Reklama

Rolnicy żądają natychmiastowej reakcji od myśliwych. Tracą swoje uprawy

21/04/2016 18:30
Skala szkód łowieckich w Witrogoszczy Kolonii i okolicznych miejscowościach jest zatrważająca. Rolnicy wskazali ponad 130 działek, na których notorycznie występują szkody w uprawach

Dwa poprzednie spotkania w tej sprawie odbywały się w świetlicy wiejskiej, w sołectwie Witrogoszcz Kolonia, w październiku i grudniu ubiegłego roku. Już wówczas rolnicy, których pola graniczą z obwodem łowieckim nr 28, zarządzanym przez Ośrodek Hodowli Zwierzyny w Kujanie, zdecydowanie przedstawiali, jak poważnym problemem stała się zbyt duża, ich zdaniem, populacja zwierząt łownych. Te bowiem, według przytaczanych przykładów, nie tylko skupiając się w duże grupy zjadały lub zadeptywały uprawy, lecz nawet wchodziły do budynków gospodarskich, gdzie wyjadały karmę zwierzętom hodowlanym.

To pierwsze spotkanie z mocniejszym uderzeniem. Skala szkód w Witrogoszczy Kolonii i okolicznych miejscowościach jest zatrważająca i jako samorząd nie zgadzamy się na to

Reklama

– rozpoczął piątkową debatę w łobżenickim magistracie burmistrz Piotr Łosoś. Mocniejszym, bowiem do rozmów zaproszono przedstawicieli Polskiego Związku Łowieckiego, Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Pile, nadleśnictw ze Złotowa, Kaczor i Runowa, Wielkopolskiej Izby Rolniczej, Sejmiku Wojewódzkiego, kół łowieckich oraz OHZ w Kujanie.

Plany w górę

W okręgu pilskim jest aktualnie 2700 myśliwych, którzy polują. Dzierżawimy 118 obwodów o łącznej powierzchni 645 tys. hektarów. Na tym terenie według inwentaryzacji z lat poprzednich mamy ponad 8 tys. jeleni, ponad 26 tys. saren, ponad 10 tys. dzików. Rocznie w tym okręgu strzelamy 4 tys. jeleni, prawie 8 tys. saren i prawie 11 tys. dzików

Reklama

– od przedstawienia ogólnej sytuacji w okręgu mówił Sławomir Jaroszewicz z zarządu okręgowego PZŁ w Pile. Wspomniał także o funduszach, jakie rocznie kierowane są na odszkodowania wyrządzone przez zwierzynę łowną.

W pilskim okręgu łowieckim wypłacamy na ten cel ponad 5 mln złotych

– mówił. Nawiązał także do tworzenia Wieloletniego Planu Łowieckiego na lata 2017–27, na potrzeby którego jest przeprowadzana szczegółowa, wielkoobszarowa inwentaryzacja zwierzyny łownej, pozwalająca określać jej docelowe stany po odstrzałach.

Reklama

Wykazała ona, że musimy podnosić stany pozyskiwanej zwierzyny. Już od tego roku jeśli chodzi o jelenie plany poszły w górę o 20%. Do tej samej wartości podnosimy plany na dziki

– mówił S. Jaroszewicz[[pay]].

Przed nami jest jednak najważniejsza rzecz. Tworzy się bardzo ważne prawo dotyczące szacowania szkód łowieckich. Prawdopodobnie od nowego przepisu prawnego szkody będą szacowne przez przedstawicieli wojewody, będą to osoby niezależne, niekoniecznie myśliwi. Jeśli jednak ten system wejdzie, to np. KŁ „Dzik” w Łobżenicy będzie musiało wpłacić do funduszu szkodowego 54 tys. zł, przy ich całkowitych, rocznych dochodach na poziomie 70 tys. zł. To może sprawić, że za 2–3 lata będziemy mieć 80% wolnych obwodów, bo przy takich stawkach nikt nie będzie w stanie tego utrzymać

Reklama

– dodał.

Gmina monituje

Wymogiem ustawowym jest, by dzierżawca lub zarządca obwodu poinformował burmistrza o tym, kto przyjmuje zgłoszenia szkód łowieckich. Do tej pory takich oficjalnych informacji jako gmina nie otrzymywaliśmy, to musi ulec zmianie

– mówiła Magdalena Gdaniec z łobżenickiego magistratu. W oparciu o prezentację przedstawiała skalę szkód łowieckich na terenie gminy, wyszczególniając zwłaszcza zagrożone obszary.

Rolnicy, którzy tak licznie się tutaj dzisiaj pojawili, wskazali nam pisemnie ponad 130 działek, na których notorycznie występują szkody w uprawach. Wskazują, że często jest to ponad 50% strat

Reklama

– przedstawiała M. Gdaniec. Nawiązała też do korespondencji – apelu mieszkańców o interwencję, który po jednym ze spotkań został wysłany do Zarządu Głównego PZŁ w Warszawie. Trafił on także do wiadomości Ministerstwa Środowiska, Wojewody Wielkopolskiego, prezesa Izby Rolniczej, dyrektora RDLP, nadleśnictwa Złotów oraz OHZ w Kujanie.

Wielkopolski Urząd Wojewódzki oraz nadleśnictwo Złotów odpowiedziały na apel mieszkańców

– mówiła M. Gdaniec. Pierwsza z instytucji wskazała, że szkody wyrządzone przez zwierzęta łowne, w uprawach rolnych, na obszarach łowieckich – polnych i obszarach, które nie są dzierżawione podlegają odszkodowaniom wypłacanym przez Urząd Marszałkowski, gdzie bezpośrednio należy kierować wnioski. ​

Reklama

Jerzy Górecki, kierownik OHZ w Kujanie zobowiązał się do zdecydowanych działań na terenach, gdzie występują szkody

​Nadleśnictwo Złotów poinformowało, jak funkcjonuje OHZ w Kujanie. Prowadzone w 2015 roku przeglądy potwierdziły zgodność użytkowania gruntów zgodnie z przeznaczeniem. Kontrola roku 2015 jeszcze jest w trakcie

– mówiła Magdalena Gdaniec. Następnie przedstawiła listę problemów sygnalizowaną przez samorząd i rolników.

Najwięcej strat występuje w obwodzie 28. Rolnicy niejednokrotnie podkreślali, że nie zależy im na odszkodowaniach, lecz ochronie upraw. Rekompensaty nie pokrywają bowiem ponoszonych szkód. Wskazywali także na fakt, że samodzielnie muszą pilnować upraw. Za własne pieniądze kupują odstraszacze takie jak np. pastuchy elektryczne. Według nich pasy zaporowe powinny być zaopatrywane w karmę dla zwierzyny, w okresie przede wszystkim zasiewu i wzrostu plonów, a nie doraźnie, w szczególnych sytuacjach. Mieszkańcy wskazywali nawet pisemnie, że zwierzyna dokarmiana jest tylko w okresie polowań. Mowa jest też o poletkach łowieckich, które nie są ich zdaniem odpowiednio zagospodarowywane. Pod wątpliwość poddawane jest też prowadzenie polowań indywidualnych

Reklama

– prezentowała M. Gdaniec. Informacje od rolników uzupełniła o spostrzeżenia magistratu.

Zaczęliśmy bacznie przyglądać się planom łowieckim. W świetle przepisów ustawy Prawo Łowieckie powinny one podlegać zatwierdzeniu przez nadleśniczego po zaopiniowaniu przez burmistrza Łobżenicy. W tym roku w formie pisemnej wysłaliśmy informację do wszystkich dzierżawców i zarządców obwodów z formularzem wniosku wystąpienia do nas, jako przedstawicieli samorządu, o zaopiniowanie planów łowieckich. W formie pisemnej żadna informacja zwrotna do nas nie trafiła. Chcemy też należytej inwentaryzacji zwierzyny i zwiększenia ilości odstrzałów adekwatnego do stanów. Domagamy się także prawidłowej gospodarki łowieckiej, czyli zwiększenia ilości pasów zaporowych od strony pól rolników, wzrostu intensywności dokarmiania zwierzyny i odpowiedniego zagospodarowania poletek łowieckich. W pełni popieramy naszych mieszkańców

Reklama

– wskazywała Magdalena Gdaniec. Skalę problemu podkreślał też burmistrz Łosoś.

Ta ilość zwierzyny czyni też szkody w lasach. Nie jest incydentem, że spotkać można grupy 80 jeleni. Nie ma tygodnia, żeby ktoś nie przyjeżdżał do urzędu i nie poruszał tej sprawy, prosząc o interwencję

– mówił. Wiceburmistrz Lewandowski dodał, że magistrat oczekuje nie tylko planów łowieckich do zatwierdzenia, lecz także chce monitorować stopień ich realizacji, zwłaszcza jeśli chodzi o działalność OHZ Kujan.

O zwiększeniu planów łowieckich mówił Sławomir Jaroszewicz, przedstawiciel zarządu pilskiego okręgu PZŁ

Reklama

​Lufa!

Nie ma innej drogi na tym terenie i w pilskim okręgu jak lufa! Kolega Górceki z OHZ już ma do odstrzału po ostatniej inwentaryzacji o 80 jeleni więcej. To ponad sto procent względem poprzedniego planu więcej. Musimy tę ilość zwierzyny zredukować poprzez lufę, czy się to podoba ekologom, czy nie. Rzecz polega teraz tylko na tym, żeby znaleźć siły i środki, żeby to wykonać

– głos zabrał Sławomir Jaroszewicz z PZŁ. Zaznaczył jednak, że efekt nie będzie widoczny od razu lecz w nieco dłużej perspektywie, np. roku czy dwóch. Wskazał też na obostrzenia prawne, które zabraniają odstraszania zwierzyny np. środkami hukowymi, zwracając uwagę, że szkody czyni nie tylko zwierzyna łowna, ale też gatunki chronione, takie jak np. żurawie.

Reklama

Działamy niemal na zasadzie straży pożarnej. Jeśli trzeba, przyjeżdża ktoś ze strażników albo wyznaczonych myśliwych i na tyle, na ile możemy – interweniujemy. Nikogo z rolników nie zostawiliśmy samemu sobie. Chciałbym też, żeby przy szacowaniach uczestniczył ktoś z zewnątrz. Ponadto nas również dotknęła susza i topinambury na poletkach łowieckich nam uschły

– wskazywał Jerzy Górecki z OHZ.

W ubiegłym i w tym roku na obwodzie 28 wyłożyliśmy 250 ton karmy soczystej – buraków, ziemniaków, marchwi. Do tego 10 ton kukurydzy, głównie dla dzików, które, choć psocą, nie stanowią aż tak dużego problemu w tym obwodzie. Uzgodniliśmy wspólnie z nadleśniczym, że wypowiedziane zostaną po żniwach umowy dzierżawy pól leżących w lesie tym rolnikom, którzy tę ziemię uprawiają. Tam zamierzamy siać oziminy, które będą odciągały zwierzynę od żerowania na polach rolników. Wykonaliśmy ubiegłoroczny plan odstrzału jeleni, a mając na uwadze obecną sytuację zwiększamy go o ponad sto procent. Dopilnuję, by to zostało wykonane. Coś podobnego przechodziliśmy na początku lat 90–tych, kiedy to jelenie szkody czyniły w lesie. Wówczas przeprowadziliśmy redukcję, teraz także jesteśmy w stanie to powtórzyć

– zapewniał Jerzy Górecki. Przekonywał także o tym, że rozpocznie się grodzenie części terenu OHZ oraz o woli współpracy z samorządem w temacie szacowania strat. Przypomniał również, że duże skupiska jeleni zaczęły się pojawiać od trzech lat, kiedy w okolicy pojawiły się wilki. O tym, że jednego z nich sfotografowano w okolicach Liszkowa mówił Sławomir Jaroszewicz.

Od razu!

Dyskusja na temat szkód, sposobów przeciwdziałania im oraz nowego prawa łowieckiego toczyła się przez ponad dwie godziny. W jej finale pojawiły się wnioski wskazujące, by komisja rolnictwa Rady Miejskiej w Łobżenicy w swój harmonogram pracy włączyła analizę sprawozdań z wykonania planów łowieckich dzierżawców i zarządców obwodów. Sołtys Dziegciarni Katarzyna Rulska zwróciła się do przedstawicieli nadleśnictwa Runowo, by zajęli się problemem dużej populacji dzików w rejonie jej miejscowości. Rolnicy domagali się również, by działania mające na celu ochronę ich pól, graniczących głównie z terenami OHZ, zaczęły się niemal natychmiast. Ma to związek z zasiewami kukurydzy, które rozpoczną się już w tym tygodniu.

Jeśli nic nie zrobicie, za rok będzie po nas

– mówili. Padła też propozycja, by w czerwcu zebrać się w mniejszym gronie i ocenić pierwsze postępy wypracowanego kompromisu. Kolejne, duże spotkanie, podobne do tego, które odbyło się w miniony piątek miałoby mieć miejsce w łobżenickim urzędzie w grudniu. [[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama