Wielu frankowiczów myśli, że wraz ze spłatą kredytu temat został definitywnie zamknięty. Tymczasem prawo i aktualne orzecznictwo pokazują coś zupełnie innego - nawet jeśli kredyt został uregulowany wiele lat temu, nadal możesz skutecznie dochodzić swoich roszczeń. Często z dużym zyskiem. Sprawdź, dlaczego warto wrócić do tematu spłaconego kredytu frankowego właśnie teraz.
Wielu frankowiczów niesłusznie uważa, że skoro kredyt został już dawno spłacony, to nie mają już żadnych praw ani możliwości działania wobec banku. Tymczasem rzeczywistość prawna wygląda zupełnie inaczej. Zarówno polskie sądy, jak i Trybunał Sprawiedliwości UE jasno wskazują, że spłacenie kredytu nie wyklucza dochodzenia roszczeń z tytułu zawarcia nieuczciwej umowy. Jeśli w umowie kredytowej znalazły się klauzule abuzywne (niedozwolone), a bank naliczał raty według nieprzejrzystych i jednostronnie ustalanych kursów walut, kredytobiorca ma prawo domagać się zwrotu nadpłaconych środków.
Co więcej zgodnie z orzecznictwem termin przedawnienia nie liczy się od momentu spłaty kredytu, lecz od chwili, w której konsument dowiedział się o możliwości zakwestionowania umowy. To oznacza, że nawet osoby, które zakończyły spłatę 10 czy 15 lat temu, mogą dziś skutecznie walczyć o swoje pieniądze.
Zaskakującym elementem spraw frankowych jest tzw. „zysk uboczny”, czyli ustawowe odsetki za opóźnienie. Choć są one mało znane wśród konsumentów, mają ogromne znaczenie finansowe. Ich wysokość w ostatnich latach oscyluje wokół 10-11% rocznie, co oznacza, że mogą przewyższać zyski z tradycyjnych lokat czy obligacji.
Jeżeli były kredytobiorca dochodzi w sądzie zwrotu 70 000 zł nadpłaty, to po dwóch-trzech latach postępowania może otrzymać dodatkowo nawet 20 000 - 25 000 zł tytułem samych odsetek. Z perspektywy inwestycyjnej wygląda to jak bardzo dobrze oprocentowana lokata - tyle że oparta na prawie, a nie na ofercie bankowej.
Tymczasem banki doskonale wiedzą, że ta grupa byłych klientów stanowi dla nich spore ryzyko finansowe - dlatego rzadko proponują ugody frankowiczom, którzy spłacili kredyt. Zazwyczaj dopiero pozew lub korzystny wyrok skłania je do negocjacji.
Czytaj również: Pozew WIBOR w 2025 r. – Jakie szanse na wygraną?

Wniesienie pozwu przeciwko bankowi nie musi być skomplikowane ani ryzykowne. Dla wielu byłych frankowiczów to dziś racjonalna decyzja finansowa, której efektem może być realny i dobrze udokumentowany zysk.
Jeżeli Twoja umowa kredytowa zawierała klauzule niedozwolone - a większość kredytów frankowych z lat 2004-2010 je zawierała - masz prawo domagać się zwrotu nadpłat oraz odsetek za opóźnienie.
Co ważne, w tego typu sprawach czas gra na korzyść konsumenta. Odsetki ustawowe naliczane są od momentu wezwania banku do zapłaty aż do dnia faktycznego zwrotu pieniędzy. Im dłużej trwa spór, tym większa kwota trafia do Twojej kieszeni. Z tego powodu banki często decydują się na ugody dopiero po otrzymaniu pozwu lub po niekorzystnym wyroku - wiedzą, że dalsza zwłoka ich po prostu dużo kosztuje.
Jeśli więc spłaciłeś kredyt frankowy i oddałeś bankowi więcej, niż pożyczyłeś, nie rezygnuj z możliwości dochodzenia swoich praw. Zgłoś się po bezpłatną analizę - to pierwszy krok do odzyskania należnych pieniędzy.
Wejdź na https://rachelski.pl/kredyty-frankowe/
Materiał sponsorowany
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!