Reklama

Rolnicy kontra rolnicy

12/10/2012 00:00
Radni Cybulski i Sławski chcą przywrócenia dróg gminnych, wskazują na duże naruszenia granic, do jakich dochodzi w gminie Tarnówka. - Są miejsca, w których dróg już wcale nie ma - mówią

Radni wypowiedzieli walkę rolnikom, którzy niszczą gminne drogi. - Trzeba przyznać, że po monitach jest trochę lepiej, rolnicy uważają na granice, ale do sukcesu jeszcze daleko - mówi radny Jerzy Sławski, który wraz z Kazimierzem Cybulskim w terenie postanowili pokazać nam, jak wyglądają gminne drogi gruntowe w gminie Tarnówka. - Niestety teraz sytuacja wygląda tak, że jeśli ktoś krzyczy to temu się nie orze, ale jeśli inny się nie odzywa, to tam można wchodzić w drogę - mówi radny Sławski, który sam jest rolnikiem i, jak mówi, wie, co znaczą problemy z przejazdem ciężkim sprzętem rolniczym po wąskich do granic możliwości drogach. - Nie chodzi nam o to, aby z budżetu gminy wydać ogromne pieniądze na ustalenie granic dróg gminnych kompleksowo, ale żeby robić to sukcesywnie, w konkretnych przypadkach, bo są drogi będące przyczyną częstych konfliktów między rolnikami albo ich brak wiąże się z bezpieczeństwem ludzi mieszkających w gospodarstwach oddalonych od wsi - dodaje radny. Kazimierz Cybulski przypomina sytuację, gdy zapaliło się jedno z takich gospodarstw. - Nie było szans, aby dwa samochody strażackie wyminęły się. Jeden musiał czekać tak długo, aż drugi wróci. Gdyby droga miała sześć metrów, tak jak powinno być, takiego problemu by nie było - dodaje. Innym razem, gdy zapaliło się w oddalonym od Tarnówki gospodarstwie, samochód strażacki ześlizgnął się z wąskiej drogi i potrzebna była pomoc dźwigu.

Pieniądze wydane, zmarnowane

Radni są zdeterminowani w swoim działaniu, ponieważ uważają, że wyznaczenie granic dróg gminnych nie tylko spowoduje możliwość egzekwowania zajmowanego pasa, ale przyczyni się do uzdrowienia relacji między rolnikami. - Jeśli taki słupek byłby naniesiony na GPSa, to nie ma możliwości, aby dochodziło do sytuacji, że dany rolnik nie wiedział, gdzie przebiega granica, wszystko byłoby do udowodnienia - mówią radni. Ponadto uważają, że w ten sposób w budżecie gminy udałoby się zaoszczędzić pieniądze, które rocznie są wydawane na odtwarzanie dróg. - My za tym głosujemy i w każdym budżecie 40 - 50 tys. zł idzie na równanie dróg - żałuje Jerzy Sławski.
[[reklama]]
Metoda - drogi mniej

Większość dróg, które pokazali nam radni, rzeczywiście pozostawia wiele do życzenia. Słupki graniczne sobie, a granica drogi sobie. Czasami droga jest węższa nawet o trzy metry, o ile słupki graniczne, na podstawie których można się kierować wyznaczeniem granicy, ułożone są we właściwy miejscu. - Taka jest metoda: po dwie skiby każdego roku i za trzy lata droga będzie tak wąska, że z ledwością zmieści się na niej jeden samochód - pokazują radni. - Co rok po trochu i zagarnia się drogę. Tu była piękna droga, szeroka - wskazują, dodając, że trudno szukać przyczyn takiego działania, bo, jak mówią, wzbogacić się od tego nie idzie. - Dla mnie to jest niepojęte - mówi Jerzy Sławski. - Ludzie, którzy tu mieszkają zwracają się do nas z prośbą o interwencję. Oni nie są w stanie upilnować rolników.

[[nowa_strona]]
Dżentelmeńskie rozmowy?


Jan Zając z Urzędu Gminy w Tarnówce, który zajmuje się gminnymi drogami potwierdza, że są miejsca, w których ciężko przejechać maszynami rolniczymi lub minąć się dwoma autami na drodze gminnej. - W  drogi mają sześć metrów, ale bywają, że zwężają się do czterech. Może to stanowić problem, tym bardziej, że dzisiejszy sprzęt rolniczy nie jest mały - przyznaje. Problem jest tylko jeden: W większości drogi można przywrócić, ale to kosztuje. - Może nie trzeba wydawać na to ogromnych pieniędzy? Dzisiaj rolnicy mają wielkie areały i nie jest tajemnicą, czyje to pole - mówi pracownik Urzędu Gminy w Tarnówce, sugerując, że może należałoby zacząć od rozmowy. - Prowadzimy takie rozmowy, jeśli wymaga tego sytuacja, ale nie znając do końca granic dróg gminnych nie jesteśmy w stanie nakazać rolnikowi przywrócenia drogi. Pola uprawiane są przez ileś lat i często zwyczajowo są one w ten sposób orane. Żeby kogoś upominać musielibyśmy mieć jasno wytyczne granice. Takie rozmowy, jak mówi Jan Zając, można prowadzić z rolnikami w stosunku do tych dróg, które były wznawiane i wiadomo, jak przebiegają ich granice. - W te miejsca puszczamy też równiarkę, która rozsuwa drogę, ale czasem trzeba rolnikom uświadomić pewne sprawy, a druga rzecz - nie zawsze to oni sami orzą pola, czasami robi to ktoś zupełnie inny. Natomiast tam, gdzie widoczne będą wyraźne przekroczenia granic, będziemy interweniować - obiecuje.

A. Głyżewska

[[reklama]]
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama