Społecznie funkcje te pełnią Marcin Stalewski (prezes PZW Lipka) i Tomasz Kordos. Rozmowę na temat ich pracy znajdą Państwo w Aktualnościach Lokalnych.
Tymczasem mogą Państw wziąć udział w naszej sondzie
[[snd=127]]Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Na chwilę obecną społeczny strażnik może jedynie pogrozić palcem i wezwać policję. Ale to chyba może każdy wędkarz. Strażnicy mają kupę roboty a tak naprawdę nie mogą nic. Muszą sami skompletować sobie mundur w większości przypadków sprzęt i pojazd a gdy przyjdzie im stanąć oko w oko z kłusolem który nie jednokrotnie posiada "sprzęt" do samoobrony mogą jedynie zawinąć się na pięcie i uciec bo w świetle przepisów funkcjonariusz publiczny może kożystac tylko z tych środków obrony które dostał na przydział czyli nic. Żadnego śpb a o broni to już można zapomnieć. Taki klusownik jest z góry stawiany na wygranej pozycji. Straż jedynie może kontrolować dokumenty wielkość i ilość złowionych ryb. Tym różnią się od zwykłego obywatela. Dużo wędkarzy słysząc " dzień dobry społeczna straż rybacka " wybucha śmiechem i "a co wy mi możecie zrobić" . Upomnieć wędkarza jeśli śmieci ma prawo każdy obywatel i jeśli się nie zastosuje może zastosować się do ujęcia obywatelskiego i zadzwonić po policje. Każdy może zostać bohaterem na łowisku
Na chwilę obecną społeczny strażnik może jedynie pogrozić palcem i wezwać policję. Ale to chyba może każdy wędkarz. Strażnicy mają kupę roboty a tak naprawdę nie mogą nic. Muszą sami skompletować sobie mundur w większości przypadków sprzęt i pojazd a gdy przyjdzie im stanąć oko w oko z kłusolem który nie jednokrotnie posiada "sprzęt" do samoobrony mogą jedynie zawinąć się na pięcie i uciec bo w świetle przepisów funkcjonariusz publiczny może kożystac tylko z tych środków obrony które dostał na przydział czyli nic. Żadnego śpb a o broni to już można zapomnieć. Taki klusownik jest z góry stawiany na wygranej pozycji. Straż jedynie może kontrolować dokumenty wielkość i ilość złowionych ryb. Tym różnią się od zwykłego obywatela. Dużo wędkarzy słysząc " dzień dobry społeczna straż rybacka " wybucha śmiechem i "a co wy mi możecie zrobić" . Upomnieć wędkarza jeśli śmieci ma prawo każdy obywatel i jeśli się nie zastosuje może zastosować się do ujęcia obywatelskiego i zadzwonić po policje. Każdy może zostać bohaterem na łowisku
Wędkarze zostawiają co rocznie tony śmieci nad jeziorami. Wiem bo po nich zbieram. Zazwyczaj opakowania po zanętach, puszki np. po kukurydzy itp
Największy syf zostawiają po sobie kajakarze i spacerowicze , wędkarze brudasy to jednostki, ale prawda jest to ze potrzeba zwiększonych kontroli szczególnie w miejscach gdzie notorycznie są przekraczane limity połowów.
Najwięksi kłusownicy to właśnie strażnicy. Jako były wędkarz znam z autopsji. 10 lat płaciłem na zarybianie po to aby jeden ze strażników społecznych drgawice zastawiał apóźniej jezioro wydzierżawiono dla pgru które siatami odłowiło co większe a prądem resztę. Sr..ć wędkarstwo na polskich akwenach. Nie pisałem o strażnikach z artykułu.
Na chwilę obecną społeczny strażnik może jedynie pogrozić palcem i wezwać policję. Ale to chyba może każdy wędkarz. Strażnicy mają kupę roboty a tak naprawdę nie mogą nic. Muszą sami skompletować sobie mundur w większości przypadków sprzęt i pojazd a gdy przyjdzie im stanąć oko w oko z kłusolem który nie jednokrotnie posiada "sprzęt" do samoobrony mogą jedynie zawinąć się na pięcie i uciec bo w świetle przepisów funkcjonariusz publiczny może kożystac tylko z tych środków obrony które dostał na przydział czyli nic. Żadnego śpb a o broni to już można zapomnieć. Taki klusownik jest z góry stawiany na wygranej pozycji. Straż jedynie może kontrolować dokumenty wielkość i ilość złowionych ryb. Tym różnią się od zwykłego obywatela. Dużo wędkarzy słysząc " dzień dobry społeczna straż rybacka " wybucha śmiechem i "a co wy mi możecie zrobić" . Upomnieć wędkarza jeśli śmieci ma prawo każdy obywatel i jeśli się nie zastosuje może zastosować się do ujęcia obywatelskiego i zadzwonić po policje. Każdy może zostać bohaterem na łowisku
Na chwilę obecną społeczny strażnik może jedynie pogrozić palcem i wezwać policję. Ale to chyba może każdy wędkarz. Strażnicy mają kupę roboty a tak naprawdę nie mogą nic. Muszą sami skompletować sobie mundur w większości przypadków sprzęt i pojazd a gdy przyjdzie im stanąć oko w oko z kłusolem który nie jednokrotnie posiada "sprzęt" do samoobrony mogą jedynie zawinąć się na pięcie i uciec bo w świetle przepisów funkcjonariusz publiczny może kożystac tylko z tych środków obrony które dostał na przydział czyli nic. Żadnego śpb a o broni to już można zapomnieć. Taki klusownik jest z góry stawiany na wygranej pozycji. Straż jedynie może kontrolować dokumenty wielkość i ilość złowionych ryb. Tym różnią się od zwykłego obywatela. Dużo wędkarzy słysząc " dzień dobry społeczna straż rybacka " wybucha śmiechem i "a co wy mi możecie zrobić" . Upomnieć wędkarza jeśli śmieci ma prawo każdy obywatel i jeśli się nie zastosuje może zastosować się do ujęcia obywatelskiego i zadzwonić po policje. Każdy może zostać bohaterem na łowisku
Wędkarze zostawiają co rocznie tony śmieci nad jeziorami. Wiem bo po nich zbieram. Zazwyczaj opakowania po zanętach, puszki np. po kukurydzy itp