Adam Kolasiński od ponad 12 lat jest zawodowym kierowcą tira. Kilka lat temu na granicy hiszpańsko–francuskiej, podczas postoju spotkał ekipę, która na zawsze zmieniła to, jak spędza wolny czas.
– Miałem wtedy tzw. pauzę weekendową. Niedziela rano. Odsłoniłem firany w swojej ciężarówce po przebudzeniu i zobaczyłem jakieś 500 metrów dalej Lublina naszej polskiej produkcji. Nie dowierzałem! Podszedłem więc bliżej i zapytałem, jak to możliwe. Wtedy po raz pierwszy usłyszałem hasło „Złombol” i przepadłem.
Złombol to największy rajd charytatywny na świecie. Od początku, tj. od 2007 roku, zasady są niezmienne: uczestnicy pokonują tysiące kilometrów, siedząc za kierownicą starych aut z byłego bloku wschodniego, a przy okazji rajdu zbierają pieniądze na dzieci z domów dziecka.
Martyna Janiak: Ile czasu minęło od momentu, gdy po raz pierwszy usłyszałeś o rajdzie i stawiłeś się na starcie?
Adam Kolasiński: Trochę to trwało, ale to z racji życiowych zawirowań. Przed pandemią, w grudniu 2019 roku znalazłem ogłoszenie – stary Polonez. Oznajmiłem wtedy mojej żonie wieczorem: „Jutro rano jadę po samochód”. Zabrałem pieniądze, wsiadłem w pociąg i pojechałem. Auto jednak przez 2,5 godziny w ogóle nie chciało odpalić. Kiedy wreszcie się udało, pilnowaliśmy, żeby nie zgasło i podpisaliśmy szybką umowę. Od razu pojechałem nim wtedy do domu, do Debrzna–Wsi.
Zakładam jednak, że była to tylko jazda próbna, a polonez miał wkrótce ruszyć w znacznie dłuższą trasę?
Tak, w styczniu organizatorzy Złombola ogłosili, gdzie będzie meta tegorocznego rajdu. Padło na Turcję. Byłem zadowolony – miałem aż pół roku, żeby przygotować auto. Krótko potem przyszła jednak pandemia i zapadła decyzja, że jednak nici z tak dalekiego wyjazdu....
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 86% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze