Reklama

Róża maluje. O tajemnicach makijażu opowiada wicemistrzyni Polski

07/11/2017 18:00
Pędzlem wyciąga z kobiet to, co w nich najlepsze. Nawet mężczyźni przebierają nóżkami na jej fotelu. Rozmowa z Różą Wróblewską, wicemistrzynią Polski w makijażu

Jakie to uczucie dawać kobiecie nową twarz?

W zasadzie ja wydobywam piękno, które jest w każdej kobiecie. Tylko czasem, w pędzie dnia codziennego, jest ono niewidoczne. Podkreślam atuty pań i może czasami tworzę ich nowe „ja”.

Tyle że to efekt nietrwały. Kobieta zmywa tę nową, lepszą twarz i sen się kończy.

To dołujące i motywujące jednocześnie. Do dbania o siebie. Do nauczenia się makijażu dziennego (prowadzę takie warsztaty).

Makijaż w stylu folkowym wykonany przez R. Wróblewską na mistrzostwach makijażu w Poznaniu. (fot. PGG Photography Paulina Greczyło-Gajda)

Podobno kobiety malują się dla innych kobiet.

Pewnie chodzi o pokazanie, że jest się ładniejszą. O zwykłą zazdrość. Ale większość kobiet maluje się dla siebie. Dla nich wyjście bez makijażu do ludzi powoduje dyskomfort, bo nie czują się tak atrakcyjne jakby chciały.

Reklama

Pytanie tylko, czy mężczyźni zauważają, że kobiety mają na sobie makijaż. Czy doceniają ich starania.

To zależy od mężczyzn i od tego, jaki to jest makijaż. Jeśli mówimy o makijażu delikatnym, to mają prawo go nie zauważyć. Widzą, że coś się zmieniło, że jest fajnie, ale nie wiedzą do końca o co chodzi.

Podobno to makijaż idealny.

Makijaż zwany makeup no makeup jest teraz najmodniejszy. Tak zwane tapety są w odwrocie. Natomiast jeśli chodzi o makijaż wieczorowy, to w nim trzeba odważniej zagrać kształtem i kolorem, a wtedy trudno, by facet tego nie zauważył.

Tak? Przytoczę dyskusję znalezioną na forum: Zapytałam kolegów, czy lubią pomalowane kobiety, czy takie bez makijażu. Odparli: bez makijażu, wolimy naturalny wygląd, jak twój. A ja miałam na sobie „ciężki” makijaż: podkład, korektor, róż, puder rozświetlający, kredkę do oczu, tusz do rzęs, konturówkę, szminkę, cień do oczu, bronzer…[[pay]]

Takie mamy czasy, że makijaż jest bardzo na topie. A co do opinii panów… to jest prawdziwa sztuka pomalować się tak, że tego nie widać. Zdarzają się niestety kobiety, które nakładają na siebie maski, które np. odcinają się kolorem od dekoltu, są przerysowane i to nie jest fajne.

Reklama

Patrząc z męskiego punktu widzenia muszę zapytać, czy spotykane przez nas kobiety są prawdziwe, czy też podobają nam się ich nowe – kosmetyczne oblicza.

Pewnie, że tak się zdarza, ale proszę pamiętać, że wygląd to nie wszystko.

Makijaż to forma ozdabiania ciała?

Zdecydowanie! Ale oprócz funkcji biżuteryjnych odgrywa ważną rolę użytkową. Czy ja jestem dzisiaj mocno pomalowana? Nie, ale będąc wizażystą muszę dawać przykład i być dla swojej firmy wizytówką. Są też makijaże korekcyjne, które służą kobietom mającym problemy z cerą. Gdy ktoś ma trądzik różowaty, blizny itd., to kosmetyki idą mu na ratunek. Takie panie, wychodząc na ulicę z dobrym makijażem, czują się bezpieczniejsze.

Maskuje Pani niedoskonałości, uwypukla zalety, to znaczy, że kobiety wychodzą od Pani szczęśliwsze?

Na pewno bardziej pewne siebie. Wzrasta ich poczucie własnej wartości, bo podobają się same sobie, a to jest klucz do sukcesu. Czy są szczęśliwsze? Myślę, że tak.

Reklama

Kiedy zrozumiała Pani, że malowanie kobiet to Pani pasja?

Od dziecka miałam zacięcie plastyczne. Pchałam się na wszystkie zajęcia i konkursy. Chciałam studiować na Akademii Sztuk Pięknych, ale ostatecznie skończyłam geografię z przygotowaniem pedagogicznym. Kreatywność plastyczna uderzyła mnie ponownie po urodzeniu pierwszego synka. Malowałam siebie, siostrę, koleżanki...

Pocztą pantoflową rozeszła się informacja, że Róża maluje…

Zawsze marzyłam o tym, żeby malować panie, ale nie sądziłam, że to pójdzie w tak dobrą stronę. Co roku, co sezon ślubny przybywało mi klientek, aż po kilku latach postanowiłam te doświadczenia samouka wzmocnić szkołą. Wybrałam placówkę w Poznaniu, którą skończyłam z wyróżnieniem. Zdałam egzamin czeladniczy, także mam zawód wizażystki potwierdzony. Rok temu rzuciłam pracę w biurze. Stałą, lubiłam ją, ale to nie było to.

Reklama

Wykonuje Pani makijaże na różne okazje. Eksperymentuje, szuka środków wyrazu niczym malarz. Tak Pani postrzega swoją pracę?

W dużej mierze tak. Klientki często mówią mi, że z tymi kolorami i pędzlem w ręku, odchodząc, by się im przyjrzeć wyglądam jak prawdziwa artystka.

Kiedyś powiedziała Pani: „Dziękuję wszystkim kobietom, które zdecydowały się powierzyć mi swoją twarz”. Wizażysta to zawód zaufania?

Malując kobietę wkraczam w jej przestrzeń intymną. Jestem kilkanaście centymetrów od jej twarzy, dotykam jej ust, oczu, szyi, odsuwam bluzkę, by sprawdzić kolor dekoltu, by nie zrobić maski. Nie każdemu na to pozwalamy, prawda? Moje klientki muszą dać mi kredyt zaufania. Na przykład gdy powierzają mi swoją twarz, bym przygotowała ją na jakieś wielkie wyjście: bal czy ślub.

Reklama

Zdjęcia przed i po najlepiej oddają to, co zrobić potrafi ptrofesjonalna wizażystaka

Widziałem Pani halloweenowe inspiracje. Są szalone. Ktoś decyduje się na takie projekty?

Halloween przyjmuje się u nas i coraz częściej odbywają się zabawy z przebraniami. Panie czasem ubierają się na czarno, a zagrać chcą tylko twarzą. Wtedy taka czacha robi wrażenie. Takie otwarte projekty lubię najbardziej, bo mogę w nich puścić wodze fantazji.

Co Pani myśli o makijażu permanentnym?

Robię go. W moim wydaniu idzie on na ratunek osobom, które np. pozbawione są brwi (zostały źle wyregulowane i nie odrastają albo mają je tak jasne, że ich nie widać, albo też to efekt choroby). Można zrobić czarną, mocną kreskę, która wygląda nienaturalnie, jednak są lepsze metody jak piórkowa (piórkiem rekonstruuje się brew, tworząc włoski) czy metoda cienia (robi się tło). To często jest ratunek dla kobiet. Także tych zabieganych.

Reklama

Makijaż potrafi być niewygodny?

Takie na pewno są makijaże do sesji fotograficznych (z ozdobnikami, aplikacjami) czy makeupy telewizyjne (warstwa makijażu musi być gruba).

Niektóre panie nie lubią makijażu, bo muszą go pilnować, uważać, by czegoś nie dotknąć, by nie zjeść szminki, nawet nosa porządnie nie wysmarkają, bo się puder zetrze…

To prawda, choć dzisiejsze kosmetyki mają przedłużoną trwałość i nie trzeba o nich wciąż myśleć. Czasem moje klientki chodzą w moim makijażu dwa dni.

Zna Pani kobiety, które nie używają makijażu w ogóle?

Znam i wiem, że zwykle nie stosują makeupu, bo nie umieją, nie potrafią dobrać sobie kosmetyków. To chyba najczęstszy powód.

A nie dlatego, że myślą: jestem jaka jestem i taka muszę się podobać?

Też są takie panie. Ile kobiet, tyle zdań.

Czy polskie kobiety, złotowianki, zakrzewianki, potrafią się malować?

Oczywiście, że im się przyglądam, mam już takie zboczenie zawodowe (zwłaszcza jeśli chodzi o brwi). Uważam, że jest z tym coraz lepiej. Jest duża dostępność kosmetyków i filmików instruktażowych w sieci. Często słyszę u klientki, że widziała dany makeup na Youtubie i raz jej wyszło, raz nie. Te inspiracje są fajne, bo kobiety próbują, ćwiczą.

Reklama

Tak, tylko to Pani odbiera klientki.

Cieszę się, gdy klientki o siebie dbają, dobrze wyglądają i świetnie się czują. Ja skupiam się na klientkach, które szykują się na ekstra wyjścia. Trafiają one do mnie, bo szukają makijażu trwałego, a rzadko która kobieta kupuje tak drogie kosmetyki, które jej to zapewnią.

Jakie błędy w makijażu Panie popełniają najczęściej?

Źle dopasowują kolor podkładu, zdecydowanie. Dobrze dopasowanego podkładu nie widać.

Malowała Pani mężczyzn?

Tak, zwykle na śluby. Para młoda przed ślubem ma mnóstwo rzeczy do załatwienia, nie dosypia, co odbija się na ich twarzach. Mężczyźni coraz częściej decydują się na makijaż korekcyjny, którego absolutnie nie widać.

Reklama

Już widzę tych panów, którzy siedzą u Pani w fotelu. Pewnie przebierają nóżkami.

Oj, jeszcze jak. Taki makijaż u mężczyzny trwa maksymalnie piętnaście minut, ale dla nich to jak wiek. Gdy przykładam gąbeczkę do ich twarzy, to mają odruch obronny, cofają głowy.

Dlaczego startuje Pani w konkursach na najlepsze makijaże?

Chcę udowodnić sobie, że prezentuję dobry poziom. Poza tym mając tytuły podnoszę swój prestiż. Zarabiam na życie makijażem, więc chcę, by klientki czuły, że są w rękach fachowca. Nagrody ten wizerunek wzmacniają.

Co Pani poczuła, gdy została wicemistrzynią Polski w konkursie na wizerunek sportowy kobiety dojrzałej?

To było przewspaniałe. Moja modelka powiedziała, że drugie miejsce jest najgorsze, bo tak blisko wygranej, a ja się śmiałam. Dla mnie to niesamowite osiągnięcie i pierwsza nagroda w mojej karierze, dlatego tak mnie cieszy.

Reklama

Podobno dużą zasługę w jej zdobyciu miała modelka.

Dobór modelki to połowa sukcesu. Ona była moim płótnem. W tym przypadku musiałam ją odmłodzić, wyciągnąć z niej świeżość. Moja modelka to piękna kobieta, więc nie musiałam się bardzo napracować, by z niej tę energię wyciągnąć.

Wyobraża sobie Pani dzień bez makijażu?

Tak, gdy mam dzień wolny, dla siebie. Gdy sprzątam nie potrzebuję makeupu. Czasami, gdy bardzo się spieszę, lecę z domu bez makijażu, ale to się zdarza bardzo rzadko.

Dobry wygląd uzależnia?

Kobiety na pewno. Dobrze zacząć dzień od makijażu, bo gdy człowiek widzi w lustrze, że jest dobrze, to lepiej się czuje. To daje poczucie pewności siebie.

Reklama

Rozmawiał Łukasz Opłatek[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Marta - niezalogowany 2017-11-08 08:57:45

    Polecam!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    KASIA - niezalogowany 2017-11-08 08:10:21

    NAJLEPSZA W ZŁOTOWIE

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości