O tym kto komu rzucał kłody pod nogi, powodach, dla których Andrzej Bednarek nie jest już trenerem Krajny Sławianowo, wielkiej porażce, głośnych transferach i prawie kibica z Adamem Durajem, prezesem Krajny Sławianowo rozmawia Patrycja Koplin
Podobno między Panem a Andrzejem Bednarkiem mocno iskrzy.
Iskrzy to może za dużo powiedziane. Po prostu jestem zawiedziony wynikiem, jaki drużyna wypracowała w jesiennej rundzie. Trener miał do dyspozycji osiemnastu zawodników, piętnastu zawsze było na treningu. Ośmiu z nich miało zapewnioną pracę w mojej firmie co przekładało się na dobrą frekwencję na treningach. To były naprawdę dobre warunki żeby powalczyć o dobry wynik, nic nie stało na przeszkodzie by wygrywać w A klasie mecze, tymczasem zdobyto tylko 22 punkty. Podkreślę – tylko 22 punkty. Usprawiedliwienie, które wielokrotnie otrzymywałem od trenera wiązało się m.in. z niewypłaconą w terminie premią. Dla mnie to było doszukiwanie się winy nie w tym miejscu co trzeba. Jak widać nawet w takiej A klasie dając możliwości i to czego wcześniej nie mieli nie pozwoliło na budowanie dobrej atmosfery, za czym idą wyniki. Przyznaję, że były opóźnienia z wynagrodzeniami, ale to nie były małe sumy i tu zarówno zawodnicy jak i trener doskonale wiedzieli o jakie tu pieniądze chodziło. Wszystko zostało uregulowane. Powinniśmy wygrywać wszystkie mecze.
Więc powodem spięć był fakt, że drużyna nie osiągała takich wyników jakich Pan oczekiwał.
Dokładnie.
Dzisiaj Andrzej Bednarek już nie jest trenerem.
Nie jest... Okres przygotowawczy był dla mnie czasem straconym ponieważ już nie było tej mobilizacji co na jesień, frekwencja na treningach była wielką porażką i nikt nie zrobił żadnego w tym kroku do przodu, tylko liczył na prezesa który być może ściągnie kilku nowych zawodników ze Śląska czy z innych klubów. Treningi były prowadzone dla 4,5 ludzi a to mijało się z celem, dlatego razem z trenerem ustaliliśmy, że trzeba zmienić kilka decyzji dla dobra klubu i wówczas wszystkie obowiązki spadły na mnie, gdzie pan Andrzej został żeby tylko dokończyć sezon bez płacenia kar i walkowerów.
Więc Andrzej Bednarek był tylko figurantem?
Za wynik, za przygotowanie drużyny, za atmosferę podczas meczu, za wszystko odpowiadałem ja. Pan Andrzej brał udział w styczniowych i w lutowych treningach, od marca ja przejąłem jego obowiązki.
Ten stan będzie się utrzymywał czy będzie Pan szedł w kierunku pozyskania nowego trenera?
Na pewno będzie pozyskana nowa osoba. Wiem już kto to będzie, ale póki co nie chcę podawać nazwiska, ponieważ wiele zależy od zebrania wiejskiego, które ma się odbyć w Sławianowie. Chcemy porozmawiać o przyszłości „Krajny”. Ja sam nie jestem w stanie wszystkiego robić, społeczność musi mi pomóc. Klub istnieje 63 lata, miejscowi powinni się nim interesować. Na razie zbyt wiele pomocy nie otrzymałem. Na najbliższym spotkaniu chce usłyszeć czy mogę na mieszkańców liczyć. Jeśli tak – działam dalej, jeśli nie – dziękuję. Od jakiegoś czasu mam lepszy kontakt z panią sołtys, ona wie, że jak ja zrezygnuję, to prawdopodobnie ten klub będzie miał problem z utrzymaniem. Niestety taka jest prawda i rzeczywistość a przykładem są ostatnie 3 kolejki, miejscowi wiedzą o co chodzi.
Wie Pan, że fakt, że mieszkańcy nie utożsamiają się z klubem może zaważyć na decyzji gminy w kwestii obcięcia przekazywanych mu środków finansowych?
Powiem Pani tak: wybory nowego zarządu na lata 2011/2012 wyglądały następująco – uczestniczyły w nich 4 dorosłe osoby, zawodnicy i stary zarząd. Ta sytuacja świadczy o tym, jak wieś interesowała się życiem klubu. Może ta niska frekwencja wynikała ze złej organizacji starego zarządu, może nie potrafili zachęcić ludzi do przyjścia na wybory... Nie wiem, na mecze ludzie przychodzą. Można podzielić ich na 2 grupy, czyli tych zainteresowanych piłką i tych, którzy w ogóle nie mają o tym pojęcia, ale do ocen i krytyki są pierwsi. Takie jest niestety prawo kibica...
Wracając do Andrzeja Bednarka, zawiódł się Pan na nim?
Jeżeli chodzi o przygotowanie chłopaków, o przebieg treningów nie mam żadnych zastrzeżeń ponieważ w okresie przygotowawczym frekwencja była taka a nie inna, mówiąc oczywiście za okres styczeń-marzec. Jesień jest dla mnie wielką porażką i nie chce na ten temat już nic mówić, zostawię to do oceny tym, którzy trochę znają się na piłce. Dla mnie pan Andrzej jest dobrym trenerem, dobrze zna się na tym co wykonuje, ale jeżeli chodzi o przebieg meczu, umiejętność rozmawiania z zawodnikami, nie potrafił sobie dać z tym rady. Nie potrafił być stanowczy, nie miał tzw. twardej ręki, gdzie mając w zespole chłopaków w przedziale wiekowym 18-26 lat trzeba taką cechę posiadać, ponieważ wiemy dobrze jaka jest dzisiejsza młodzież. Im trzeba jasno powiedzieć „grasz, albo nie grasz”, taka jest dzisiaj rzeczywistość.
Na pewno słyszał Pan, że w kuluarach pojawiają się informacje, że niesnaski na linii Andrzej Bednarek-Adam Duraj są wynikiem niedopowiedzeń w kwestiach finansowych.
Jeżeli te słowa padły od Andrzeja Bednarka to ja to krótko podsumuję. Jeżeli ktoś od stycznia do kwietnia dostaje pewną sumę, to wydaje mi się, że nie powinien mieć żadnych zastrzeżeń. Fakt, że nie zawsze płaciłem regularnie, zdarzały się opóźnienia z wypłatą czy z premią, ale to z tego powodu, że w klubie było jak było i korzystałem z moich własnych pieniędzy. Nie róbmy z tego tragedii, to jest A klasa, gdzie trener pojawia się 2 razy w tygodniu i to wszystko. Poza tym trener musi żyć klubem, musi chcieć zwyciężać, a tego u pana Andrzeja nie widziałem. Jeżeli ktoś patrzy tylko na pieniądze, to może się to wydawać nie fair, a jeśli nie, to walczy się dalej. Ja też mam rodzinę i wiem, że lepiej mieć mniejsze pieniądze ale wypłacone w terminie, tylko nie zapominajmy ze to jest A klasa i każdy trener chyba o tym doskonale wie, mało tego, za wyniki, treningi i ustawienie zespołu odpowiadałem ja. Naprawdę szkoda, że ten akurat temat został tak mocno poruszony, a nie wyniki zespołów za jesień, gdzie wówczas trener prowadził drużynę i wynagrodzenia wobec niego były płacone w terminach.
Dobrze, zostawmy temat trenera, przejdźmy do drużyny. Miała być okręgówka, nadal jest A klasa. Na 14 zespołów „Krajna” Sławianowo zajęła 6 lokatę.
Po rozmowie w gminie skrzydła nam opadły. Trzy kolejne mecze po tym spotkaniu żeśmy przegrali. Przed nim cztery wygraliśmy. Byłem przekonany, że będziemy rozmawiać o tym co zrobić, żeby „Krajna” wypracowała awans, a usłyszałem pretensje ośmiu klubów, ośmiu facetów, którzy zarzucają mi, że mamy zbyt duży budżet i trzeba go uciąć. Krajenka ma budżet 65 tys. zł i starcza im tylko na opłaty związane z utrzymaniem klubu. Jeśli nam przy 50 tys. zł myśli się o obcięciu, to nie ma sensu myśleć o awansie. Dlatego powiedziałem chłopakom jak jest, o czym świadczą ostatnie wyniki meczów...
Ale może gdyby motywacja była większa, gdyby udało się zdobyć więcej punktów, byłby to dla gminy argument przemawiający za tym, żeby nie zabierać pieniędzy.
Tak jak mówiłem, po spotkaniu w gminie powiedziałem sobie, że nie ma sensu namawiać ludzi i za wszelką cenę przeć do okręgówki, bo nawet jeśli zrobimy awans kosztem jakiejś kwoty (żeby zmobilizować chłopaków trzeba by coś wyłożyć) a potem okazałoby się, że robimy powiatówkę to i tak jest bez sensu, ponieważ na tę chwilę wszyscy obecni na zebraniu w Urzędzie Gminy wiedzą o czym mówię... Dla większości ludzi nie liczy się szczebel danych rozgrywek a tylko rozegranie meczu i pokazanie, że chce się dobrze dla danej miejscowości, tylko czy takie myślenie idzie w dobrym kierunku? Jeżeli ktoś zna się na piłce i wie co to jest klub, to rozumie o czym mówię.
Mieliśmy głośne transfery, do „Krajny” trafili nowi zawodnicy. Dlaczego to nie przełożyło się na wynik?
Głośne transfery były w poprzedniej rundzie, w sierpniu ubiegłego roku, gdzie utrzymałem takich zawodników jak Michał Lament, Maciej Koner, Tomasz Janowski, Marek Cybulski. To są zawodnicy, którzy u mnie pracowali i zarabiali dość duże pieniądze plus premie. Teraz największym wzmocnieniem drużyny był mój brat, który przyszedł tu ze Śląska. Jemu zawdzięczamy połowę punktów.
I nie mówi Pan tak dlatego, że to Pański brat?
Nie, a przekonał się o tym lider naszej grupy, czyli drużyna Wyrzyska... Kto był na meczu ten wie o czym mówię. Nie mogę również zapomnieć o takich zawodnikach jak Piotrek Zarek czy Grzegorz Kasak, którzy również wzmocnili nasz zespół.
A co z chłopakami z Krajenki?
Chłopcy z Krajenki to była kłoda rzucona mi pod nogi. Artura Szymańskiego Krajenka wypożyczyła mi na okres trzech miesięcy, wiedząc, że za tydzień ten zawodnik zostanie na trzy miesiące zawieszony przez PZPN w Pile. Wydałem tysiąc złotych, jeździłem, załatwiałem, a on zagrał u nas tylko jeden mecz. To były pieniądze wyrzucone w błoto. Nie mam pretensji do tego zawodnika ponieważ on chciał nam pomóc, ale widocznie Zarząd w Krajence myślał inaczej. Jeżeli chodzi o Radka to niestety musiał wyjechać za granicę, ponieważ dostał ofertę pracy i trzeba było się z tym pogodzić.
Nikt Panu nie powiedział jaka jest sytuacja?
Nie wiedziałem, że ten zawodnik zostanie zawieszony. Krajenka o tym wiedziała, a wzięli za niego pieniądze.
Pana zdaniem płacenie tak dużych kwot za wypożyczanie zawodników ma sens? Czy w ten sposób da się zbudować dobrą drużynę na dłużej?
Wydaje mi się, że jeśli jest to drużynie potrzebne, to trzeba. Jeśli jest sponsor, który daje pieniądze, bo to nie są pieniądze z budżetu gminy, to warto zapłacić za dobrego zawodnika.
A może mamy do czynienia z chorymi ambicjami władz klubu, które za wszelką cenę chcą by drużyna osiągała wyniki?
Powiem tak: niektórzy patrzą na piłkę tylko pod tym kątem, żeby w danej miejscowości było boisko i sport. A to jest zły punkt widzenia. „Krajna” Sławianowo istnieje, jak już mówiłem, 63 lata i cały czas stoi w miejscu. Nie ma kroku wprzód, do ligi okręgowej. Ja dlatego chciałem awansować, ponieważ każdy kto interesuje się piłką wie, że remonty robi się wyłącznie przy awansie, bo wtedy podnoszony jest budżet, pojawiają się różnego typu dofinansowania. Tak było w Tarnówce, w Jastrowiu, w Zakrzewie. Tylko dlatego zrobili trybuny, wyremontowali szatnie, że grali w okręgówce. Na tę chwilę tylko 3 zespoły z A klasy nie były w okręgówce i jest wśród nich „Krajna” Sławianowo.
Przyszłość klubu jest bardzo niepewna, jak to się odbija na grze, na zawodnikach?
Póki co wszyscy mamy przerwę do końca mistrzostw Europy. Ja też sobie na razie powiedziałem „dość”, trzeba odpocząć od tej rundy. W lipcu robimy spotkanie. Jeśli okaże się ono dla mnie pozytywne, jeśli będę widział, że chcemy coś dalej robić, to pierwsze co zrobię to – nie ukrywam – przebuduję cały zespół. Tutaj zawsze panowało przekonanie, że grać powinni wyłącznie miejscowi. W tamtej rundzie grało 4 miejscowych, razem ze mną, plus siedmiu przyjezdnych i zdobyli z panem Andrzejem Bednarkiem 22 punkty. W tej rundzie, gdzie nie miałem możliwości skorzystania z większej ilości ludzi ponieważ transfery albo nie doszły do skutku, albo doszły, ale wiemy z jakim rezultatem, graliśmy miejscowymi. Chłopakami, którzy nawet w juniorach nie grali, bo nie mieli takiej szansy. Takim zespołem zdobyłem 24 punkty, czyli o 2 punkty więcej niż pan Bednarek. Sukces zawdzięczam atmosferze. Wcześniej nie było atmosfery bo były pieniądze. Jeśli nie były wpłacone na czas to zaczynały się dyskusje, przekładanie wyniku – tam szukano winy. Moim zdaniem jeśli człowiek nie dostanie premii w niedzielę a dostanie ją we wtorek, gdzie wcześniej nie miał ani złotówki za grę, to powinien być zadowolony. W tej rundzie chłopcy wiedzieli, że jesteśmy skazani na porażkę, ale wywalczyli te 24 punkty i za to jestem im wdzięczny.
„Krajna” Sławianowo dostaje z gminy prawie tyle samo pieniędzy co osiem, działających w ramach LZS zespołów razem wziętych. Podczas spotkania w gminie usłyszeliśmy, że mniej niż one wydajecie na dojazdy, na opłaty sędziowskie, na ubezpieczenia. Na co idzie ponad 50 tys. zł?
To są błędne informacje. Osoba, która o tym mówiła na złość rzucała hasłami nie znając prawdy. Bo jak można porównać koszty zatrudnienia pana Bednarka, znanego trenera, z kosztami zatrudnienia trenera ligi powiatowej? Jak można porównywać koszty wyjazdów? Proponowałbym wyliczyć sobie jakie są koszty utrzymania drużyny, sprzętu sportowego, boisk, szatni, gospodarza. Opłacamy trenera, transport, zostaje nam na tzw. waciki. Chyba, że nic w klubie się nie robi, tylko liczy na pomoc gminy w remontach i utrzymaniu boisk to inna sprawa... Mam nadzieję, że niektórzy wiedzą o czym mówię. Nikt na tym nie zarabia. Padło hasło, że Zakrzewo ma 35 tys. zł i starcza im na wszystko. Ale ciekawe czy prezes Zakrzewa tez się z tym zgadzą? Z tego co wiem mają sponsorów i lepsze możliwości jeżeli chodzi o położenie niż Sławianowo... My też mamy szansę na pozyskanie sponsorów, ale musi być grupa osób, która pomoże, sam wszystkiego nie zrobię. Znaleźć sponsora nie jest trudno, ale trzeba pomyśleć jak go zachęcić. Dla człowieka, który prowadzi działalność, w zamian za reklamę na koszulkach, na stadionie dać 500 czy 1000 zł to nie jest majątek. A jak się ma dwudziestu takich sponsorów to jest to dużo pieniędzy.
W ciągu roku wszystkim klubom łącznie udało się pozyskać 6 tys. zł. To są śmieszne pieniądze.
Bardzo śmieszne, bo tak jak mówiłem, wydać 500 zł dla sponsora to jest nic, ale potrzeba pomocy, czasu, zaangażowana by go znaleźć. Ja – prezes, trener, sponsor, niedługo może jeszcze gospodarz, nie jestem w stanie wszystkiego ogarnąć.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze