Kraciaste koszule na grzbiecie, obowiązkowe jeansy, kapelusze z szerokim rondem – okazuje się, że nie trzeba przemierzać tysięcy mil, żeby przenieść się na Dziki Zachód. To po raz kolejny udowodniono w Kruszkach, podczas sobotniego pikniku country.
Zaczęło się od wjazdu byka, a właściwie „Byczka” czyli Ursusa C-328 z lat 60-tych, który przed westernową scenografię, ciągnąc bryczkę przywiózł ekipę z sołectwa Walentynowo. Chwilę później przed widownią przemaszerowało pozostałe siedem zespołów biorących udział w turnieju sołectw z: Wiktorówka, Izdebek, Szczerbina, Trzebonia, Witrogoszczy, Liszkowa i Kruszek. Część z nich także wyróżniała się wyglądem – mocno nawiązującym do kowbojskiego stylu.
Konkurencje, w których zmagały się drużyny również miały związek z Dziki Zachodem. Zaczęło się od saloon’owej dyscypliny, czyli rzutek. Następnie pięcioosobowe zespoły musiały pomaszerować na „bawolich kopytkach”. Drewniane klocki z przytroczonymi linami zamiast klasycznego obuwia okazały się trudne do opanowania. Niewiele łatwiej było podczas „biegu kowboja”, czyli przenoszenia wody z punktu A do punktu B za pomocą nosidła i dwóch wiader. Dla relaksu kowboje z sołectw gminy Łobżenica rzucali również kapeluszem do celu. Z pewnością jedną z bardziej widowiskowych konkurencji było ujeżdżanie mechanicznego byka, gdzie poziom trudności rósł z każdą sekundą. Punkty można też było zdobyć za przebranie – rzecz jasna kowbojskie. Finalnie, po podliczeniu wyników najlepsza okazała się ekipa ze Szczerbina.
Oprócz westernowych atrakcji dla małych i dużych kowbojów oraz kuchni, nie zabrakło też muzyki w stylu country, o co zadbali Jolanta i Andrzej Konitzer oraz Witold Mazurek i Katarzyna Jurek.
Organizatorzy, czyli sołectwo Kruszki dziękują sponsorom, którzy przyczynili się do przygotowania tego wydarzenia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze