Reklama

Siostry od kuchni. Rozmowa z blogerkami

15/08/2017 19:00
To nazwa blogu, na którym złotowianki radzą, jak gotować szybko, a przy tym pysznie. Ma być też zdrowiej, choć słowo fit nie jest tutaj kluczowym. W ich kuchni może poradzić sobie każdy – nawet ten, kto z gotowaniem jest na bakier

Kulinarnych blogów jest wiele, ale siostrzanych za bardzo nie ma. Można je policzyć na palcach jednej ręki. I tym właśnie od początku miał się wyróżniać nasz

– mówi najmłodsza z sióstr Pawlak, Ewelina. Starsza od niej Magda nie uczestniczy w naszym spotkaniu.

Magda jest spośród nas najmniej zaangażowana, ale powoli rozwijamy się. Myślę, że za jakiś czas wciągniemy ją bardziej w to nasze internetowe przedsięwzięcie

– mówi najstarsza z nich, Krzysztofa. Mama dwójki dzieci przyznaje, że sama jest najlepszym dowodem tego, że nawet mając liczne obowiązki można znaleźć w ciągu dnia czas na spełnianie się w swojej kuchni.

Reklama

„To miejsce kierujemy dla każdego, kto chciałby odżywiać się lepiej, nawet jeśli do tej pory wydawało mu się, że nie potrafi gotować lub nie ma na to czasu. Jeść lepiej rozumiemy poprzez: domowo, smacznie, zdrowiej, bardziej różnorodnie”

– czytamy na prowadzonym przez nie blogu. Ruszył niespełna pięć miesięcy temu i liczba jego obserwatorów stale rośnie.

W tej chwili mamy około tysiąca osób, które regularnie śledzą nasze kulinarne poczynania.

Kochamy jeść, kochamy gotować

Po prostu kochamy jeść

– Krzysia odpowiada na pytanie o fascynację gotowaniem.

Reklama

Tak, to prawda. Miłość do gotowania wzięła się z miłości do jedzenia

– potwierdza z uśmiechem, wprost przyznając, że nie należą do osób, które zjedzą coś tylko po to, aby zjeść.

Jasne, że zdarzają nam się chwile, gdy odpuszczamy. Gdy naprawdę nie ma czasu albo jest zwykła chęć, kupujemy kebab czy zamawiamy coś z pizzerii

– przyznaje Ewelina, choć zastrzega, że w swoim menu siostry mają o wiele pyszniejszą, a przede wszystkim zdrowszą pizzę, opartą na świeżych składnikach.

Lubię jeść rzeczy wyraziste, nie cierpię męczyć się przy jedzeniu. Potrawy nie mogą być miałkie, muszą mieć charakter. Jeśli jeść, to odczuwać z tego satysfakcję. To pewien ceremoniał. Skoro poświęcam jakąś część dnia na przygotowanie i jedzenie, niech sprawia to autentyczną przyjemność

Reklama

– proponuje taką oto kuchenną dewizę.

Dużo wyniosłyśmy oczywiście z domu. Nasza mama zawsze bardzo lubiła gotować, przeszło na nas. Chociaż pamiętam, że pierwszej rzeczy nauczył mnie w sumie tata, to były jakieś klopsiki

– wspomina najstarsza z sióstr.


To dopiero 40% artykułu. W dalszej części przeczytasz m.in.:

Głównie konkrety – W dorosłe życie dziewczyny poszły w przeciwnych kierunkach – Ewelina mieszka obecnie w Gdańsku, Krzysztofa w Poznaniu. – W zasadzie to ja...

Autorsko, bez kopiowania – Zdecydowana większość dań obliczona jest na kilkanaście minut przygotowywania. – Zdarza się, że na sobotę zaproponujemy coś, co...

Reklama

Więcej siebie – Nie oszukujmy się, prowadzenie bloga nie jest wyłącznie różowe, bo to jednak jakiś kolejny obowiązek. Trzeba mieć koncepcję, zrobić zakupy, ugotować, zrobić...

