Reklama

Straganiarze szpecą miasto?

26/07/2016 17:00
Radny Krzysztof Żelichowski chce ograniczyć liczbę handlujących na skwerach i chodnikach. – Idzie to w złym kierunku. To szpeci miasto. Coś musimy z tym zrobić – mówił. Ale złotowianie mają inne zdanie

Handel w Złotowie kwitnie. Przynajmniej ten warzywami i owocami. Stragany z nimi spotkać można w wielu miejscach miasta.

„Jak dla mnie to bardzo wygodne – nie muszę z wózkiem wchodzić do sklepu, nie ma żadnych schodów i nic nie stoi na środku, uniemożliwiając swobodny przejazd. Podejrzewam, że takie jest zdanie niejednej mamy, która nie musi być skazana tylko na markety”

– na naszym portalu napisała „mama”. Jednak nie wszyscy tak uważają. Zdaniem Krzysztofa Żelichowskiego straganów jest zbyt wiele.

Reklama

Idzie to w złym kierunku. To szpeci miasto. Coś musimy z tym zrobić

– apelował 27 czerwca, podczas sesji Rady Miejskiej Złotowa.

Przewodniczący rady chciałby ograniczenia miejsc, w których może odbywać się taki handel. O to, co na ten temat myślą złotowianie, zapytaliśmy w sondzie na naszym portalu zlotowskie.pl. Udział w niej wzięło niemal dziewięćset osób, spośród których 77% stwierdziło, że straganiarze im nie przeszkadzają i miasta wcale nie szpecą.

„Jak najbardziej jestem za. Pyszne, zdrowe, nasze – dla mnie może być ich jeszcze więcej. Jeśli ktoś ma smykałkę do handlu, czemu nie”

Reklama

– pisali. Przy okazji skrytykowali pomysł rajcy.

„Stanowią konkurencję dla sklepu pana Żelichowskiego!!! Moim zdaniem stragany dodają miastu uroku, no i nie trzeba pedałować na koniec miasta, żeby coś kupić i na dodatek drożej!”

– argumentował kolejny z internautów.

„Dziwne, że takowe stragany przeszkadzają panu, który ma w tym bezpośredni interes. Pan Krzysztof sam handluje warzywami i jeśli chce być konkurencyjny, to niech to będzie uczciwa konkurencja, a nie zagrania poniżej pasa. Ludzie nie kradną, zarabiają uczciwie, mnie to w oczy nie kole”

Reklama

– stwierdził inny.

Kto ma większe koszty?

Argument finansowy odgrywa tu pewne znaczenie. Sam radny Żelichowski się do niego odwołał.

Przedsiębiorcy i ludzie handlujący w sklepach mają większe koszty

– powiedział podczas sesji. Część złotowian przyznała mu rację:

„Straganiarze: lokalu nie mają, nie muszą płacić za wynajem, za prąd, za ogrzewanie, a ceny towaru takie same jak w sklepie. Jeżeli tak ma być, to lepiej zlikwidować i będzie estetycznie. A warzywa i owoce w sklepach również mają”

– stwierdził jeden z komentujących. Trudno się z nim nie zgodzić, ale trzeba pamiętać, że to rada miejska umożliwiła handel na chodnikach i skwerach. Opłata w tym przypadku wynosi 100 zł dziennie za stoisko wielkości 9 m2.

Reklama

Od targowiska miejskiego różni ją to, że nie ma tu mowy o płatnej rezerwacji, która w przypadku rynku przy ulicy Wańkowicza sięga kilku, a nawet kilkunastu tysięcy złotych rocznie (przydział miejsc odbywa się w drodze licytacji).

Wśród uczestników naszej sondy pojawiły się głosy, że od handlowania jest targowisko, a nie ulica i jeśli ktoś chce sprzedawać warzywa i owoce ze straganu, to powinien udać się we wtorki i piątki na ulicę Wańkowicza bądź w soboty na plac Paderewskiego. Ta druga opcja jest zresztą znacznie tańsza. Rezerwacja miejsca na Zielonym Ryneczku na placu kosztuje 6 zł za pół roku, natomiast opłata za dzień targowy wynosi 28 zł (identycznie jak na miejskim targowisku).

Reklama

Warto dodać, że czternaście drewnianych kramów na Zielony Ryneczek zakupiło miasto. Ich wykonanie przez lokalnego rzemieślnika kosztowało ponad 25.600 złotych.

Wyniki sondy przeprowadzonej kilka tygodni temu na portalu

Straganiarze kontra bezpieczeństwo

Krzysztofowi Żelichowskiemu przeszkadza nie tylko wzrost liczby straganów, ale także zachowanie handlujących. Chodzi o to, że parkują oni swoje auta dostawcze na skwerach, bywa, że trawnikach, ale też przez większość dnia zajmują miejsca parkingowe.

Prosiłbym, żeby inkasenci albo strażnicy kasowali też za te samochody. To jest jakieś ograniczenie. Nie zajmują 9 m2, tylko 18 m2

Reklama

– zwrócił uwagę przewodniczący RM Złotowa. Rzeczywiście, część handlujących parkuje tuż przy straganie, ale robi to legalnie.

Jeżeli auta są zarejestrowane i opłacone, nic nie możemy z tym zrobić. Stoją zgodnie z prawem

– twierdzi Piotr Graczyk, który z ramienia Urzędu Miejskiego w Złotowie kasuje opłaty targowe. To sytuacja analogiczna do zostawiania na publicznych parkingach aut na sprzedaż. Parking koło starostwa jest takim publicznym komisem od lat, ale władze miasta nic nie mogą z tym zrobić. Tu jest podobnie, lecz z jednym „ale” – nietrudno stwierdzić, że część handlujących sprzedaje towar także wprost z auta, co znaczy, że zajmuje więcej niż 9 m2. W takim przypadku opłata powinna być podwójna, bo zajęcie powyżej 9 metrów oznacza ustawienie drugiego stoiska.

Reklama

„Pan handlujący koło marketu Lidl zabiera dwa miejsca parkingowe, a często 3, stawiając swoje auto osobowe obok. Do tego bus zaparkowany tak, że ciężko przejechać. Po handlu Pan przestawia swoją osobówkę, parkując na skos. Po to, aby z rana mieć dwa miejsca handlowe. Dla niego jest wszystko okej, ale jak kiedyś zwróciłam mu uwagę, to był bardzo niemiły. A prawdę mówiąc, nie ma tam wykupionych dwóch miejsc, więc mógłby ktoś zrobić porządek z tym „parkowaniem””

– napisała „mieszkanka”, a „N” dopisała: 

Reklama

„To jeszcze nic. W pewną niedzielę ów pan miał zapewne jakiś wyjazd, bo zabrał swojego dostawczaka, ale miejsce parkingowe zastawił skrzynkami po jabłkach, żeby na niego czekało. Jak dla mnie kwalifikuje się to do zarzutu o zaśmiecanie. Zdaje się, że ten pan nie płaci miastu za dzierżawę terenu, zatem miejsce parkingowe, które okupuje, powinno być ogólnodostępne. Postępowanie tego pana to szczyt bezczelności.”

Dzięki sondzie użytkownicy portalu zlotowskie.pl zwrócili uwagę na jeszcze jedną kwestię związaną ze straganiarzami – na bezpieczeństwo. Stragany zwykle ustawione są na skrajach parkingów, co powoduje, że auta dostawcze ograniczają widoczność kierującym, a także pieszym przekraczającym ulice.

Reklama

„Niestety, z chodnika obok kramu nie widać nadjeżdżających samochodów, bo jezdnię całkowicie zasłania dostawczak zaparkowany na pierwszym miejscu przy samym chodniku, a w przypadku matek z niemowlętami w wózkach jest to o tyle niebezpieczne, że kiedy mama wchodzi na jezdnię, żeby się wychylić i spojrzeć, czy coś nie nadjeżdża, to wózek z niemowlęciem sięga już połowy jezdni. I co z tego, że tam jest przejście dla pieszych, skoro kierowca też nie ma szans zobaczyć pieszego przez ten cały kram?”

I to jest pytanie, na które władze miasta oraz straż miejska i policja powinny odpowiedzieć. Bo co do tego, że stragany w mieście powinny zostać, większość naszych czytelników nie ma wątpliwości.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    ruda - niezalogowany 2016-07-28 05:41:23

    Na zdjęciu jest stragan państwa Skwark , koło przychodni . Gratuluję rozeznania

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kled - niezalogowany 2016-07-27 21:14:37

    Dyplomatą to pan radny Ż. nie jest?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    iza - niezalogowany 2016-07-27 20:55:16

    ta pani tylko pracuje u K.Ormana

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama