Reklama

Stanisław Wełniak jako łakomy kąsek na przedwyborczym stole

06/05/2014 00:00
Włodarz miasta jest ważnym graczem na samorządowym rynku. Z różnych stron dostaje propozycje wspólnego startu w tegorocznych wyborach. Nagabywany jest przez Tomasza Fidlera oraz Ryszarda Goławskiego

- Można sobie wyobrazić, że szef partii usiądzie z dwoma czy pięcioma przydupasami przy flaszce wina i ustalą, że w Poznaniu będzie Szejnfeld, w Bydgoszczy Rostowski, a do Lublina, mimo że tam partia działa, wyśle jakiegoś skoczka w postaci Kamińskiego. Tak się dzieje we wszystkich partiach i powoduje, że wybory stają się coraz bardziej fasadą - mówi burmistrz Złotowa komentując świat "wielkiej" polityki.

[[reklama]]

- Wystartuję w wyborach jeżeli uda się stworzyć komitet wyborczy i w konsekwencji listę wyborczą z przedstawicieli samodzielnych organizacji szerokiego spektrum społecznego, w jak największym stopniu odzwierciedlającego i reprezentującego mieszkańców powiatu. Zdaję sobie sprawę, że jest to zadanie z gatunku prawie niewykonalnych, ale próbować trzeba - deklaruje włodarz miasta

Dlaczego Stanisław Wełniak uważa PO za partię niewiarygodną? I czy start do powiatu jest burmistrzowi potrzebny do szczęścia? Dowiesz się tego, czytając jutrzejsze, nowe wydanie "Aktualności Lokalnych".

To tylko fragment artykułu Łukasza Opłatka z AL 19/2014, s. 10

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości