Reklama

Rodzinny pojedynek

23/10/2011 00:00
W ubiegłą środę w piłkarskiej potyczce zmierzyły się drużyny z Wysokiej i Margonina. Ciekawostką spotkania była sportowa konfrontacja ojca z synem. Naprzeciw siebie stanęli Ryszard Ludewicz w roli trenera GLKS-u oraz jego syn Jakub w bramce Leśnika. Kto okazał się lepszy?

Czwartoligowy Leśnik Margonin oraz grający w okręgówce GLKS Wysoka spotkali się w ramach III rundy Pucharu Polski na szczeblu okręgu pilskiego. Tym samym po przeciwnych stronach murawy znaleźli się Ryszard i Jakub Ludewiczowie. Rodzinną bitwę stoczyli także bracia – Łukasz Cyruk (Leśnik Margonin) i Robert Sędzikowski (GLKS Wysoka). Niestety niespodzianek w tej serii nie było. Mecz zakończył się wynikiem 6:4 dla Margonina.

Jaki były nastroje przed tym spotkaniem w domu państwa Ludewiczów? Wbrew sportowej naturze obu panów rywalizacji nie było. - Gdyby był to mecz ligowy może byłoby inaczej, jednak te puchary rządzą się swoimi prawami – skomentował Ryszard Ludewicz. – Chciałem, żeby Jakub wypadł jak najlepiej. Dużo rzeczy mu podpowiedziałem mimo tego, że grał przeciwko mnie. To jest jego pasja od lat dziecięcych i jestem zdania, że trzeba wspierać go w jej realizacji – dodał. - Dobrze, że nadarzyła się taka okazja, że zagrał przeciwko ojcu. Widziałam, jak spinał się i koncentrował już dzień wcześniej. Na boisku był jednym z tych, którzy grali najlepiej – przyznał trener.

Lepszy znany wróg?

Co ciekawe, cała trójka jastrowskich piłkarzy – Jakub, Robert i Łukasz była kiedyś wychowankami Ryszarda Ludewicza. Na mecz wybrali się jednym samochodem. - Znamy się od lat, po drodze nie było więc żadnych napięć – stwierdził trener. Komentarzy nie oszczędzili jednak inni członkowie drużyny Jakuba. - Tuż przed meczem pytali: Jak tam trener? Ile Jakub bramek dla was dzisiaj wpuszcza? Odpowiadałem: Ile uda się przejść. On ma wyjść na boisko i grać – relacjonował Ludewicz. Z kolei już po przegranym przez Wysoką meczu zawodnicy zastanawiali się, czy Jakub będzie wracał w bagażniku czy na stopa. - Oczywiście, wszystko w ramach żartów – stwierdził.

Pomimo tego, iż trener Ludewicz dobrze poznał styl gry niektórych zawodników Leśnika, nie wykorzystał tej wiedzy do przygotowania strategii. Jakubowi także nie udało się przewidzieć żadnej z akcji wyprowadzonej przez zawodników swojego ojca. - Ciężko jest przewidzieć jak on ustawi drużynę lub jak zachowa się dany zawodnik. Na przykład był rzut karny i kolega z mojego zespołu, który grał kiedyś w Wysokiej pokazał mi palcem, żebym kładł się w lewy róg bramki – tłumaczył. - Kapitan Wysokiej podszedł do rzutu karnego, strzelił w swój lewy czyli mój prawy róg i padła bramka. Trudno jest przewidzieć pewne zachowania, mimo że wszyscy bardzo dobrze się znamy – podsumował młody bramkarz.

Marta Lasota
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama