że w tej decyzji górę wzięła po prostu chęć zmiany osoby, a nie kwestie merytoryczne.

Co tak bardzo miałoby burmistrzowi przeszkadzać w Pani?

Nigdy mi tego nie powiedział, natomiast mam wrażenie, że górę wzięły kwestie personalne. Nie chciałabym szerzej na ten temat się wypowiadać.

Składając wniosek o Pani odwołanie Mieczysław Rapta popełnił błąd?

Trudno mi obiektywnie ocenić. Nie ma ludzi niezastąpionych, natomiast trudno jest znaleźć dwie takie same osoby, a swoje atuty i wartość znam. Poza tym nie jest łatwo przyjść na stanowisko skarbnika i zacząć pracować. Moment wdrożenia jest najtrudniejszy. Szczególnie, gdy samorząd jest w trudnej sytuacji finansowej, a do tego w tamtej sytuacji personalnej w wydziale finansowym.
[[reklama]]
Burmistrz wnioskował o Pani odwołanie, ale to radni podjęli ostateczną decyzję. Dwóch wstrzymało się od głosu, odwołano Panią stosunkiem głosów 7:6. Była Pani zaskoczona takim wynikiem?

Spodziewałam się podzielonych głosów, tego że o wyniku zadecyduje minimalna różnica. Natomiast sądziłam, że radni podejdą do tej sprawy bardziej racjonalnie, że nie będą stać za burmistrzem tylko dlatego, że tak wypada.

W Pani odczuciu radni zdawali sobie w ogóle sprawę, nad czym głosują?

Myślę, że nie.

Jest Pani przekonana, że to była autonomiczna decyzja każdego z nich?

Trudno mi powiedzieć o jakimś namawianiu do takiego czy innego głosowania. Mogę dodać, że rzeczywiście był moment zaznajomienia poszczególnych osób z zaistniałą sytuacją. Wtedy faktycznie rozmawiałam z większością z radnych. Ja też do niczego ich nie namawiałam, raczej starałam się wyjaśniać sytuację. Żyjemy w małym środowisku, sądzę, że większość radnych jest w jakiś sposób uzależniona od burmistrza i nie chciała się sprzeciwić. Odwołując mnie dali panu Rapcie pełne prawo do wyboru nowego skarbnika.

Mówi Pani, że rozmawiała z radnymi – pytali, próbowali zrozumieć problem?

Na sesji niewielu się odezwało. Wszyscy wysłuchali zarzutów burmistrza, odpowiedziałam na wszystkie zarzuty, ale niewiele osób dyskutowało na ten temat.

Domyśla się Pani, kto zajmie Pani miejsce?

Nie. Dochodzą do mnie różne informacje, z tego co wiem burmistrz proponował stanowisko wielu osobom, także wspomnianemu już Januszowi Mliczakowi, natomiast każda z dotychczas pytanych osób ponoć odmówiła. Przynajmniej do dzisiaj.

Co z Pani zawodową przyszłością? Może ponowne zatrudnienie w urzędzie, ale na innym stanowisku?

Nie myślę o powrocie do urzędu, choćby z tego powodu, że tej pracy tam obecnie nie ma. Gdyby była taka możliwość, pewnie rozważałabym takie rozwiązanie. Teraz jest okres świąteczny, chcę odpocząć i spędzić czas Bożego Narodzenia w gronie najbliższych. Zimowy czas niekoniecznie jest najlepszym do szukania zatrudnienia, może wiosna przyniesie jakieś zmiany.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama