Rodzinny dom Kapejów nadal stoi przy drodze prowadzącej przez Piesno, blisko centrum wsi. To właśnie tam na świat przyszła piątka dzieci Pawła, rodowitego mieszkańca Piesna, i Agnieszki, pochodzącej ze Świętej. Małgorzata, Elżbieta, Antoni, Franciszek i Urszula – tak rodzice dali im na imię. Nie na zawsze. Po kilkunastu latach Elżbieta i Urszula przyjęły nowe imiona: Alina i Regina.
– Nasz dom był wielopokoleniowy. Był też otwarty na ludzi. Rodzice byli wielkimi społecznikami, którzy nie odmawiali nikomu pomocy. Potrafili dzielić się wszystkim i nas też tego uczyli. To było ważne, by w tak niewielkiej wsi, ściśle zabudowanej, jeden mógł liczyć na drugiego – mówi siostra Alina. Ważne było też wykształcenie.
– Rodzice byli zdania, że ono jest podstawą, że trzeba co najmniej zdać maturę, bo to otworzy w życiu dalszą drogę – wspomina siostra, która kończyła jeszcze miejscową szkołę w Piesnach, ale też łobżenicki ogólniak podobnie jak pozostałe rodzeństwo. To właśnie w czasie szkoły średniej, po maturze, poczuła, że jest powołana przez Boga do służby w Kościele....
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 92% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!