Dbanie o swojego pupila stało się równie ważne jak pielęgnacja dziecka czy siebie samego
Obcinanie z myciem, farbowanie, suszenie z modelowaniem – podstawowy zestaw zabiegów dla kobiety w salonie fryzjerskim, przeważnie w cenie 50 złotych. Obcinanie, trymowanie, mycie, perfumy, suszenie z modelowaniem - to oferta dla... czworonogów, często przekraczająca kwotę 200 złotych. Czego nie robi się jednak dla przyjaciela.
Kolejka długa jak ogon
Kamilla Wełniak–Komorowska prowadzi jeden z dwóch salonów dla psów w Złotowie. Jej przygoda z czworonogami zaczęła się dawno temu, kiedy jako młoda dziewczyna marzyła, by zostać weterynarzem. Niestety, rzeczywistość zweryfikowała te plany, choć miłość do zwierząt pozostała. Swoje kroki skierowała więc w kompletnie nieznane dla tego rejonu trendy, poświęcając się szkoleniu i behawiorystyce psów oraz dbaniu o ich wizerunek. Korzystając z profesjonalnych kursów kształcących w tym kierunku, zdobyła wiedzę potrzebną do właściwej opieki nad psami. Strzyżenie, trymowanie, farbowanie, kąpanie, suszenie – to podstawa w ofercie salonu. - Z czasem zdobyłam stałych klientów, którzy, kończąc jedną wizytę, zapisują się na kolejną. Bywa, że czeka się do mnie nawet 2 miesiące... ale przecież do normalnego fryzjera czeka się także, nie mówiąc już o dentyście - przyznaje Kamilla Wełniak–Komorowska.
[[reklama]]
- Oczywiście na początku mentalność ludzi musiała się zmienić, fryzjer dla psa brzmiał ekstrawagancko. Dzisiaj to normalność i właściciele sami proponują mi jakieś rozwiązania jeśli chodzi o fryzurę swoich pupili. Czy zdarzały się nietypowe pomysły? Kobieta uśmiecha się, ktoś musiał zapoczątkować modę na irokeza, najlepiej farbowanego na wyrazisty kolor. Wspomina również sytuację, kiedy zjawił się u niej właściciel z bardzo zaniedbanym, wywracającym się z nadmiaru kołtunów psem. Poprosił o wymyślne strzyżenie – kobieta odmówiła i opierając się na swoim doświadczeniu ogoliła psa na tyle, aby uwolnić go od nadmiaru sierści. Najważniejsze w tym fachu jest opanowanie, spokój, a przede wszystkim nie można bać się zwierząt - one to wyczuwają i od razu zmieniają nastawienie. - Dzięki znajomości psiej psychiki od razu jestem w stanie stwierdzić, czy pies jest agresywny i ugryzie, czy tylko straszy, robiąc dużo hałasu. Zawsze staram się, aby pies, wychodząc z mojego gabinetu, był zadowolony. Po kilku latach w tej branży mogę powiedzieć, że ludzie coraz bardziej dbają o swoje zwierzęta, traktują je jak członków rodziny, można powiedzieć, że nawet jak dzieci – opowiada pani Kamilla. - Regularnie odwiedzają fryzjera i weterynarza, rozpieszczają swoje zwierzęta. Ale po to je w końcu mają… Lepsze to niż trzymanie psów przy budzie na łańcuchu bez czystej wody i świeżego jedzenia.
Jedna wizyta u psiego fryzjera może trwać nawet cały dzień – zdarza się, że owczarek niemiecki strzyżony jest przez 6 godzin
Kurs i dobre podejście
Drugi salon w naszym mieście jest odrobinę młodszy, ale i tutaj nie słychać narzekań na brak klientów. Byłam świadkiem jednego z zabiegów: suszenie z modelowaniem schnaucera. Czarny, z lśniącą sierścią, miałam wrażenie, z uśmiechem pozujący do zdjęcia.
Właściciele salonu Wiesław i Danuta Kulik przyznają, że z optymizmem patrzą w przyszłość, bo coraz więcej ludzi zauważa potrzebę dbania o swoich czworonożnych przyjaciół. W. Kulik na dwa miesiące wyjechał na specjalistyczny kurs, aby zdobyć właściwe przygotowanie do zawodu. Tak jak fryzjerzy dla ludzi, tak i on uczył się odpowiednich technik, trendów, właściwego podejścia do zwierząt, bo w końcu chodzi o to, aby dla czworonoga był to relaks i chwila zapomnienia.
Danuta Kulik o obowiązującej modzie mówi podobnie jak jej przedrozmówczyni: - Krótko prowadzimy salon, ale chyba najwięcej jest w tej chwili schnaucerów, którym modeluje się sierść, robi irokezy, podcina włosy nad łapkami.
Lady
Violetta Piątek jest klientką jednego ze złotowskich salonów. Z uśmiechem przyznaje, że nie widzi nic złego w chodzeniu z psem do fryzjera. - Oczywiście, nie wydałabym więcej niż 50 złotych, tyle zresztą kosztuje moja fryzura... Wystarczy, że Lady będzie zadbana, że sierść nie będzie się plątać i nachodzić na oczy. Jestem bardzo zadowolona, że mamy w Złotowie takie miejsca i możemy dbać o swoje zwierzaki.
Sama Lady dzielnie pozuje do zdjęć, świadoma swojej lśniącej, idealnie przyciętej sierści, wciąż łasząca się o rzucanie kamykiem i głaskanie po grzbiecie.
***
Kto nadal uważa, że pieskie życie oznacza kiepskie życie? Niektórym można tylko pozazdrościć!
Agnieszka Piec
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze