Ta duma wypływa z etyki. Tak, poluję, ale robię to z szacunkiem. Biorę tylko tę zwierzynę, którą mam na odstrzale, wszystko ponadto byłoby kłusownictwem. Etyka to też strzelanie na wyznaczoną odległość, np. do 150 m. Nie dalej, bo nie wiem, jaki będzie tor kuli i czy przez to zwierzak nie zostanie tylko nią „podrapany” i będzie cierpiał. Poza tym strzelam tak, by zwierzak się przede mną złożył. Szybko i bez zbędnego bólu. Etyka to też umiejętność powstrzymania się od strzału.
Właśnie to staram się przełamać podczas spotkań z dziećmi w przedszkolach i szkołach. Mam za sobą około 150 takich pogadanek. Mówię tam o roli myśliwego. Nie o zabijaniu, choć od tego nie uciekniemy. W gimnazjum np. uczniowie chcą rozmawiać o broni, polowaniu, więc zapraszam ich, po skończeniu 17 lat, na staż. Tam będzie na to czas. Tu i teraz robimy debatę oksfordzką i dzieciaki mają okazję rozmawiać o plusach i minusach łowiectwa. Zwykle na początku są sceptyczne, bo w głowach mają złe stereotypy. Więc pytam: mam brzuszek? Czerwony nos? Jestem podpita? Chodzę i zabijam? Zwykle na koniec po stronie na „nie” zostają ze trzy osoby. Mój ostateczny argument: te buty, które masz na nogach i ten zapach, który za tobą idzie są związane ze zwierzętami...
Reklama
Mizerny. Pokazuję uczniowi borsuka, a on mówi, że to kung fu panda. Skoro nie kojarzy sarny i lisa, ale zna lwa, hipopotama i nosorożca, to wiem, że w lesie nie jest często… Jestem przerażona, że dzieci ze Złotowa nie chodzą na promenadę, by oglądać daniele i dziki, które są tam zasiedlone.
Dlatego opowiadam dzieciom o zwierzętach w czterech porach roku, robię teraz akcję młode zwierzęta, nie dotykaj i zostaw je w lesie, bo to ich dom.
Z drugiej strony zanoszę do szkół skóry zwierząt i tłumaczę, że drapieżniki w lesie są potrzebne, ale jeśli będzie ich zbyt dużo, to nie będzie ptaków, przez to nadmiernie rozmnożą się owady, które zjedzą zboże.
ReklamaMówię, że gdy jedni opalają się na plaży, my wozimy wodę do lasu, bo zwierzak musi pić. Zimą ludzie jeżdżą na nartach, a my wieziemy karmę czy odśnieżamy borówki, by zwierzęta przetrwały. Musimy dawać im mikroelementy, by gatunek dobrze się rozwijał, bez osobników zdeformowanych, chorych. Wykonujemy olbrzymią pracę.
Można tak myśleć, ale moją rolą jest pokazanie myśliwych i łowiectwa w dobrym świetle. Mam mocne argumenty, by przekonać ludzi, że nie jesteśmy mordercami.
Strzelamy, owszem, ale skąd bierze się mięsko na tackach w sklepie? Ludzie mają szczęście, że nie widzą, jak wygląda ubój w rzeźni. Mówię im tylko jedno: że to zwierzę niebo widziało jeden raz – w chwili, gdy je przeganiano z samochodu do rzeźni. A moje zwierzęta w lesie są szczęśliwe, bo biegają wolno.
Reklama
Nadal twierdzi Pani, że polowanie to modlitwa?
Chce Pani edukować mężczyzn, którzy często mają więcej doświadczenia od Pani, a już na pewno, w ich mniemaniu, lepiej znają się na łowiectwie?
Słyszała Pani zarzut, że promowanie łowiectwa wśród dzieci i młodzieży jest nieetyczne?
W planach ma Pani organizację przemarszu myśliwych przez Złotów. To coś nowego.
To nie jest wymówka, lecz racjonalna gospodarka łowiecka. Proszę zauważyć, że to my, ludzie, wchodzimy coraz bardziej na teren zwierzyny. Budujemy się na granicy lasu czy na śródleśnych łąkach. To my wchodzimy do ich domu. I te zwierzęta zaczynają nam przeszkadzać. Człowiek od zawsze ingerował w naturę. Polowano tak na dworach królewskich, jak i w czasach prehistorycznych – proszę spojrzeć na rysunki w jaskiniach.
Reklama
A teraz niby z czego robi się odzież skórzaną? Z czego perfumy? Większość z nich oparta jest na naturalnych składnikach, pozyskanych od zwierząt.
Uważam, że dzika zwierzyna musi być trzymana w ryzach. Jeśli nie to np. wyjdzie w pola, zniszczy zboże i rolnicy poniosą spore straty, a za szkody płacimy sami. Poza tym zwierzyny jest coraz więcej, migrując szuka ona nowych terenów do żerowania i bytowania. Pociąga to za sobą również zniszczenia terenów, przez które się przemieszcza.
Jestem intensywnym myśliwym, bo w sezonie pozyskuję ok. 20 sztuk grubej zwierzyny (dzik, sarna, jeleń, daniel). To dla mnie modlitwa, bo wejście w łowisko jest chwilą wyjątkową. Z mężem zawsze bardzo ją celebrujemy (nauczył nas tego profesor Fruziński, ojciec męża, ikona polskiego łowiectwa). Mówię: „Darz bór, co mi Kniejo podarujesz?” Wiem, że wchodzę do czyjegoś domu.
Reklama
To ode mnie zależy, wiem. Jeżeli mam to zrobić, to z należytym szacunkiem. W chwili gdy zwierzę pada automatycznie ściągam kapelusz. Dla mnie jest to mistyczne przeżycie. Oddaję zwierzęciu cześć – dostaje złom i ostatni kęs, modlę się do św. Huberta. To jest takie odprowadzenie zwierzaka z łowiska. Może to trudne do zrozumienia, ale to jest godne zachowanie się. Etyka i szacunek.
Moja edukacja w przedszkolach i szkołach oraz działania na facebooku (moderuję grupą 2800 myśliwych w tzw. rozmowach na ambonie) czy prowadzenie targów łowieckich Hubertus Expo w Warszawie zauważyła główna rzeczniczka PZŁ. Niedawno zadzwoniła do mnie i poinformowała, że przy Zarządzie Głównym PZŁ został powołany Klub Edukatorów, a ja zostałam prezesem. Wcześniej wybrano mnie w zarządzie okręgowym do komisji do spraw kultury, etyki i nauki łowieckiej.
Reklama
Popełniają błąd, twierdząc w taki sposób. Każdy jest dobry w tym co robi i niech tak pozostanie. Edukacja jest potrzebna, jest przyszłością każdego i wszystkich, i fakt, że przespaliśmy pewien okres wcale nie pozwala nam szybciej ruszyć z miejsca. Wręcz przeciwnie - edukacja musi być procesem ciągłym, cyklicznym, ukierunkowanym na wiedzę. Rzetelną wiedzę na temat łowiectwa.
Nie tylko w powiecie złotowskim, wszędzie kuleje. Stworzę sieć edukatorów okręgowych, którzy na swoich terenach będą koordynować, pomagać i współpracować z myśliwymi mającymi styczność z przedszkolami i szkołami. Tak, postaram się podnieść poziom świadomości pod względem łowieckim. Niektórzy mówią, że ta pewność siebie mnie zgubi, ale ja uważam wprost przeciwnie - zawsze staram się doprowadzić do końca zadanie, które podejmuję.
Reklama
Nadal tę zasadę stosuję. Wiem co i jak mam powiedzieć. Do tego nienaganny wygląd, mundur, bo jestem przedstawicielką PZŁ, kultura i etyka. Pierwsze piętnaście sekund musi być moje.
Taka jestem. Nie lubię, gdy mi ktoś w kaszę dmucha i jestem bardzo żywiołowa.
Do maluchów mam anielską cierpliwość. Mogą po mnie wręcz chodzić. Siadam z nimi na dywanie i godzinami opowiadam o zwierzynie dziko żyjącej. Mniej cierpliwości mam do osób dorosłych. Nie lubię powtarzać czegoś trzy razy. Sprawdzam się natomiast w pracy zespołowej z dorosłymi, bo mam wszystko poukładane co do minuty.
Reklama
Pojawiają się takie głosy. Jest wiele przykładów hipokryzji, bo ludzie to potępiają, a sami jedzą dziczyznę. Ale od tego jest nasza rola - by wytłumaczyć, przedstawić argumenty i podnieść wizerunek myśliwego ze zwykłego mordercy do gospodarza łowiska.
Powiedzenie głosi, że mimo szczerych chęci szyja głową kręci. Tak więc kobieta dużo może. Niektórym nie podoba się ta moja prezesura, ale powoli koledzy myśliwi już się do mnie zgłaszają. Wiem, że najbardziej przeciw będą osoby starsze, które żyją w przeświadczeniu, że kobieta nie może być myśliwym. Ale ja tu nie widzę przeciwwskazań. Firmy robią już broń typowo dla kobiet.
Reklama
Jestem złotowianką. Fakt, nie od urodzenia, ale wewnętrznie się nią czuję. I w Warszawie zawsze opowiadam o naszym mieście, o jego walorach naturalnych i historycznych. Zapraszam do Złotowa. To jest promocja.
Moglibyśmy przejść ze sztandarami, w mundurach, z muzyką myśliwską. Myślę, że mogłoby się to stać przed 3 listopada, czyli przed Hubertusem, kiedy to zaczynają się zbiorowe polowania. Chodzi o to, by ludzie zobaczyli, że my nie tylko zabijamy, ale robimy gros innych rzeczy, które składają się na gospodarkę łowiecką. Jesteśmy gospodarzami łowiska, dbamy o zwierzynę, dokarmiamy ją i mamy prawo ją pozyskać. To nie tak, że my tylko chodzimy i zabijamy. W zakresie promocji dostałam wolną rękę od burmistrza Adama Pulita.
Reklama
Pewnie niewiele osób wie, że w Złotowie krzyżują się granice pięciu kół łowieckich i co druga osoba tutaj mówi sobie „Darz bór”. Mamy tutaj prawdzie zagłębie myśliwych. Chciałabym pokazać, że za łowiectwem stoją ludzie, których znamy i często cenimy, a nie jacyś anonimowi, mistyczni wręcz zabójcy.
Rozmawiał Łukasz Opłatek[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A może lepiej ogrodzić uprawy? A zwierzynie zapewnić dostęp do terenów nieuprawianych.
Chciałbym aby taki pseudoekolog jak poniżej wygłosił swój wykład 30 wkurzonym rolnikom ktorym zwierzyna zniszczyła uprawy. Co ty wiesz o życiu? Kompletnie nic.
Może i niektóre komentarze tutaj są niewybredne. Ale to, jak bardzo ta pani ostatnio próbuje zaistnieć w mediach sprawia, że rodzi się pytanie: po co? Jaką karierę planuje? Poco się wciąż chwali zabijaniem zwierząt? Dlaczego media tak bardzo ją promują? Dlaczego wciąga w to dzieci??
Selekcja poprzez zabijanie daje tobie przyjemność? Rozumiem, że może sprawiać przyjemność poprzez przebywanie na łonie natury np. turystyka, grzybobranie, ale zabijanie? Konieczna jest selekcja stanu zwierzyny leśnej ze względu na jej ilość jak i stan zdrowotny, ale powinno robić sie to w sposób jak najbardziej humanitarny, a nie strzelanie z odległości kilkudziesięciu metrów często ją najpierw raniąc (niemożliwy jest pierwszy strzał śmiertelny, jak już to przez przypadek). Naczelny Kłusownik RP niejaki Szyszko raz umożliwia wycięcie połowy drzew w Polsce, a za chwilę planuje wystrzelanie połowy jeleni w parku narodowym bo nagle zrobiło się jemu żal ... drzew. Przykład gangstera przyrody Szyszki pokazuje że on i jego kolesie myśliwi (i od przemysłu drzewnego) uprawiają bandycką gospodarkę w przyrodzie. Często (dwa razy dziennie) mam okazje spacerować po terenach leśno-polnych, spotykam sarny za każdym razem ale żerujące nie na polach uprawnych, jelenie zazwyczaj trzymają się w lesie ale ich widok to rzadkość więc wszystkich młodych pędów drzew nie są w stanie zjeść, zająca widziałem nie pamiętam kiedy. Tłumaczenie odstrzału zwierzyny ich szkodami to mit, zasłona dymna myśliwych, szkody robi zarówno dzika zwierzyna jak i człowiek (ten najwiecej). Rżniecie głupa myśliwi twierdząc że gdyby nie wy dzika zwierzyna dawno zjadłaby wszystkie uprawy rolnicze, potem lasy, łąki, a potem ludzi.
Jestem myśliwym i zawsze niż pociągne za spust 3 razy sie zastanowię nad sensem i koniecznościà tego czynu-to jest etyka,przyjemnoscia nie jest zabijanie lecz przebywanie na łonie przyrody,jej obserwacja i czucie bycia tego cząstkom. Bez mysliwych max do trzech lat na polach by nie bylo nic a mlody las by zniknąl calkowicie. Ciekawe co wtedy by ci wszyscy weganie jedli? Musieli by chcąc nie chcąc przejsc na bretarianizm a to wyższa szkola jazdy,więc darz bór;-)
Jak dla normalnego człowieka, z uczuciami i empatią, zabijanie żywych istot może przynosić satysfakcję? Czyż nie można tego przyrównać do np. ,,obsługi"" obozów koncentracyjnych którzy twierdzili że czynią to dla dobra człowieka i ludzkości, dla wyższych celów? Zabijanie to zabijanie, obojętnie dla jakich celów. Robienie tego dla celów gospodarczych (ubojnie czy dla własnych potrzeb) obwarowane jest rygorystycznymi przepisami (np. trzoda przed ubojem zamroczona, a przy drobiu obecny anestezjolog). Dzika zwierzyna tylko w pojedynczych przypadkach pada natychmiast nieżywa, w większości przypadków musi się jeszcze pomęczyć by zostać dobitym lub dorżniętym. Myślistwo to barbarzyńskie metody selekcji populacji dzikiej zwierzyny i czerpanie z tego satysfakcji (trofea, pasjonowanie się oglądaniem ułożonej w szereg świeżo zabitej zwierzyny jeszcze z ociekająca krwią przy asyście dzieci) Eliminacja niby chorych osobników to mit bo skąd strzelający z odległości kilkudziesięciu metrów wie w jakim stanie ona jest. Tym bardziej że jak sie okazuje niektórzy z nich mają kiepski wzrok strzelając do ludzi jadących na rowerach.
Te trofea myśliwskie to chory zwyczaj. Najwyższy czas skończyć z tym. Ci "dewizowi myśliwi" u nas itp. Cala ta "chwalebna" otoczka towarzyszącą zabijaniu zwierząt jest chora. I nie ma co się usprawiedliwiać ubojniami, to też zabijanie. Ale czy jedno zabijanie usprawiedliwia inne?
Żeby ci zdechło to co najbardziej kochasz kanalio
Myśliwi eliminuja zwierzynę tylko dla selekcji (kaleki) czy te najbardziej dorodne (trofea)? Miejsca gdzie są drogi to pierwotne tereny dzikiej zwierzyny więc traktuje jak swoje.
Kocham zwierzęta, ale pomyślcie co by było, gdyby nie było selekcji zwierząt (wiele kalek).Wszyscy podróżujemy samochodami i chcemy mieć bezpieczne drogi, a jak utrzymać bezpieczeństwo, kiedy zwierząt jest coraz więcej.
Dzień dobry. Drodzy Państwo, temat jest trudny, kontrowersyjny, ale to jednak nie powinno przeszkodzić nam w kulturalnej wymianie myśli. Bardzo o to proszę
Trzodę chlewną, drób itp hodowane na ubój też się zabijało i zabija,ale to konieczność (istota lidzka jadła i będzie jadła mięso). Nikt się tym nie szczyci uważając siebie jako elitę za jakich się maję myśliwi. Jedynie sadysta (myśliwy) upaja się zabijaniem zwierzyny a nie ten w ubojni. Jesteście myśliwi żądni krwi to do ubojni zabijać kabany (i to sposób humanitarny) a nie latać po lesie i strzelać co żywe, często ranione i długo się męczy. Tereny pól to pierwotnie własność zwierzyny, człowiek to zawłaszczył a zwierzyna chce to odzyskać. Jak widac wracasz do pierwotnych zachować lubiąc widok świeżej krwi, a może ja jeszcze ciepłą pijesz. Zresztą brak słów na twoje wypociny.
po mordzie widać co to jest
Mój kolega myśliwy nie mówi zabiłem czy też upolowałem tylko pozyskałem. Ciekawe czy mu przez gardło nie może przejść słowo zabiłem?
Błędne rozumowanie kiedyś ludzie jedli jak coś upolowali nie można dopuścić żeby zwierzyna wyżerala z pól bo jest jej za dużo, rozumiem też że nie wszyscy jedzą mięso ale skoro tak lubią nie zmuszam ja lubię więc proszę nie zabraniać
To nie ryj, tylko twarz . Trochę kultury chamie. Jeśli się nie podoba to idź do następnego artykułu.
Ale tapeta na ryju tej kłusowniczki!
Po raz kolejny probuje Pani wytłumaczyć że nie robi pani nic złego.chore.
Rozumiem, ze zabijanie zwierząt w niektórych sytuacjach jest konieczne. Ale żeby być z tego dumnym?? Zrobić z tego cel w życiu?? To przecież wciąż jest zabijanie, bez względu na powody. Kat w średniowieczu też pewnie był dumny, ze zabija tylko tych "niedostosowanych" ludzi. Wierzę w to, ze wkrótce uda się znaleźć lepszy sposób na zachowanie równowagi w przyrodzie niż myślistwo.
Tu nie ma co pisać o czymkolwiek.. Same szpicle LPM-u i reszty zblazowanej chołoty.. Najpierw trzeba odebrać debilom chorym na umyśle prawo do reprezentowania strony społecznej!!! Nie dopuszczać ich do jakichkolwiek rozmów!! I zacząć robić z nimi porządek tak jak to się ma u naszego sąsiada zza Odry!! Koniec z oszołomstwem!!
A może lepiej ogrodzić uprawy? A zwierzynie zapewnić dostęp do terenów nieuprawianych.
Chciałbym aby taki pseudoekolog jak poniżej wygłosił swój wykład 30 wkurzonym rolnikom ktorym zwierzyna zniszczyła uprawy. Co ty wiesz o życiu? Kompletnie nic.
Może i niektóre komentarze tutaj są niewybredne. Ale to, jak bardzo ta pani ostatnio próbuje zaistnieć w mediach sprawia, że rodzi się pytanie: po co? Jaką karierę planuje? Poco się wciąż chwali zabijaniem zwierząt? Dlaczego media tak bardzo ją promują? Dlaczego wciąga w to dzieci??