Obłędne od mamy – Blog to tylko dodatkowe zajęcie, ale że to również pasja, siostry ambitnie podchodzą do projektu. – Wiemy, że nie jesteśmy w stanie równać się...

Internetowy lokal – Gdy opublikowałyśmy pierwszy przepis, a ludzie zaczęli lajkować, pisać, komentować, nie mogłam uwierzyć, że był odzew. Zadzwoniłam do Ewki i mówię...

Reklama

Subskrybuj i czytaj wszystkie artykuły bez ograniczeń[[pay]]


Głównie konkrety

W dorosłe życie dziewczyny poszły w przeciwnych kierunkach – Ewelina mieszka obecnie w Gdańsku, Krzysztofa w Poznaniu.

W zasadzie to ja rzuciłam pomysł

– młodsza z nich przyznaje, że znajomi, wiedząc o ich kulinarnych zainteresowaniach, zachęcali.

Ewka (tak mówią na nią zdrobniale bliscy i przyjaciele), masz fajne przepisy, wychodzi ci to, załóż bloga

– wspomina zachęty. No i założyły.

Zawiera przede wszystkim dania szybkie, oparte o naturalne składniki. To prosta kuchnia, dostępna dla każdego, zdrowsza niż tradycyjne jedzenie, choć nie jest to blog poświęcony zdrowemu odżywianiu

Reklama

– zastrzega Ewelina.

Nie używamy żadnych półproduktów, chyba że mają sprawdzony skład. Jestem zafiksowana na punkcie czytania składów, jak jest za długi, od razu odrzucam

– dodaje.

Używamy różnych produktów, unikamy lokowania marek, choć gdy mamy jakieś sprawdzone, podajemy, że ich użyliśmy

– uzupełnia jej siostra.

Przekrój jest różny, od propozycji śniadaniowych, przez obiady po desery. Głównie skupiamy się jednak na konkretach, bo to najbardziej lubimy

– ponownie szeroko się uśmiecha.

Autorsko, bez kopiowania

Zdecydowana większość dań obliczona jest na kilkanaście minut przygotowywania.

Reklama

Zdarza się, że na sobotę zaproponujemy coś, co wymaga nieco dłuższego czasu, choć i w tych przypadkach najwięcej zajmuje samo pieczenie, a w międzyczasie można zająć się czymś innym. Chcemy udowodnić, że zrobienie dobrego jedzenia nie wymaga nie wiadomo jakich umiejętności, a jedynie kilku prostych składników, odrobiny czasu na przygotowanie, po czym wszystko ląduje w piekarniku. Schemat jest bardzo prosty: bierzesz to, mieszasz tamto, rach ciach i już masz danie

– teraz głośno śmieje się Ewelina.

Reklama

Siostry deklarują, że nie powielają przepisów.

Większość to nasze pomysły. Owszem, są inspiracje, ale unikamy kopiowania. Wszystko robimy metodą prób i błędów. Mam trochę dań, które ostatecznie nie trafiły na bloga. Nie wyszły źle, ale nie byłam do końca do nich przekonana. Bo te, które trafiają na bloga, przynajmniej w naszym odczuciu mają być na sto procent dobre, a przede wszystkim sprawdzone

– Krzysztofa zastrzega, że to co nie wyszło, nie jest zapominane.

Takie dania czekają po prostu na udoskonalenie. Czasami wzajemnie się posiłkujemy, pytamy, jak zrobiłaby to druga

Reklama

– dziewczyny najczęściej, choćby z racji zamieszkana, pitraszą same, ale gdy tylko mają okazję, działają razem.

Wspólne prowadzenie bloga ma swoje korzyści. Gdy jedna ma słabszy okres, nie znajduje motywacji, druga ją uzupełnia

– podkreślają.

Więcej siebie

Nie oszukujmy się, prowadzenie bloga nie jest wyłącznie różowe, bo to jednak jakiś kolejny obowiązek. Trzeba mieć koncepcję, zrobić zakupy, ugotować, zrobić dobre zdjęcie, obrobić je, opisać cały proces, opublikować na blogu i na facebooku, to wszystko trochę trwa

Reklama

– dziewczyny przyznają, że proces nie jest tak szybki jak samo gotowanie. Przez te kilka miesięcy opublikowały blisko pięćdziesiąt przepisów, co daje średnio od kilku do dziesięciu miesięcznie.

Zważywszy na to, że mamy sporo innych obowiązków, to chyba niezły wynik. Bywało, że wrzucałyśmy po trzy przepisy tygodniowo.

Wizualną oprawę bloga póki co stanowią głównie zdjęcia, ale siostry mają w planach wprowadzenie nagrań wideo.

Na razie szukamy koncepcji. Tutaj również nie chcemy powielać pomysłów. Najbardziej standardowe są oczywiście nagrania z góry, chciałybyśmy, żeby było to coś naszego, oryginalnego

– Ewelina przyznaje, że na razie na blogu widać jedynie potrawy, być może skuszą się na to, aby pokazywać również siebie.

Obłędne od mamy

Blog to tylko dodatkowe zajęcie, ale że to również pasja, siostry ambitnie podchodzą do projektu.

Wiemy, że nie jesteśmy w stanie równać się z profesjonalnymi blogami, nad którymi pracują sztaby ludzi, gdzie poszczególne osoby zajmują się wąskim zakresem, np. odpowiednim eksponowaniem dań. My same robimy wszystko, tego tak zwanego food designu, czyli stylizowania dań, również musimy się uczyć

– Ewelina podkreśla, że profesjonalnego układania potraw na talerzu po prostu trzeba się nauczyć.

Prezentowanych na zdjęciach potraw „nie podkręcają”, żeby wizualnie wyglądały bajecznie, ale nie nadawały się później do spożycia.

Nie stosujemy takich technik. Generalnie od razu zjadamy to co przygotowałyśmy

– przyznają z uśmiechem.

Gdy wejdziemy już w materiały wideo, gościnnie na pewno pokażemy tam mamę

– odpowiadają na pytanie, czy również ją planują zaprezentować na blogu.

Mama do teraz inspiruje nas swoją kuchnią, ostatnio zrobiła obłędne bitki w sosie kurkowym

– zachwala Ewelina.

Ja nie jestem w stanie takich zrobić

– szczerze przyznaje Krzysia.

Internetowy lokal

Gdy opublikowałyśmy pierwszy przepis, a ludzie zaczęli lajkować, pisać, komentować, nie mogłam uwierzyć, że był odzew. Zadzwoniłam do Ewki i mówię: Ewka, oni naprawdę to czytają!

– Krzysztofa przypomina pierwsze wrażenia sprzed kilku miesięcy. Radość była jeszcze większa, gdy okazało się, że czytelnicy nie tylko komentują, ale też rzeczywiście próbują robić proponowane przez siostry potrawy. Dziewczyny podkreślają, że ich czytelnicy chętnie wchodzą z nimi w dyskusje, pytają, gdy mają wątpliwości.

Kiedyś marzyłyśmy o wspólnej restauracji, a właściwie kawiarni, mogłybyśmy prowadzić ją również w Złotowie. Nasze drogi tak się jednak potoczyły, że nie mieszkamy w jednym miejscu, ale internet daje wiele możliwości. Nie mamy tego wymarzonego przed laty lokalu, ale mamy bloga.

[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Lisek - niezalogowany 2017-08-17 12:48:00

    Proszę bardzo: http://bfy.tw/DQFS

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    czytelnik - niezalogowany 2017-08-17 11:56:29

    Zrobić z tego sposób na życie aż do emerytury. To że w kuchni sobie radzą to widać. Uśmiechy też śliczne. Teraz tylko jakiegoś promotora brakuje który zainwestuje.Pozdro

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ktos - niezalogowany 2017-08-17 07:03:13

    Darmowa reklama ?!?!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości