Powiedziałem im, że każdego dnia chciałbym cieszyć się, że mogę pełnić tu służbę i mieć z niej satysfakcję. Moja miłość do straży zrodziła się późno, ale jest to miłość do grobowej deski.
Służbę w Pile zacząłem 1 lipca 2003 roku. Od wyciągania z rzeki topielca, co zapamiętam do końca życia. W tamtejszej jednostce przeszedłem wszystkie szczeble dowódcze jeśli chodzi o podział bojowy: dowódca zastępu, sekcji, zastępca dowódcy zmiany, dowódca zmiany i od 28 grudnia 2012 roku zastępca dowódcy jednostki. Dlatego uważam się za praktyka. Teoria jest ważna, ale przez te wszystkie lata brałem czynny udział w działaniach ratowniczo–gaśniczych i nie zamierzam tego zmieniać. Strażakom już to mówiłem. Oczywiście będą ograniczenia wynikające z pełnienia funkcji komendanta, ale będę starał się te zadania pogodzić.
Reklama
W służbie ważna jest lojalność, wzajemne zaufanie i poczucie misji. Jeżeli grupa ludzi to ma, to idzie tę pracę fajnie poukładać. Stawiam na szkolenia i pewien automatyzm działań, a wtedy oddech komendanta na plecach nie jest problemem. Więcej – jeśli komendant pracuje z podwładnymi, to podczas akcji powinien być przez nich odbierany jako pomoc. Jako członek zespołu. Strażacy mają myśleć: przyjechał mój szef i mi pomoże. Razem zrobimy to jeszcze lepiej.
To sama prawda.
Decyzja o powierzeniu mi obowiązków należała do komendanta wojewódzkiego. Ja nakreśliłem sobie cel i chcę go osiągnąć, współpracując ze wszystkimi.
Reklama
Podchodzę do mojej pracy w sposób podmiotowy. Mnie interesuje stworzenie dużej grupy strażaków (łącznie z bardzo prężnie działającymi w powiecie złotowskim strażami ochotniczymi), żeby nasza formacja dobrze działała, a mieszkańcy powiatu czuli się bezpiecznie.
Jestem przyzwyczajony, bo do Piły miałem kilometrów czterdzieści. Żyjemy w takich czasach, że mamy samochody i jesteśmy mobilni, a dojazd do komendy zajmuje mi około czterdziestu minut. W takim Poznaniu przejechanie do akcji na drugi koniec miasta zajmuje podobny czas. Dojazd to nie problem.
Reklama
Ukończyłem Technikum Budowlane w Pile, Szkołę Aspirantów PSP w Poznaniu, zrobiłem licencjat z Administracji i Bezpieczeństwa Publicznego w WSB w Pile, magisterkę z Zarządzania Średnimi Przedsiębiorstwami na Uniwersytecie Szczecińskim, Inżynierię Bezpieczeństwa Pożarowego w Szkole Głównej Służby Pożarniczej i studia podyplomowe na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu – Zarządzanie Kadrami Państwowej Straży Pożarnej. Mam piętnaście lat służby i cały czas się dokształcam. Robię to po to, żeby nie stać w miejscu. Cały czas muszę iść do przodu, rozwijać się.
Niekoniecznie, bo decyzje o przydziale podejmują przełożeni. W końcu jesteśmy służbą.
Reklama
Rozmawiał Łukasz Opłatek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze