Tak, jestem żołnierzem zawodowym w 100 batalionie łączności w Wałczu.
Tak, zanim odnalazłam swoją drogę w życiu, robiłam wiele rzeczy. Bawiłam się m.in. w modeling, z czym do dziś niektórzy mają problem, pracowałam też np. w prestiżowych perfumeriach.
Chyba mam to we krwi, od zawsze chciałam „pójść w kamasze”, może dlatego, że mój tata też jest mundurowym.
Myślę, że kobieta w wojsku nie jest już tematem tabu, chociaż zdarza mi się spotykać ze złośliwością czy zazdrością, nie tylko ze strony mężczyzn, ale i ze strony kobiet. Dobrzy ludzie zawsze wyciągną nas w górę, a ci źli, zakompleksieni i przesiąknięci rutyną, zawsze będą nas ciągnąć w dół. Ważne, żeby robić swoje i nie oglądać się za siebie.
Reklama
Tak, lubię pompki [śmiech], ogólnie uważam, że sport to zdrowie. To bardzo indywidualna sprawa, wystarczy po prostu regularnie trenować. Aktualnie spodziewam się dziecka, więc nie mam za bardzo możliwości zadbania o formę.
Kocham broń. Uwielbiam spędzać czas na strzelnicy ze znajomymi czy z narzeczonym i tatą. Daje mi to dużą satysfakcję, kiedy mogę odreagować gorszy dzień i nauczyć się czegoś nowego lub po prostu milo spędzić czas. Moją specjalnością jest broń krótka - uwielbiam HK SFP9, z broni długiej chyba największą miłością darzę karabinek AR-15/ M4 Schmeisser.
Reklama
Jestem ratownikiem, ale przede wszystkim żołnierzem. Składałam przysięgę, z której nikt mnie nie zwolnił. Jeżeli moi koledzy, rodzina czy współobywatele byliby w niebezpieczeństwie, zrobiłabym wszystko, by ich chronić. Taka jest moja rola.
Moja przygoda z ratownictwem taktycznym rozpoczęła się tak naprawdę z przypadku. Będąc jeszcze na służbie przygotowawczej szukałam czegoś, co wypełniłoby niedosyt związany z tematyką wojskową. Życie postawiło mi na drodze wielu wartościowych ludzi, dzięki którym jestem w tym miejscu, gdzie jestem i robię to, co kocham. Wymagało to ode mnie dużego wkładu finansowego, czasu i wytrwałości, aby osiągnąć zamierzony cel. Bardzo pomogli mi specjaliści z dziedziny medycyny taktycznej, uświadamiając, że to jest właśnie to, co chcę robić. Kursy, szkolenia, egzaminy, praca w stresie, ogromny wysiłek fizyczny to tylko przedsmak tego, z czym możemy się spotkać, decydując się zostać ratownikiem pola walki. Trzeba być wytrwałym, ale tak jest w każdej dziedzinie, która wymaga od nas większego poświęcenia.
Reklama

Uwielbiam broń i czas spędzany na strzelnicy
TCCC (tactical combat casuality care), czyli polowa opieka nad poszkodowanym kładzie duży nacisk na samopomoc. Żołnierz czy inna osoba będąca ofiarą, np. postrzału w tętnicę, musi sama sprawnie założyć sobie opaskę uciskową, po to, aby dać sobie szansę na przeżycie zanim dotrze do niej zespół wykwalifikowanych ratowników. Niestety statystyki mówią, że 60% zgonów na polu walki było spowodowanych masywnymi krwotokami, około 30% to odma prężna, a 6% to niedrożność dróg oddechowych. Są to 3 typy zgonów do uniknięcia. Warto zwrócić uwagę na fakt, że wytyczne TCCC w dzisiejszych czasach nie dotyczą tylko żołnierzy czy osób biorących udział w działaniach bojowych. Dziś może to dotyczyć każdego z nas, idealnym przykładem są na to ataki terrorystyczne. Idąc do banku lub na zakupy do centrum handlowego nie zastanawiamy się nad tym, czy to spokojne, pełne ludzi miejsce nie zmieni się przypadkiem w pole walki, ale w razie takiej sytuacji wiedza zdobyta na szkoleniu może się przydać, aby ocalić siebie i swoją rodzinę.
Reklama
Wytyczne TCCC różnią się od medycyny ratunkowej cywilnej tym, że na polu walki najpierw zabezpieczamy masywne krwotoki, a dopiero później zajmujemy się oddechem. W medycynie ratunkowej cywilnej na odwrót. Jest szereg procedur, które różnią się od postępowania z poszkodowanym na polu walki i w warunkach pokoju. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze taktyka wojskowa i wyposażenie.
Na co dzień jestem ratownikiem wojskowym. Poza tym prowadzę także szkolenia dla cywilów.
Dla wszystkich chętnych. Zaczynając od grup paramilitarnych, przez funkcjonariuszy rożnych służb, a kończąc na cywilach właśnie. Uczymy te osoby, jak zabezpieczyć masywne krwotoki przy użyciu stazy taktycznej czy opatrunków hemostatycznych, jak odbarczyć odmę płuc, udrożnić drogi oddechowe, zabezpieczyć wytrzewienie i wiele innych urazów typowych na polu walki.
Reklama
To zdecydowanie pasja. Kocham adrenalinę i wyzwania, które idą z nią w parze. Każde zadanie do wykonania daje możliwość sprawdzenia siebie i swoich umiejętności. Poza tym ogromną satysfakcję daje mi świadomość ratowania ludzkiego życia i możliwość uświadamiania, jak ważny jest to temat. Jeżeli dzięki temu uda się uratować chociaż jedno ludzkie życie, to wiadomo, że było to warte całego naszego poświęcenia. Taką nagrodą jest też uścisk dłoni po dobrze przeprowadzonym szkoleniu i zarażanie tą pasją innych.
Na pewno taka osoba musi być opanowana i odporna na stres. Myślę, że nieco wrażliwsze osoby mogłyby mieć problem z wykonywaniem tego zawodu.
Reklama
Tak, są to przedmioty niezbędne do tego, by przybliżyć kursantom w jak najbardziej realny sposób wygląd urazu czy rany postrzałowej. Świńskie płuca idealnie sprawdzają się, by pokazać mechanizm odbarczenia odmy, a golonka doskonale nadaje się na „pakowanie rany” hemostatykiem. Niestety nic nie odwzoruje prawdziwych obrażeń tak dokładnie, jak byśmy sobie tego życzyli.
Każdy kto chce być dobrym, a nawet bardzo dobrym w tym, co robi, musi ciągle się szkolić, nie inaczej jest z nami. Ćwiczymy, by nadążyć z nowościami i nowymi wytycznymi, które wchodzą na rynek. Bez tego niestety stoimy w miejscu, a wiedza ucieka.
Reklama
To opaska uciskowa, która ma nam pomoc w zatamowaniu masywnego krwotoku tętniczego, zakładana na kończynę, jak najwyżej. Składa się z kilku prostych elementów. Ta opaska powinna być na podstawowym wyposażeniu każdego funkcjonariusza służb, ale warto ją mieć przy sobie, chociażby w apteczce samochodowej, aby w razie potrzeby móc z niej skorzystać. Dlatego tak ważna jest umiejętność jej zakładania.
Jestem ratownikiem pola walki, ale jak dotąd ze swoich umiejętności nie korzystałam. Mam nadzieje, że nigdy nie będę musiała, chociaż z drugiej strony byłoby to pewnie niezwykłe doświadczenie. Ratowałam kiedyś ludzi w wypadku samochodowym, jednak to nie pole walki.
Reklama
Rozmawiał Leszek Chełmowski[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Znam wiekszych celebrytow w krajence ktorzy cierpliwie szukaja swoich 5 minut od 6 rano i sa wierni...jak PSY
wiec moze pozory myla. ale fota nie na miejscu
Bzdury? Gdybyś dostał postrzał w realnym działaniu i ta pani byłaby w pobliżu to błagał byś o pomoc na kolanach pajacu. Ciekawe jak wtedy wypowiadał byś się o tych "bzdurach". Co do kobiet w wojsku to nadal panuje wiele stereotypów, osobiście wolałbym działać z tą panią która ma pasję i jest w wojsku powołania niż iść na wojnę z tymi zapasionymi pseudo żołnierzami którzy siedzą w armii tylko dla korzyści materialnych i wcześniejszej emerytury.
kobieto gdybys uczestniczyla w prawdziwej bitwie to by Ci te bzdury ze łba wyszły. w ogóle takie paniusie na froncie to tylko ciezki dodatkowy balast, bo pozniej trzeba je chronic dodatkowo zamiast zajac sie robota
Ludzie przeciez glownym tematem jest medycyna taktyczna I szkolenia I bardzo ciekawy temat a nie to co sie dzieje w armii czy na poligonach bo jak jest w armii to kazdy kto ma z tym styczność wie . Za dużo jadu w Was
cieszę się, że ktoś się ze mną zgadza. bo prawdziwe soldżery się nie wożą i nie ujawniają
ustka botoxem wypełnione i na wojnę? Chcę to widzieć :D
Zgadzam się w 100% - na "poligonach" zabawa w wojnę a i tak "co 3" nie jedzie, bo za ciężko i rzuca L4.
bez obrazy. ale polscy zolnierze to cioty idacy za emerytura na panstwowce i wiecej wolnego maja niz kasjerka w biedronce. gdyby nadeszla wojna to 95% by stwierdzilo, ze to jednak nie dla nich i by spier__lilo szybciej niz obywatel w cywilu
Znam wiekszych celebrytow w krajence ktorzy cierpliwie szukaja swoich 5 minut od 6 rano i sa wierni...jak PSY
wiec moze pozory myla. ale fota nie na miejscu
Bzdury? Gdybyś dostał postrzał w realnym działaniu i ta pani byłaby w pobliżu to błagał byś o pomoc na kolanach pajacu. Ciekawe jak wtedy wypowiadał byś się o tych "bzdurach". Co do kobiet w wojsku to nadal panuje wiele stereotypów, osobiście wolałbym działać z tą panią która ma pasję i jest w wojsku powołania niż iść na wojnę z tymi zapasionymi pseudo żołnierzami którzy siedzą w armii tylko dla korzyści materialnych i wcześniejszej emerytury.