Czy podczas nauki ważnych rzeczy można się dobrze bawić? W Młodzieżowej Drużynie Pożarniczej jak najbardziej!
W tym roku w OSP Okonek do życia przywrócona została, zlikwidowana w połowie lat 90–tych ubiegłego wieku, komórka Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej. Głównym celem jej działalności jest przede wszystkim zainteresowanie dzieci i młodzieży działalnością na rzecz ochrony przeciwpożarowej oraz przygotowanie ich do służby w szeregach OSP.
Wznowienie tej działalności to zasługa nowych szefów okoneckiej straży: Jana Koczeli (prezesa) i Kacpra Kaluty (naczelnika), przy dużym wsparciu Patryka Szpury i Adama Szodrykowskiego. Jak mówili pod koniec ubiegłego roku, projekt miał funkcjonować nawet jeśli zapisałby się 3 osoby. Pół roku później do MDP należy już 30 dzieci.
– Jesteśmy tym mile zaskoczeni. Co prawda nie mieliśmy jakiś wygórowanych oczekiwań co do frekwencji, ale fajnie, że tyle młodych ludzi chce poznać naszą pracę – mówi K. Kaluta.

W ubiegłym tygodniu odbyły się już czwarte zajęcia, jakie prowadzący K. Kaluta i P. Szpura przygotowali dla najmłodszych. I pomimo okresu wakacyjnego, udało się zebrać blisko połowę zapisanych osób, a pojawili się także nowi chętni do wstąpienia w szeregi formacji. Czwartkowe zajęcia były tak naprawdę pierwszymi, w których teoria szła w parze z praktyką. Wcześniej dzieci uczyły się chociażby musztry. Baczność! W lewo zwrot! Spocznij! To wszystko powoli opanowują do perfekcji.
Ciepła, letnia aura była idealna do wyjazdu wozem bojowym w teren. Tam, pod czujnym okiem doświadczonych strażaków, młodzi adepci pożarnictwa dowiedzieli się wszystkiego o wężach strażackich. Poznali ich rodzaje, średnice, oznaczenia, zastosowanie. Uczyli się je szybko rozwijać, a później poprawnie zwijać. Po tych zajęciach wiedzą już, jak i gdzie mogą je podłączyć, od czego zależy ciśnienie wody i przede wszystkim, jak posługiwać się wężem podczas akcji. Jednak największą frajdę okoneckiej młodzieży sprawiło strącanie słupków strumieniem wody! Film z tych zajęć możecie zobaczyć na naszym portalu.
Ćwiczenia były na tyle atrakcyjne i przyciągające uwagę, że dzieci wraz z rodzicami, którzy akurat przebywali na pobliskim placu zabaw, również chcieli się przyłączyć.
Widać było, że dwójka prowadzących te zajęcia strażaków przygotowała się do swojej pracy i przekazywania wiedzy młodszym pokoleniom.
– Staramy się prowadzić zajęcia programem szkoleniowym dla osób dorosłych. Oczywiście dopasowaliśmy je do możliwości dzieci, żeby ze wszystkim dały sobie radę – mówi P. Szpura – Jeśli zdecydują się pozostać w straży, to tę podstawową wiedzę będą już miały i będzie im zdecydowanie łatwiej.
Jak przyznają opiekunowie, dzieci są ich kolejnym żywiołem, który muszą poskramiać, ponieważ podczas zajęć reagują bardzo entuzjastycznie, rozpiera ich energia i chcą wszystkiego spróbować. Wyzwaniem dla doświadczonych strażaków jest również dopasowanie języka pożarniczego do wieku odbiorców.
– Musimy szukać wielu zamienników, żeby dzieci mogły zrozumieć, co do nich mówimy. To też dla nas wyzwanie, żeby przełożyć naszą nomenklaturę na prostszy język – śmieje się K. Kaluta.
– Cieszymy się również z tego, że podczas zajęć dołączały do nas zupełnie przypadkowe dzieci. Mam nadzieję, że pojawią się na kolejnych zajęciach – dodaje P. Szpura.

Bycie strażakiem to sama radość!
Sami młodzi adepci sztuki pożarnictwa i ich rodzice są bardzo zadowoleni z nauki. Część z nich pojawiła się tutaj, żeby kontynuować rodzinne tradycje, ale są też osoby, które w rodzinie strażaków nie mają. Co najważniejsze dla OSP, do ich jednostki garną się zarówno chłopcy, jak i dziewczyny.
– Od dzieciństwa dziadek, który był komendantem, zarażał mnie tą pasją do pożarnictwa – mówi Julka.
– Chciałbym podtrzymać tę rodzinną tradycję.
– Ja mam tatę strażaka, a mój dziadek w straży był jeszcze przed wojną – wtóruje jej koleżanka Agata.
– Lubię te emocje, kiedy tata wraca i opowiada mi, co się działo podczas akcji, dlatego dołączyłam do MDP.
Z kolei ich rówieśniczka Hania, jak sama twierdzi, znalazła się tu… przez przypadek, szukając po prostu pomysłu na siebie. Młodzież jest zadowolona z tego, w jaki sposób strażacy przekazują im wiedzę, czyli poprzez ćwiczenia, a nie suchą teorię.
– Mój syn pokochał straż pożarną dzięki bajce o Strażaku Samie i bardzo chce zostać strażakiem. W domu mamy sporą kolekcję figurek i pojazdów, dlatego myślę, że u niego będzie to coś poważnego. Bardzo cieszy się każdym spotkaniem, bardzo mu się tu podoba – mówi
Barbara Apanasewicz, mama 6–letniego Bruna.
Hubert Nowak

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze