Dlaczego myśliwski dom pośrodku lasu odwiedzał prezydent? Jak wyglądały te wizyty? Co sprawiło, że w pierwszych dniach wojny na wielu pracowników lasów z okolic Stebionka Niemcy wydali wyroki śmierci?
Odnalezienie myśliwskiego domu leżącego na granicy gmin Łobżenica i Złotów nie należy do łatwych. Skryty w głębi lasu, strzeżony wszechobecną zielenią od przypadkowych spojrzeń. Pierwszą z zagadek Stebionka jest okres budowy domku myśliwskiego. Według dokumentacji zgromadzonej m.in. w pilskiej delegaturze Wojewódzkiego Konserwatora Ochrony Zabytków w Poznaniu, obiekt powstał w XIX wieku za sprawą Joachima von Bethmann–Holwega, ówczesnego właściciela dóbr Runowa Krajeńskiego. Miejscowe przekazy wskazują na inną, mniej prawdopodobną wersję. Wynika z nich, że dom mógł powstać później, w okresie międzywojennym, a budować go mieli górale. Jak było faktycznie? Trudno rozsądzić ze względu na znikomą dokumentację dotyczącą domu myśliwskiego. Pewnym natomiast jest, że budynek wykonany został z modrzewiowego drewna. Podzielony jest na dużą izbę biesiadną z kominkiem oraz część gospodarczą. Choć w jego bryle dominuje surowość i prostota, można dopatrzyć się kilku akcentów ciesielskiego artyzmu. Podobnych budynków w promieniu kilkudziesięciu kilometrów próżno szukać.
Zbliżone architekturą i funkcją tego typu budowle znajdowały się niegdyś w Podaninie i niedaleko Wągrowca. Nie zachowały się jednak. Stebionek jest unikatowy
Reklama
– mówi Roman Chwaliszewski, kierownik pilskiej delegatury WUOZ.

Hermann Goring i prezydent Ignacy Mościcki podczas polowania (fot. Wikipedia)
W okresie międzywojennym gościem myśliwskiego przybytku w Stebionku był prezydent Ignacy Mościcki, urzędujący od 1926 do 1939 roku.
Na temat jego przyjazdu w te strony krąży wiele opowiadań. Często są to przekazy ustne starszego pokolenia, które było naocznym świadkiem tych wydarzeń, następnemu – młodszemu pokoleniu
– mówi Jacek Gardecki, leśniczy leśnictwa Łobzonka, miłośnik historii. Z informacji, które posiada, wynika, że...

To tylko fragment artykułu.
Cały znajdziesz w tygodniku Aktualności Lokalne.
Jeśli chcesz czytać cały artykuł
napisz na redakcja@zlotowskie.pl
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Byłem kilka razy w tym domku, także na noc. Jeżeli byłby budowany w okresie międzywojennym to skąd na ścianach napisy z datami sprzed I WŚ a nawet znalazłem z końcówki IXX wieku?
Wspomnienia, wspomnienia, wspomnienia. Wakacje 1970 r. na tzw, OHP-ie, przez miesiąc było kilkanaście dziewcząt z Bydgoszczy (technikum chemiczne), Od pierwszego dnia odwiedzali je chłopacy z niedalekiego Sypniewa. Zawiązało się tam wiele znajomości. Gdyby ściany tego obiektu mogły przemówić, było by wiele "pikantnych" opowieści.Oj, działo się tam działo. Wspomnienia, wspomnienia, wspomnienia. "To se już ne vrati"
Byłem kilka razy w tym domku, także na noc. Jeżeli byłby budowany w okresie międzywojennym to skąd na ścianach napisy z datami sprzed I WŚ a nawet znalazłem z końcówki IXX wieku?
Wspomnienia, wspomnienia, wspomnienia. Wakacje 1970 r. na tzw, OHP-ie, przez miesiąc było kilkanaście dziewcząt z Bydgoszczy (technikum chemiczne), Od pierwszego dnia odwiedzali je chłopacy z niedalekiego Sypniewa. Zawiązało się tam wiele znajomości. Gdyby ściany tego obiektu mogły przemówić, było by wiele "pikantnych" opowieści.Oj, działo się tam działo. Wspomnienia, wspomnienia, wspomnienia. "To se już ne vrati"