Powyższy wyrok jest pokłosiem zdarzenia, do jakiego doszło w lipcu 2014 roku na drodze wojewódzkiej numer 142 na wysokości wsi Warchlinko w województwie zachodniopomorskim. Opel vivaro, za kierownicą którego siedział mieszkaniec Okonka zderzył się tam z osobowym voklswagenem polo, a następnie uderzył w podporę wiaduktu. Do wypadku, jak wyjaśniał Łukasz Famulski z Komendy Powiatowej Policji z Stargardzie, doszło w trakcie manewru wyprzedzania, który kierowca opla, przekraczając linię podwójnie ciągłą, podjął na skrzyżowaniu.

Wszyscy pasażerowie opla zostali przetransportowani do szpitali w Stargardzie i w Szczecinie (fot. KPP Stargard)
Busem podróżowało dziewięć osób – wszystkie, karetkami i śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego zostały przetransportowane do szpitali w Stargardzie i w Szczecinie. Wśród rannych było troje dzieci, w tym jedno sześciomiesięczne, które – jak w lipcu 2015 roku mówiła rzecznik szczecińskiego szpitala klinicznego Joanna Woźnicka, znajdowało się w stanie krytycznym. Dziecko zmarło.
Volkswagenem polo podróżowało dwoje ludzi. Kierowca tego auta także trafił do szpitala.

Volkswagenem podróżowały dwie osoby (fot. KPP Stargard)
Sąd Okręgowy w Szczecinie podczas rozprawy, która odbyła się 9 lipca 2015 roku, uznał mieszkańca Okonka winnym nieumyślnego spowodowania katastrofy w ruchu lądowym i skazał go na karę dwóch lat i ośmiu miesięcy pozbawiania wolności. Ponadto orzekł wobec niego trzyletni zakaz prowadzenia pojazdów i za zasadne uznał roszczenia finansowe poszkodowanych. Jak podał Rzecznik Prasowy Sądu Okręgowego w Szczecinie sędzia Tomasz Szaj, wyniosły one od 10 do 15 tysięcy złotych.
Obrońca mężczyzny odwołał się od tego wyroku. Sprawę ponownie rozpoznano 17 grudnia 2015 roku. - Sąd apelacyjny obniżył karę o sześć miesięcy. Mężczyzna skazany został na karę dwóch lat i dwóch miesięcy pozbawienia wolności. Pozostałe roszczenia nie uległy zmianie. Wyrok jest prawomocny – informuje Tomasz Szaj.

Tak po zderzeniu wyglądał opel vivaro (fot. KPP Stargard)
Jak powiedział rzecznik szczecińskiego sądu, wina mieszkańca Okonka nie budziła wątpliwości. Przypisano mu m.in. nadmierną prędkość. - Na odcinku, na którym doszło do zdarzenia obowiązywało ograniczenie prędkości do 70 km/h, tymczasem sąd uznał, że mężczyzna jechał co najmniej 120 km/h – wyjaśnia Tomasz Szaj, dodając, że kierowca naruszył również zakaz wyprzedzania na skrzyżowaniu, a także nie zachował szczególnej ostrożności podczas wykonywania tego manewru.
Jednocześnie, po dokonaniu wnikliwej analizy materiału oraz opierając się na zeznaniach świadków sąd uznał, że kierujący volkswagenem, nie obserwując przestrzeni za swoim pojazdem w niewielkim stopniu przyczynił się do zdarzenia, o którym mowa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dlaczego? ponieważ to "nieumyślne spowodowanie katastrofy" tzw. nieszczęśliwy wypadek, który mógł przytrafić się każdemu!
dlaczego tak mało?!
Dlaczego? ponieważ to "nieumyślne spowodowanie katastrofy" tzw. nieszczęśliwy wypadek, który mógł przytrafić się każdemu!
dlaczego tak mało?!